Półfinał dla Torunia – teraz czas na Stelmet!

Półfinał dla Torunia – teraz czas na Stelmet!

Share on facebook
Share on twitter
Chris Wright / fot. A. Romański, plk.pl

Nowa oferta powitalna PZBUK – darmowy zakład 50 zł.! >>

Czas pucharu – czas eksperymentów. Pierwszy raz w sezonie EBL w roli pierwszego rozgrywającego Asseco pojawił się Phil Greene IV. Amerykanin zaczął z ogromną ochotą pokazania się z dobrej strony – głównie jako strzelec. Już do przerwy miał na koncie 15 pkt – cóż z tego, skoro z nim na parkiecie jego drużyna nie była w stanie utrzymać szybko wypracowanej przewagi.

W meczu typowanym na hit ćwierćfinałów to gracze z Trójmiasta pierwsi osiągnęli przewagę. Torunianie fatalnie weszli w mecz – popełniali proste straty nawet na własnej połowie, pudłowali spod kosza (szczególnie Kulig), nic więc dziwnego, że już w pierwszej kwarcie tracili do przeciwników 9 punktów.

Drużyna Asseco Arki zdołała odskoczyć, gdyż oprócz wspomnianego Greene’a dobry początek zaliczył Leyton Hammonds, który zaskoczył skutecznością z dystansu (8 pkt, 2×3). Gdynianie prowadzili po kilku minutach 16:7 i dość na tle zaspanych przeciwników wyglądali dość solidnie.

Podopieczni trenera Sebastiana Machowskiego nie stracili jednak zimnej krwi i jeszcze przed przerwą niemal dogonili rywali. Aktywny był Alade Aminu, który mecz zakończył z double-double (14 pkt, 11 zb.).

Drugą połowę lepiej zaczęli goście, którzy po trafieniach Greena i Bostica znów zaczęli budować przewagę. Po drugiej stronie pudłowali Kulig i Hornsby, zawodzili Gruszecki i Cel (łącznie 2/10 z gry), ale wtedy ciężar gry wziął na siebie Chris Wright, który błyskawicznie rzucił 8 pkt i w pojedynkę doprowadził do remisu. Co więcej, w znacznym stopniu przyczynił się do problemów z faulami Krzysztofa Szubargi, bez którego atak Asseco wyglądał nieskładnie.

Takich problemów nie miał Sebastian Machowski – Wrighta na pozycji rozgrywającego udanie wsparł Kyle Weaver i Polski Cukier po świetnej trzeciej kwarcie prowadził 61:53.

Trener Asseco Przemysław Frasunkiewicz nie miał wyjścia i już na początku IV kwarty na parkiet musiał wrócić Szubarga. O dziwo, dograł mecz niemal do końca, gdyż torunianom nie udało się wymusić piątego faulu polskiego rozgrywającego. A ten poukładał ofensywę gdynian, do bólu szukając otwartych pozycji na obwodzie dla Bostica (5/14 za 3) i Greene’a (2/8 za 3).

Taktyka przyniosła skutek – strata Asseco zmalała z 12 do 4 punktów, a szalejący Bostic (22 pkt, w tym 20 w drugiej połowie!) mało co nie został bohaterem spotkania. W ostatnich dwóch minutach rzuty jednak nie wpadały, a gdynian ich własną bronią dobił Weaver, trafiając szalony rzut za 3.

Trener Asseco, Przemysław Frasunkiewicz podkreślał przed pierwszym meczem turnieju finałowego, że takie imprezy są dobrą okazją do śródsezonowej oceny drużyny. Ta nie wypadła najlepiej i w Gdyni coraz głośniej mówi się o zmianach personalnych (z drużyną już nie przyjechał Ben Emelogu).

Polski Cukier Toruń w sobotę o 19:00 zagra o finał Suzuki Puchar Polski ze Stelmetem Zielona Góra.

Michał Świderski

.

POLECANE

tagi

NBA

Czas na podniebne ewolucje! Gościem podcastu Kamila Chanasa jest Piotr „Grabo” Grabowski, profesjonalny dunker, zwycięzca wielu konkursów wsadów do kosza.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Aż ciężko uwierzyć, że w Minnesocie do dziś nie uhonorowano Kevina Garnetta. Swojej koszulki pod dachem hali Orlando Magic wciąż nie może oglądać Shaquille O’Neal. Nikt też nie docenił w ten sposób kariery Gary’ego Paytona.
19 / 02 / 2020 10:27