Polpharma sensacyjnie wygrywa w Słupsku – genialny Mirković

Share on facebook
Share on twitter

Czarni mieli ten mecz pod kontrolą. Przegrali jednak 66:75, po prawdziwym koncercie gry w wykonaniu Urosa Markovicia, który zanotował 31 punktów i 8 zbiórek.

(Fot. Facebook.com)
Uros Mirković, (fot. Polpharma, facebook)

PLK, NBA – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

Mindaugas Budzinauskas długo podejmował zaskakujące decyzje kadrowe, ale na końcu okazało się, że miał rację. Polpharma zaczęła z wszystkimi Amerykanami na ławce (czterema, licząc Michaela Hicksa) i długo sprawiała wrażenie drużyny, która raczej przyjechała zagrać mecz niż go wygrać. W II kwarcie Czarni prowadzili nawet 12 punktami i wydawało się, że nic nie jest w stanie im zagrozić.

Zupełnie inne plany na ten wieczór miał jednak Uros Mirković. Doświadczony Serb był najzwyczajniej w świecie nie do zatrzymania dla kolejnych obrońców gospodarzy. Trafił 13 z 20 rzutów z gry (65%), miał 3/5 z dystansu, 8 zbiórek i 3 przechwyty. To jego najlepszy występ w wieloletniej karierze na polskich parkietach.

Mocno Mirkovicia wspomagał Marcin Flieger (17 pkt.), swoje zrobił też Anthony Miles (13 pkt i 11 zb), choć nie imponował skutecznością. Zaangażowaniem imponował za to niezmordowany Łukasz Diduszko, przez prawie 38 minut harujący na każdym centymetrze parkietu. Goście wygrali, choć żadnego wkładu w grę nie mieli Michael Hicks i Kevin Johnson.

Czarni? Ciekawe pytanie – co jest nie tak z tą drużyną w obecnym sezonie? Są w stanie rozbić Stelmet na własnym parkiecie, ale częściej wyglądają źle, czasem tak bardzo źle, jak właśnie w meczu z PSG. Słupszczanie zdecydowanie przegrali walkę na desce (31:40!), nie trafiali ani z dystansu (4/22), ani często nawet z prostych wejść na kosz. Przyzwoicie zagrali tylko Mantas Cesnauskis i Marcus Ginyard, choć i im brakowało skuteczności.

Kibice po meczu głośno domagali się odejścia Robertsa Stelmahersa. Szkoleniowiec dawał do zrozumienia, że ma problemy w kontaktach z częścią zawodników. Nie wiadomo, czy zmiany trenera już teraz będą chciały władze klubu ze Słupska, ale krzesło Łotysza jest już ekstremalnie gorące. Bilans 6-7 dla niedawnego medalisty to po prostu wstyd.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

RW

PLK, NBA – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

POLECANE

Zespół z Gdyni, licząc PLK i EuroCup, przegrał 5 meczów z rzędu, a w ostatnich 4 nie zdobył nawet 70 punktów. Brak drugiego rozgrywającego mocno się teraz odbija na zmęczeniu i grze pozostałych zawodników, jednak – naszym zdaniem – decyzja o zatrudnieniu Armaniego Moore’a ma sens.

tagi