Polska Maszyna zgrzyta – obniżka formy Marcina Gortata

Share on facebook
Share on twitter

Wciąż zbiera najwięcej piłek i notuje najwyższą skuteczność z gry w karierze, ale po przerwie na Weekend Gwiazd środkowy Washington Wizards zaliczył wyraźny regres.

Marcin Gortat (fot. Wikipedia)

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Przez ostatni miesiąc koszykarze z Waszyngtonu nie mieli za wiele wolnego i mimo szerszej rotacji (przyjście Bojana Bogdanovicia, powrót Iana Mahinmiego) zespół dotknął mały kryzys – widać to po wynikach, ale też po indywidualnych osiągnięciach polskiego środkowego.

Przed Meczem Gwiazd, trafiając 59,6 proc. rzutów z gry, Gortat był najskuteczniejszym zawodnikiem w drużynie. Od 22 lutego miał już jednak tylko 45,9 proc. celnych prób, co stanowi w tym okresie największy spadek w lidze.

W 13 spotkaniach rozegranych w marcu „Polish Machine” zdobywał średnio 7,4 punktu i zbierał 8,8 piłki, co po porównaniu z osiągnięciami na poziomie double double z całego sezonu (11 pkt., 10,9 zb.), jest zastanawiające. Dość powiedzieć, że w ostatnich dwóch meczach Polak zapisał na swoim koncie w sumie raptem 8 „oczek” i 10 zbiórek.

Dużą różnicę widać także we wskaźnikach efektywności. Do Meczu Gwiazd Wizards z Gortatem na parkiecie zdobywali średnio 8,1 punktu więcej na sto posiadań niż gdy Polak siedział na ławce. W tej samej próbie w obronie tracili ich natomiast o 1,7 mniej.

Po All Star Game w ataku wygląda to jeszcze nienajgorzej, wszak z Polakiem w grze wciąż zdobywają o 1,4 „oczka” więcej niż bez niego. Zdecydowanie większy regres nastąpił po drugiej stronie parkietu, gdzie z nim na boisku zespół traci aż 113,3 punktu na sto posiadań, podczas gdy bez niego liczba ta spada do 104,5. To różnica 8,8 punktu na niekorzyść Gortata.

https://www.youtube.com/watch?v=6gHKnP4QFAY

Efekt Mahinmiego?

Niektórzy przyczyny zmiany doszukują się w zmianach w rotacji związanych ze sprowadzeniem Bojana Bogdanovicia oraz powrotem do zdrowia Iana Mahinmiego. O tym, że francuski center będzie powoli wygryzał Polaka z wyjściowej piątki, spekulowało się już przed sezonem. Zarabia więcej, jest trzy lata młodszy i ma o rok dłuższy kontrakt (ważny do rozgrywek 2019/20).

Póki co, nic takiego się nie dzieje. Po kontuzji Mahinmi jak na razie miewa pojedyncze przebłyski, ale na tę chwilę nie wygląda jeszcze jak realne zagrożenie dla pozycji Gortata w zespole. Z drugiej strony, gdyby poszperać w statystykach, można zauważyć pewną prawidłowość, która z pewnością rodzi pierwsze pytania.

Otóż, po Meczu Gwiazd piątka Wall – Beal – Porter – Morris – Gortat przez 264 minuty spędzone razem na parkiecie zanotowała NetRTG (różnica efektywności w ataku i obronie) na poziomie -0,9 punktu. W 23 minuty – tak, to póki co bardzo mała próba – gdy Gortata zmieniał w niej Mahinmi, było to aż 28,1 punktu na plusie…

Wzorowa frekwencja i duże minuty

Inne wytłumaczenie takiego rozwoju sytuacji jest znacznie prostsze i wydaje się podstawowym źródłem problemu zarówno Gortata, jak i Wizards w ogóle. Warto bowiem podkreślić, że od 22 lutego zespół Scotta Brooksa miał jeden z trzech najbardziej napiętych terminarzy w NBA.

W niecały miesiąc, a będąc dokładnym w 27 dni, rozegrał aż 16 spotkań. Tylko Bucks i Clippers grali w tym czasie tak dużo. Mało tego, aż sześć razy Wizards musieli rywalizować dzień po dniu. Bardzo możliwe więc, że to właśnie stąd wziął się gorszy bilans drużyny (9-7), nieporozumienia z Johnem Wallem w obronie, mniejszy poziom agresji oraz słabsze, indywidualne występy polskiego środowego.

Przy tym wszystkim trzeba bowiem podkreślić, że Gortat jako jedyny gracz stołecznej ekipy nie opuścił w tym sezonie żadnego z 71 meczów. W dodatku tylko w jednym sezonie 2013/14 spędzał na parkiecie więcej czasu (średnio 32,8 minuty) niż w tym roku (32,4). I przy tym wszystkim ma już na koncie w sumie 772 zbiórki, co jest najlepszym wynikiem w jego 10-letniej karierze.

Mateusz Orlicki

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

https://www.youtube.com/watch?v=Yd_sbi-rG9M

POLECANE