Polska wygrywa z Chorwacją – więc jednak można!

Share on facebook
Share on twitter

Wreszcie zwycięstwo z wyżej notowanym rywalem! Reprezentacja Polski zagrała bardzo dobry mecz, wytrzymała presję w końcówce i pokonała Chorwację 79:74. Wciąż jesteśmy w grze o awans na Mistrzostwach Świata.

Adam Waczyński, fot. A. Romański, pzkosz

W takich butach w NBA błyszczy Kyrie Irving >>

Nie uroda gry się liczy, ale wynik. I w pierwszej połowie, choć widowisko mogło powodować ból zębów, głównie dzięki niezłej obronie, byliśmy blisko faworyzowanych Chorwatów. W I kwarcie dwie z rzędu udane akcje z faulem zaliczył Adam Waczyński i zaczęliśmy od prowadzenia 10:6.

Chorwaci nie zaskakiwali taktycznie – wykorzystywali przewagi pod koszem, problem był zwłaszcza z Ante Ziziciem. Do tego skutecznie indywidualnie grali obaj gwiazdorzy – Dario Sarić i Bojan Bogdanović. Reszta ich drużyny, zwłaszcza na pozycjach obwodowych, prezentowała się jednak zaskakująco słabo.

Niestety, nie wykorzystywaliśmy szansy na objęcie prowadzenia, grając słabo w ataku – do przerwy wpadło tylko 1/11 z dystansu. Mimo to, nawet jeśli przegrywaliśmy też zbiórki, do przerwy było „tylko” 31:36. Na dodatek problemy ze skręconą kostką miał Bogdanović.

Po zmianie stron poprawiliśmy nieco grę w ataku -dwie trójki trafił Adam Waczyński, a gdy w końcu przełamał się AJ Slaughter był remis 44:44. Po wejściu Krzysztofa Sulimy (znów całkiem udanym) i Kamila Łączyńskiego (świetny występ) zaczęliśmy grać bardziej zespołowo, pod koszem od młodych graczy NBA nie odstawał Adam Hrycaniuk, grający jeden ze swoich najlepszych meczów w kadrze.

Chorwaci także odpowiadali trójkami i przed ostatnią częścią prowadzili 58:54, ale w końcu ich dopadliśmy. Gdy otwartą trójkę trafił Mateusz Ponitka, Polska wyszła na prowadzenie 59:58. Gdy po kolejnej efektownej asyście Łączyńskiego, akcję „2+1” zaliczył „Bestia”, a potem trójki trafili „Waca” i Slaughter – na 3 minuty przed końcem zrobiło się 75:67, a Chorwaci byli w rozsypce.

Choć nasz atak był trochę zbyt statyczny, wytrzymaliśmy presję i obroniliśmy najważniejsze akcje. Kluczowe wolne w końcówce trafiali Slaughter i Waczyński (21 pkt. w meczu), a w ostatniej minucie po profesorsku rozrzuciliśmy piłkę, nie dając się sfaulować. Niespodzianka stała się faktem!

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

W takich butach w NBA błyszczy Kyrie Irving >>