• Home
  • PLK
  • Polski Cukier Toruń, czyli jakości stało się zadość

Polski Cukier Toruń, czyli jakości stało się zadość

Share on facebook
Share on twitter

Toruń. Miasto seksu i biznesu nierozłącznie kojarzone z piernikami, Starówką i Radiem Maryja. Ostatnio do wyżej wymienionych dołączył zespół Polskiego Cukru Toruń, który stał się symbolem…

Rob Lowery / fot. Basketball Champions League

Back on the Court – najlepszy sprzęt na nowy sezon! >>

– Stabilności i rzetelności finansowej – powiedział prezydent Michał Zaleski. – Dlatego przyznaję klubowi znak „made in Toruń”. Jesteśmy w Polsce, więc nazwa jest po angielsku. To chyba logiczne.
Polski Cukier Toruń zbiera pochwały nie tylko w swoim mieście, ale również w całej Polsce. Kibice podkreślają świetną organizację, a zawodnicy zwracają uwagę na rodzinną atmosferę panującą w klubie.
– Normalnie to już dawno bym poszukał sobie innego klubu – wyznał jeden z zawodników – ale jak przed Sylwestrem prezes funduje szampana, to mam nie skorzystać? Zawsze to jakaś oszczędność.

Nie dziwi zatem fakt, że w porównaniu do poprzedniego sezonu w klubie zostali praktycznie wszyscy zawodnicy, zaś sama drużyna stanowi absolutne przeciwieństwo Warsaw Shore. Brakuje tu skandali i rewolucji.
– Brakuje skandali? A pamiętasz skandaliczną formę Karola Gruszeckiego z zeszłego sezonu? – spytał pan Staszek.
Ale ja nie to miałem na myśli. W Toruniu zaczęli tworzyć coś wielkiego.
– Budujemy nasz dom na piasku. Cel nie gra roli dziś – śpiewał prezes Wiśniewski.

Sytuacja z Aaronem Celem była przez sporą część okna transferowego prawdziwą zagadką dla kibiców. Aaron nie przedłużył od razu umowy z Twardymi Piernikami, przez pewien czas romansował z Anwilem, ale ostatecznie postawił na małżeństwo z rozsądku i związał się z Polskim Cukrem nową, 3-letnią umową. Kibice w Toruniu przyjęli ten fakt z niezwykłym entuzjazmem i powitali Aarona chlebem i solą.
– I polskim cukrem – dodali kibice.
– Bardzo dziękuję za miłe powitanie – powiedział wzruszony Aaron. – Jak to mówią, wszędzie dobrze, ale nie we Włocławku.
W czasie, gdy niejasna była jeszcze przyszłość Aarona Cela, klub również postanowił sobie trochę poromansować i odnowił kontakt ze swoim ex-skrzydłowym Jure Skificiem, ale ostatecznie postawił na reprezentanta Polski.

Wątek miłosny pojawił się również podczas negocjowania warunków nowej umowy z Cheikhem Mbodjem. Senegalczyk po początkowych wahaniach zgodził się pozostać na kolejny sezon w Toruniu.
– Może to zabrzmi trochę zabawnie, ale okazało się, że „Szejk” zakochał się w Toruniu – wyjaśnił kierownik drużyny.
– Sorry, what? – zapytała pani Mbodj.
– Łot pierwszego wejrzenia.
– Czułam, że kogoś ma. Koniec. Doigrał się. W tym sezonie nigdzie nie pojedzie. Zaraz się dowiem, że co? Że zakochał się też w Gliwicach, Koszalinie i Lublinie? Gdzie strona tam żona?
– Szejkowie tak mają – wtrącił pan Staszek. – To się nazywa poligamia.

Zaraz moment, bo robi się mały burdel.
– Oooo jeszcze lepiej! – wrzasnęła pani Mbodj.
Nie w tym sensie. Wyszło nieporozumienie. Cheikh zakochał się w Toruniu, w sensie w mieście się zakochał. W jego architekturze, historii i jednokierunkowych ulicach. Dlatego postanowił zostać na kolejny sezon.
Tego samego nie zdołał poczuć Glenn Cosey, z którym klub nie zdołał osiągnąć porozumienia.
– Tyle robię dla tego klubu, a zarabiam mniej niż ci nędzni polscy lekkoatleci. Odchodzę – powiedział zawiedziony Glenn.

W jego miejsce do Torunia przybył Robert Lowery.
– A to nawet o tym nie wiedziałem. Zresztą nie miałem tv, dopiero wczoraj był u mnie monter i założył kablówkę – powiedział pan Staszek.
I jak? Wszystko działa?
– Polsat Sport jest, TV Trwam też, Jedynka też. Nie ma tylko dwójki.
No to tak jak w Toruniu. Klub nie zdecydował się na zakontraktowanie rzucającego obrońcy. Niepowodzeniem zakończyły się również negocjacje z Przemysławem Żołnierewiczem.
– Siadaj Przemek. Proszę, tu jest twoja kawa, a tutaj cukier. Osłódź sobie – powiedział dyrektor Szczechowiak.
– Dziękuję, nie słodzę.
– Nie słodzisz, a chcesz grać w drużynie, która ma w nazwie Polski Cukier?

Gorzkie rozmowy nie zakończyły się porozumieniem. A że liczba Przemków w Toruniu miała się zgadzać, to ostatnim transferem został syn marnotrawny, czyli Przemysław Karnowski.
– No właśnie wygląda jakby marnie trawił – przytaknął pan Staszek.
Przemek ma za zadanie odbudować się i kontynuować karierę gdzieś na Zachodzie.

Jak pomysł zespołu z Torunia przełoży się na rzeczywistość? Czy pomoże w tym stabilność, rzetelność i… Tam było jeszcze jedno słowo, chyba na literę „t”.
– Trochę gwiazdorzenie – podpowiedział pan Staszek.
Nie, nie to. Zresztą to, że koszykarze obcięli siatkę po zdobyciu brązowego medalu, to od razu gwiazdorzenie?
– To słowo to transparentność – wyjaśnił prezes Wiśniewski.
– A my właśnie w tej sprawie, w sprawie transparentu – powiedzieli przedstawiciele Komisji Ligi. – Co to była za szopka w zeszłym sezonie z tym „error basket liga”?
– A no bo my tego… – zaczęli tłumaczenie kibice. – No bo śmieją się z nas, że u nas atmosfera na trybunach jest jak na grillu, więc dla odmiany chcieliśmy rozpalić prawdziwe ognisko.

No to niedługo przekonamy się, czy kibice będą się jarać grą swojego zespołu, czy może pojawi się jakiś error. Póki co jest bardzo dobrze. Twarde Pierniki są o dwa kroki od awansu do Ligi Mistrzów, a w ubiegły weekend w Gnieźnie zespół wywalczył Superpuchar Polski pokonując Anwil Włocławek.

Czy tak samo dobrze będzie w rozgrywkach Energa Basket Ligi? Polski Cukier Toruń z pewnością będzie walczyć o mistrzostwo, chociaż… w zeszłym sezonie kibice deklarowali, że pierniki lubią brąz. Kto wie, może w tym roku trzecie miejsce również ich zadowoli.

Michał Szczyżański

W ramach cyklu, Autor przed sezonem w luźniejszej formie przybliża kolejne zespoły PLK. Ukazały się już:

Spójnia Stargard, czyli hell’s basket i ogłoszenia drobne >>
Legia Warszawa – fortuna kołem się toczy, a żona dla Australijczyka >>
Miasto Szkła Krosno, czyli po szklanie i…. legendy NBA na Podkarpaciu >>
GTK Gliwice – jest rewolucja, muszą być ofiary >>
AZS Koszalin – cień Phila i Himilsbach z serbskim >>
Polpharma Starogard Gdański, czyli skomplikowany związek i Młode Wilki >>
Arka Gdynia, czyli Familiada oraz tajemnica polsilvera >>
Trefl Sopot, czyli milczenie jest oznaką zgody >>
TBV Start Lublin, czyli stay tuned with lubelska ferajna >>
King Szczecin, czyli stabilizacja i nowe szaty Króla >>
MKS Dąbrowa Górnicza, czyli przepraszam, czy tu weryfikują? >>
Rosa Radom, czyli dryfowanie bez kapitana >>
Stelmet Zielona Góra, czyli głód sukcesu i zarząd po BAT-utą >>




Back on the Court – najlepszy sprzęt na nowy sezon! >>