Poniedziałek, albo środa – STOP zwolnieniom z WF!

Share on facebook
Share on twitter

Bałkański kocioł w Toruniu, Anwil w leadzie, a Hicks w Pszczółkach. Polska liga, trudna liga.

mielony
Po awansie do Pucharu Polski w Treflu Sopot zapanowała wielka euforia

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

Trefl Sopot – Anwil Włocławek 79:80
Dotąd nie posądzaliśmy trenera Igora Milicicia o takie zamiłowanie do hazardu. Wystawienie na ostatnią akcję Josipa Sobina, który nie potrafi rzucać wolnych, było brawurową, pokerową zagrywką. Opłaciło się!

Chorwat uczynił swoją powinność, wyraźnie chybiając w obu próbach. Z odsieczą Anwilowi pospieszył jednak (skądinąd rewelacyjny tego dnia) Nikola Marković zapominając o – opanowanej zazwyczaj przez kadetów – czynności zastawiania. W akcie solidarności z serbską gwiazdą sopocian, swojego rywala na wszelki wypadek nie zastawił też Filip Dylewicz. Po meczu w zakamarkach Hali 100-lecia szeptano, że Trefl przegrał przez trenera.

Dzięki tej efektownej wygranej, atmosfera podczas zapowiadanego spotkania prezesa Anwilu z reprezentantami Brzytwy zapewne będzie znacznie bardziej konstruktywna. O grze Jamesa Washingtona na wszelki wypadek nic nie napiszemy, bo jeszcze i druga połowa Twittera zostanie za czytanie tego zablokowana.

Polski Cukier Toruń – PGE Turów Zgorzelec 97:85
Realizowana z rekordowym rozmachem za pośrednictwem niezawodnych Emocji.TV „transmisja premium” miała prawo wpłynąć na tremę przynajmniej części zawodników. Obecność obu kamer najbardziej sparaliżowała Michała Michalaka (0/8 z gry) – Zawsze ciężko grało mi się w tym toruńskim kotle. Atmosfera i presja wytwarzane przez gorącą publiczność w hali są po prostu niesamowite! – opowiadał po meczu zawodnik.

Jeśli następnego dnia pod którym z kiosków zobaczyliście niewysokiego Amerykanina w dredach, wykupującego cały nakład lokalnej prasy, to uspokajamy – to tylko Tweety Carter, autor 26 punktów. Zdobytych w większości, gdy było już dawno po meczu.

Miasto Szkła Krosno – Energa Czarni Słupsk 77:70
Są transfery, są testy, jest Piotr Dąbrowski, a Czarni i tak kolejny mecz muszą rozgrywać w sześciu. Trudno się dziwić, że sił starcza na pierwszą połowę, by pod koniec (9 pkt. w IV kwarcie) oddychać rękawkami. Smaku na wygraną trenerowi Stelmahersowi narobił Marcus Ginyard, który zagrał taką pierwszą połowę, że nawet kibice ze Słupska przez 20 minut przestali go krytykować.

W Krośnie w tym sezonie wypaliłby nawet nienabity łuk. „Skoro jest miejsce w składzie, to weźcie może mojego kolegę, bo i tak jest bez pracy” – zaproponował ziewając Chris Czerapowicz. Kilka tygodni temu przez głębokie śniegi na Podkarpaciu przebił się więc niejaki Dino Pita i właśnie okazał się najlepszym zawodnikiem meczu z Czarnymi. Polska liga, trudna liga…

Polpharma Starogard Gdański – Asseco Gdynia 99:87
COŚ NIEPRAWDOPODOBNEGO. Po prostu nie jesteśmy w stanie uwierzyć w takie nieuczciwe sugestie. Jak można spostrzegać, że ostatnia niechęć Michaela Hicksa do porządnego trenowania i oczekiwanie gwarantowanego miejsca w składzie zbiegło się w czasie z otrzymaniem polskiego paszportu? Status Polaka w tej lidze zawsze był czynnikiem mobilizującym do ciężkiej pracy!

Jesteśmy spokojni, że nasz rodak już wkrótce odpowie hejterom. Zarówno podczas wielkanocnego turnieju w Lęborku, jak i na boiskach połączonej ligi amatorskiej Pruszcza Gdańskiego oraz Pszczółek.

Asseco, „zespół budowany z myślą o przyszłości”, zagrał tak, że jakieś nadzieje można mieć raczej na następne dekady, niż na najbliższe sezony. Choć bukiet przewinień niesportowych na przełomie 3 i 4 kwarty pokazuje, że chęci przynajmniej są.

Siarka Tarnobrzeg – Start Lublin 86:83
Derby Europy. Najbardziej wyczekiwany mecz pierwszej rundy nie zawiódł oczekiwań. Spotkały się dwaj godni siebie rywale, więc nie ma się co dziwić, że żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć od drugiej. W imię sprawiedliwości dziejowej decydującą akcję meczu wykonał Grzegorz Małecki, dopiero co skreślony w Lublinie jako „za słaby na Start”.

Siarka naprawdę jest w stanie się utrzymać – trudno zresztą, żeby w PLK zabrakło drużyny, która jest kwintesencją wszystkiego, co w tej lidze najlepsze.

W Lublinie za to po staremu. Nawet jeśli wreszcie udało się trafić z transferem środkowego Brandona Petersona, to ten wytrzymał tylko pół sezonu, pakuje walizki i wyjeżdża do Francji. Nawet listu otwartego nie zostawił.

Rosa Radom – Stelmet Zielona Góra 65:66
Zegzuła czy Blassingame? To są dopiero ligowe dylematy! Sami nie wiemy, na kogo byśmy postawili.

Tymczasem grasz bez obu rozgrywających, z trudem dobijasz do 60 punktów w 40 minut, trafiasz 32% rzutów z gry i atak pokazujesz tak chropowaty, że oczy krwawią. I wciąż masz rzuty na zwycięstwo w regulaminowym czasie i dogrywce meczu z mistrzem Polski. Polska liga, trudna liga…

Ale przynajmniej emocje były takie, że nerwowo było jeszcze nawet na konferencji prasowej.

King Szczecin – AZS Koszalin 76:65
Styczeń to miesiąc dużych akcji społecznych, więc także AZS Koszalin włączył się do ambitnego projektu „cała liga odchudza Kevina Johnsona”. Godne to uznania i pochwały, a my tylko zwrócimy uwagę, że wciąż jest jeszcze w składzie przynajmniej jedno miejsce dla kolejnego Amerykanina.

O Dardanie Berishy będzie za chwilę, więc tylko informacja, że w tym tygodniu nagrodę im. Króla Albanii zgarnia Robert Skibniewski. Reprezentacyjny rozgrywający po transferze do Szczecina trafia 28% rzutów, a w spotkaniu z AZS zaliczył efektowne 1/7 z gry.

MKS Dąbrowa Górnicza – Polfarmex Kutno 90:77
Dwie różne koszykarskie historie. Obaj grali w reprezentacji na Eurobaskecie 2011, obaj trafiali kluczowe rzuty przy okazji zwycięstwa z Turcją. Piotr Pamuła ostatnio w świetnej formie, tym razem trafił 6 razy z dystansu. Dardan Berisha wymiksował się z Kutna, ponieważ rzuty nie chciały mu wpadać.

Skoro ma być stocznia w Radomiu, to może być i tonący okręt w Kutnie. Nie tylko Berisha, teraz już praktycznie wszyscy chcą stamtąd uciekać. Nie wiemy, jak potoczą się dalsze losy Dardana, ale mamy propozycję. Mógłby zagrać razem z Michaelem Hicksem w koszykówce 3×3. Wystarczyłoby ich dwóch. I dwie piłki.

Tomasz Sobiech, Michał Świderski

Z ostatniej chwili: Niezawodna PLK zdecydowała, że dla poprawienia atmosfery po zamieszaniu ze znikającym rozstawieniem, losowanie par Pucharu Polski odbędzie się w warszawskim Pałacu Ślubów. True story!

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

POLECANE