Poniedziałek, albo wtorek – razem po medal!

Share on facebook
Share on twitter

Twierdza w Tarnobrzegu, berishing dla zaawansowanych i znikające zbiórki w Kutnie. Przyznajcie, że tęskniliście!

fot. Tomasz Fijałkowski, fiolek.art.pl
fot. Tomasz Fijałkowski, fiolek.art.pl

NBA, PLK – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

Trefl Sopot – Asseco Gdynia 96:66
W całej Europie wyczerpują się już zapasy zawodników, który Trefl nie przetestował jeszcze na pozycji drugiego rozgrywającego. Drużyna z Sopotu, nic sobie z tego nie robiąc, ogrywa jednak kolejnych rywali i – ku zdziwieniu własnych kibiców – jest już na trzeciej pozycji w tabeli.

Zwycięstwo nad zaprzyjaźnionym klubem z Gdyni robi wrażenie tym bardziej, że aż 25 minut na boisku spędził Filip Dylewicz. Bo Artura Mielczarka trener Martić trzyma zapewne na poważniejsze okazje.

W Asseco narzekano, że młoda drużyna regularnie przegrywa zacięte końcówki, tym razem udało się tej niedobrej sytuacji uniknąć. Gorzej, że liczba zawodników grających na poziomie PLK spadła tam ostatnio do dwóch. Martwimy się też, że ewidentnie wygasł cały zapał wywołany naszym artykułem o spadkowym potencjale ekipy Przemysława Frasunkiwicza. Gdyby seria (obecnie 6) porażek z rzędu się wydłużała, jesteśmy gotowi pospieszyć na ratunek z kolejnymi publikacjami!

Polpharma Starogard Gd. – Polfarmex Kutno 71:62
Na Kociewiu dzieje się ostatnio aż tyle dobrego, że niektóre gwiazdy zespołu z tego entuzjazmu gotowe są szukać pracy nawet w II lidze. Trener Budzinauskas znów zastosował swoją ulubioną taktykę – wprowadzania rywali w osłupienie niebanalną polityką kadrową. W pierwszej piątce pogroził kutnianom Karolem Michałkiem. W sumie trudno się dziwić, skoro Kevin Johnson wygląda i rusza się, jakby wigilię świętował średnio dwa razy w tygodniu.

Za to u gości poprawa. Dardan Berisha ze skuteczności 0/10 z dystansu, przeszedł do 1/10. Trochę gorzej, że Michael Fraser przestał zbierać. – Wszystkie piłki z tablicy zabiera mi Mateusz Bartosz! – skarży się ponoć Kanadyjczyk. Dobrze, że przynajmniej może sobie teraz pogadać z pierwszym trenerem.

Niestety, zespół z Kutna jest ostatnio w takiej formie, że zaczynamy mieć obawy, iż wraz z likwidacją gimnazjów, z mapy PLK zniknie również efektowny obiekt Polfarmeksu.

Siarka Tarnobrzeg – AZS Koszalin 69:90
A propos pięknych hal. Hasło „Twierdza Tarnobrzeg” pozostaje nadal aktualne! To ostatni już obiekt w lidze niezdobyty przez własną drużynę.

Siarka pozostaje może na dnie, ale nie ma meczu, aby czymś nie zadziwiła. Tym razem, a standardy są przecież wyśrubowane, zdołała zagrać tak beznadziejnie, że nawet my zespołu Zbigniewa Pyszniaka o coś takiego byśmy nie podejrzewali.

AZS Koszalin wsparł nas za to budującą wiadomością, że do spokojnego wygrania meczu w Polskiej Lidze Koszykówki potrzeba dobrej formy Jakuba Zalewskiego i Piotra Stelmacha. I to w zasadzie wystarczy.

BM Slam Stal Ostrów Wlkp. – PGE Turów Zgorzelec 82:71
Stal zagrała świetną pierwszą połowę, a Turów niezłą drugą. Szymon Szewczyk grał wreszcie jak Szymon Szewczyk, a Michał Michalak tak, jakbyśmy wszyscy chcieli, żeby grał. Jednego tylko nie rozumiemy – dlaczego Kirk Archibeque (1/11) też uprawiał zaawansowany berishing?

Ale OK, emocje emocjami, a ten mecz do historii polskiej i światowej koszykówki przejdzie jednak z zupełnie innego powodu:

Stelmet Zielona Góra – Polski Cukier Toruń 83:67
Mecz z wymierającego gatunku „telewizyjnych”. Do ogrania niepokonanych przez 13 kolejek Pierników wystarczyła mistrzom Polski jedna kwarta obrony na poziomie z poprzedniego sezonu.

Na poziomie zbliżonym do Stelmetu zagrali tylko Kyle Weaver i Łukasz Wiśniewski, a resztę (np. Obie Trotter 1/10 z dystansu) dopadła ta szalejąca ostatnio po PLK przypadłość na literę B.

Polski Cukier, choć nadal jest liderem, planuje zmiany kadrowe. Gdy spadną na drugą pozycję, to pewnie wymienią pół składu. Tak czy inaczej, z kronikarskiego obowiązku przypomnijmy, że z okolic Torunia uporczywie nas na początku sezonu krytykowano za głośne zauważanie niegramotności Maksyma Sanduła.

King Szczecin – Energa Czarni Słupsk 74:80
Z całego kraju płyną wyrazy współczucia dla Czarnych w związku z trudną sytuacją w tym klubie – słynący z hojnego gestu szczeciński King postanowił w akcie solidarności podarować od razu cały mecz. Szanujemy!

W Słupsku tymczasem uznali, że coś tu u nich (…) za spokojnie, więc w miejsce Justina Jacksona sprowadzono błyskawicznie środkowego, który miał problemy dyscyplinarne w obu poprzednich klubach. Teraz jeszcze szybko trzeba znaleźć jakiegoś rozgrywającego, który znów skutecznie zastopuje i ograniczy Chavaughna Lewisa. Wówczas wreszcie będzie można z ulgą odetchnąć, że w Czarnych jest wszystko po staremu.

Szczecinian tak po ludzku rozumiemy. Nam bez bata nad głową też nie zawsze uda się przygotować Poniedziałek w poniedziałek. „Jak zmusić do wysiłku pączek w maśle?” – nie widzieliście gdzieś takiego podręcznika?

MKS Dąbrowa G. – Miasto Szkła Krosno 75:81
Przegrana MKS może być zrozumiała, podopieczni Drażena Anzulowicza mają prawo odczuwać zmęczenie intensywnym sezonem. Terminarz ostatnio mocno daje się im we znaki – Mecz za meczem, kolejka za kolejką. Podróże, zmiany hal, nie ma nawet dnia na porządne trenowanie – tłumaczą przyczyny porażki w Dąbrowie.

Z kolei zawodnikom z Krosna na wyjazdach jest trochę przykro. Gdzie nie pojadą, to wszyscy ich lekceważą. Jedyna radość to te wygrane i w pakiecie szanse na wycieczkę na Puchar Polski. Do samej Warszawy!

Póki co, idealnie udała się wymiana Patryka Pełki na Dino Pitę. Pokrywa się wszystko – wynagrodzenie, to samo mieszkanie, a nawet liczba zdobytych punktów.

Rosa Radom – Anwil Włocławek 74:61
Jakieś 80 minut przed meczem w Radomiu jedna z drużyn już przebrana była gotowa na parkiecie i w pełni zmobilizowana przygotowywała się już do gry. Członkowie drugiej dopiero się powoli schodzili, a pewnego ważnego członka ekipy spotkaliśmy wręcz spacerującego obok hali. Zgadnijcie, kto wygrał.

Trener Igor Milicić uznał, że nic tak nie pomaga dobrze naoliwionej maszynie, jak kilka radykalnych zmian. Było nawet ciekawie, poza tym, że na koniec znów wyszło, iż w legendarnym włocławskim systemie jest wciąż ten sam error – nie ma odpowiedzi na tajemniczego zawodnika nazwiskiem Jeszke.

My zaś jesteśmy pod wrażeniem twardej psychiki Kacpra Mynarskiego, który nie poddał się i brawurowo planuje grać dalej. Wielu zawodników miniętych z obwodu w pierwszym kroku przez Roberta Witkę po prostu natychmiast zakończyłoby karierę.

Tomasz Sobiech, Michał Świderski

NBA, PLK – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

POLECANE