Poniedziałek, albo wtorek – węgorze marketingu

Share on facebook
Share on twitter

Eric Moussambani, Eddie „the Eagle” Edwards oraz klub imienia Nikoli Jovanovicia. Polska koszykówka uczy ludzi cieszyć się z małych rzeczy.

Eddie „Orzeł” Edwards / fot. wikimedia commons

PLK, NBA – obstawiaj z UNIBET i wygrywaj! >>

Już w zeszłym sezonie mówiono, że awans Legii Warszawa do ekstraklasy będzie promocyjnym hitem dla PLK i faktycznie, wszystko się potwierdza. W literaturze marketingu sportowego takie przypadki są znane i wnikliwie opisane.

Pamiętacie na pewno Eddiego „Orła” Edwardsa, słynnego brytyjskiego skoczka narciarskiego, który nigdy żadnego konkursu nie wygrał, a bił rekordy popularności? Furorę zrobił na igrzyskach olimpijskich w Calgary, gdzie oczywiście w obu konkursach był ostatni. Jego rekord życiowy to skok na odległość 71 metrów.

Pamiętacie też Erica Moussambaniego, pseudonim „Węgorz”! Pokochał go cały świat. Wspaniały pływak z Gwinei Równikowej, który na igrzyskach w Sydney pokonał 100 metrów  stylem dowolnym dwukrotnie wolniej od rywali i wolniej od rekordu świata na 200 metrów. Wbrew obawom kibiców nie utopił się, choć basen olimpijskich rozmiarów widział pierwszy raz w życiu, a trenował głównie w rzece.

Historia zna mnóstwo takich przypadków – od mongolskich kolarzy na Wyścigu Pokoju, przez narciarzy z Kenii, aż po bobsleistów z Jamajki. Trudno się zatem dziwić, że klub z Warszawy, którego MVP jak dotąd okazuje się maskotka, robi aż taką furorę. Zapamiętacie i Legię.

***

Wyrafinowane strategie marketingowe to tradycyjnie także specjalność PLK. Ligowi dyrektorzy przyjęli założenie, że najlepiej jest nauczyć klienta cieszyć się i doceniać małe rzeczy. Efekt? Piorunujący!

Kibic polskiej koszykówki jest już tak wychowany, że okazuje radość, gdy działają statystyki z meczu, telewizja pokazuje spotkanie ciekawe zamiast nieciekawego, kamery do transmisji są współczesne zamiast trzydziestoletnich, Emocje.tv obejmują całe boisko, a dziennikarz próbujący mówić po angielsku zna język angielski.

Pomyślcie tylko, jaka to będzie euforia, gdy zdarzy się coś naprawę niesamowitego. Na przykład polska drużyna wygra jakiś mecz w europejskich pucharach?!

***

Dwaj nowi trenerzy – Tane Spasev i Dragan Nikolić, choć pochodzą z różnych krajów, w swoich pierwszych meczach z nowymi drużynami solidarnie dokonywali rytualnych aktów zerwania marynarki i ciskania nią o podłogę. Tak po ludzku, to rozumiemy szkoleniowców, szok w pierwszym kontakcie z PLK może być duży. Ale garderoby to jednak szkoda.

***

Naadir Tharpe z Legii, proszący o czas na środku boiska, był bardzo mocnym kandydatem, ale dyplom za najbardziej brawurą akcję tygodnia ostatecznie wędruje jednak do Kevina Pinkneya, lat 34, byłego gracza NBA.

***

Powiększył nam się tegoroczny „Klub im. niezapomnianego Nikoli Jovanovicia”, dla zawodników, którzy kompletnie nie wyglądają, ale potrafią grać. Do ligi powrócił Aleksandar Mladenović, a przecież od początku sezonu klub z entuzjazmem reprezentuje Andrija Bojić.

***

Mirosław Lisztwan i Rafal Frank zapierali się rękami i nogami przed objęciem Czarnych, a gdy już (przymuszeni okolicznościami) poprowadzili zespół ze Słupska, to w obu meczach poszło im zaskakująco dobrze. Czasem wystarczy przełamać nieśmiałość!

Tomasz Sobiech, Michał Świderski

PLK, NBA – obstawiaj z UNIBET i wygrywaj! >>




POLECANE

Rozgrywki najlepszej ligi świata znów zapowiadają się rewelacyjnie – wielu faworytów do tytułu, stare i nowe gwiazdy, dziesiątki intrygujących historii. Już pierwszej nocy 74. sezonu NBA zobaczymy derby LA – Lakers zagrają z Clippers.
Znów w roli strażaka przyjdzie Markowi Łukomskiemu poprowadzić zespół w PLK. Według nieoficjalnych doniesień, były szkoleniowiec m.in. Kinga Szczecin i Czarnych Słupsk zastąpi w Starogardzie Gdańskim Marcina Lichtańskiego.