Ponitka wyprzedza Szymkiewicza – na dobre?

Share on facebook
Share on twitter

Marcel jest trzy lata młodszy, bardziej dynamiczny i przede wszystkim – zdrowszy. On dostał powołanie do szerokiej kadry, a Daniel się od niej oddalił.

Marcel Ponitka (fot. Pzkosz.pl)

PLK, NBA – obstawiaj i wygrywaj kasę! >>

Obecność Marcela Ponitki i nieobecność Daniela Szymkiewicza w dwudziestce zgłoszonej na listopadowe mecze eliminacji MŚ nie jest żadnym przełomem w polskim baskecie, na razie żaden z nich nie przeskoczy w rotacji zdrowych A.J. Slaughtera i Łukasza Koszarka. Ale to ciekawa zmiana.

Ale zanim o Ponitce i Szymkiewiczu, uwaga generalna: patrząc na obecną formę graczy, która po zmianie reprezentacyjnego kalendarza powinna być ważniejsza niż przed długimi letnimi przygotowaniami, tych rozważań w ogóle mogłoby nie być. W szerokiej reprezentacji powinien być Kamil Łączyński, który bardzo dobrze zaczął sezon z Anwilem, lepszy poziom gry w PLK prezentuje też Krzysztof Szubarga.

Trener Mike Taylor ma jednak inną koncepcję, obu graczy skreśla ze względu na warunki fizyczne. Chce stawiać na wzrost, zasięg ramion, łączenie pozycji, ale też potencjalny rozwój jedynek. Dlatego rozmawiamy o młodszych Ponitce i Szymkiewiczu, a nie 28-letnim Łączyńskim i pięć lat starszym Szubardze.

To Ponitka i Szymkiewicz są dla nas materiałem na rozgrywających europejskiej klasy, z tym, że dla pierwszego pięć minut szansy się zaczyna, a dla drugiego – raczej kończy. Koszykarz Rosy zaraz skończy 23 lata i ciągle jest przy nim jakieś „ale”.

Jest powoływany na zgrupowania, ale opuszcza je ze względu na urazy. W Radomiu chcą na niego stawiać, ale ciężko liczyć na gracza chorego lub bez formy. Teraz Szymkiewicz nie leci np. na mecz Ligi Mistrzów do Madrytu – w klubie uważają, że zapalenie ucha jest już wyleczone, koszykarz mówi, że grać nie może.

Wy też mu przeszkodziliście, bo pisaliście, że z Daniela jest już kawał gracza, a on w to uwierzył. Ale tak nie jest – powiedział nam kiedyś Wojciech Kamiński. Co sugeruje, że są zastrzeżenia do determinacji koszykarza. Ciekawe, że Taylor, pytany w trakcie zgrupowania o odesłanie „Szymka” do domu, też kluczył. Mówił m.in. „porozmawiamy innym razem”, „zapytaj jego” itp.

Stan na październik 2017 jest taki, że Szymkiewicza w szerokiej kadrze zatem nie ma, bo jest chory, za słaby, niegotowy – niepotrzebne skreślić albo wszystko podkreślić. Sztab kadry teraz patrzy na Ponitkę.

I co widzi? Gracza o podobnych parametrach fizycznych (Marcel ma 192 cm wzrostu, Daniel 193), mającego za sobą dwa letnie sezony gry w młodzieżówkach w dużym wymiarze czasowym, uczestniczącego krótko w zgrupowaniu kadry seniorów w 2016 roku.

Koszykarza, który od Szymkiewicza gra częściej i intensywniej (na początku tego sezonu to nawet 28 minut na mecz), zawodnika, którego na testy zaprosiło Fenerbahce, którego agresja w grze robi wrażenie.

Pewnie, Ponitce brakuje stabilnego rzutu z dystansu podobnie, jak Szymkiewiczowi, obaj gracze wciąż lepiej czują się w atakowaniu kosza niż organizacji gry i podawaniu. Mówienie o nich jako o europejskich jedynkach, to bardziej życzenie niż plan.

Ale w tej chwili, jeśli porównywać ich szansę na regularne występy w kadrze za kilka lat, wyżej stoją akcje Ponitki.

ŁC

PLK, NBA – obstawiaj i wygrywaj kasę! >>