Potrójna eksplozja w NBA – mamy rekord triple-double

Share on facebook
Share on twitter

W tym sezonie koszykarze NBA zaliczyli już 79 triple-double i na jeszcze siedem tygodni przed zakończeniem rozgrywek mają o jedno więcej niż w rekordowym dotychczas sezonie 1988/89.

Ricky Rubio (fot Wikipedia)

W sobotę w meczu w San Antonio swoje pierwsze w tych rozgrywkach – ale 79. triple-double dla całej ligi – zaliczył Ricky Rubio. Rozgrywający Minnesota Timberwolves miał 11 punktów, 13 zbiórek i 10 asyst.

W sumie już 20 graczy zanotowało linijkę statystyczną w tym stylu – liderem jest oczywiście Russell Westbrook (zobacz jego buty), który zaliczał ją aż 30 razy i w triple-double układają się jego średnie – 31,7 punktu, 10,7 zbiórki oraz 10,1 asysty.

Za nim są James Harden (15), LeBron James (7) oraz Nikola Jokić i Draymond Green (po 4).

Skąd tyle triple-double, skąd taka erupcja? Przyczyn jest kilka, najważniejsze są dwie – coraz szybsze tempo gry, które oznacza więcej rzutów, a zatem także zbiórek i asyst oraz coraz częstsze podporządkowywanie gry pojedynczym graczom.

Westbrook i Harden to oczywiście przypadki skrajne, ofensywy Thunder i Rockets kręcą się wokół nich, ale przecież w grze Nuggets też coraz więcej zależy od wszechstronnego Jokicia. Generalnie – w NBA rośnie liczba graczy, których usage przewyższa 30 proc.

Skok triple-double jest bardzo wyraźny – w poprzednich rozgrywkach zaliczono ich 75, ale wcześniej, przez 25 lat, ligowa średnia wynosiła ledwie 35. Poprzedni rekord – 79 triple-double – ustanowiono w sezonie 1988/89, kiedy w lidze szaleli jeszcze Magic Johnson (17) oraz wciąż raczej indywidualnie grający Michael Jordan (15).

W takich butach wymiata LeBron James >>

POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.