PRAISE THE WEAR

“Powiedzieliśmy sobie w oczy, że to jest piękna sprawa”. Rekordowa dogrywka w PLK!

“Powiedzieliśmy sobie w oczy, że to jest piękna sprawa”. Rekordowa dogrywka w PLK!

Ostatnie starcie Anwilu ze Śląskiem dostarczyło ogromnych emocji. Jak już pisaliśmy - było wszystko! Łącznie z dogrywką, w której finalnie lepiej zaprezentowali się włocławianie. Oto komentarze po tym meczu.

fot. Andrzej Romański / plk.pl

Wszyscy znamy rezultat środowego spotkania. W przełożonym meczu 20. kolejki górą był Anwil Włocławek, który wygrał w Hali Stulecia 96:82. Ten mecz był dość niestandardowy. Raz, że Śląsk Wrocław wystąpił po raz pierwszy z nowym trenerem przy linii bocznej – Miodragiem Rajkoviciem. Dwa – cichym bohaterem okazał się Kamil Łączyński, który niejako “odszedł” od swojej dotychczasowej roli na boisku i był jednym z najlepszych punktujących. To właśnie on pojawił się wraz z trenerem Przemysławem Frasunkiewiczem na pomeczowej konferencji prasowej.

– Uwielbiam takie mecze i grę przy dużej liczbie osób w hali. Ja też tutaj spędziłem 3/4 sezonu, mam wielu znajomych, którzy mimo tego że gram we Włocławku, to ciepło mnie tutaj przywitali. Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa i chciałbym co mecz grać na takiej skuteczności, ale wiadomo, że moja rola jest zupełnie inna. Od trenera nigdy nie usłyszałem, że mam zakaz rzucania. Wręcz przeciwnie! Cieszę się, że w dogrywce skuteczność mnie nie zawiodła – odpowiedział kapitan Anwilu, gdy zapytaliśmy o towarzyszące mu wówczas emocje.

Nie trzeba wracać myślami daleko w przeszłość, by przypomnieć sobie, że ten, którego od środy wszyscy chwalą, jeszcze niedawno był mocno krytykowany. Zresztą, podobnego zdania jest sam zainteresowany, co usłyszeliśmy podczas konferencji prasowej.

– Wśród kibiców krótka jest droga od nienawiści do miłości. Dobrze o tym wiemy wszyscy. Ja cieszę się, że kibice przyjechali i wspierali nas, a dla wszystkich z Włocławka jest to wyjątkowe spotkanie ze względu na całą historię tych pojedynków. Ja nie jestem zupą pomidorową, żeby mnie wszyscy lubili. Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze będę zbierał same pochwały – powiedział Kamil Łączyński.

Gdy po zakończeniu meczu spojrzeliśmy w statystyki, od razu rzucał się w oczy wynik dogrywki. 40-minutowe starcie było naprawdę wyrównane, czego nie można powiedzieć o dodatkowych pięciu minutach. 20:6 na korzyść Anwilu, w tym 5 celnych trójek! Właśnie o ten aspekt zapytaliśmy trenera Przemysława Frasunkiewicza. W końcu rzadko zdarza się, by różnica na koniec dogrywki była aż tak duża.

Później okazało się, że w ten sposób włocławianie ustanowili nowy rekord! Puls Basketu potwierdził, że od 20 lat nie doszło do dogrywki zakończonej różnicą wyższą niż 13 oczek. Aż do teraz!

“Tak, i właśnie dlatego jestem bardzo zadowolony. Powiedzieliśmy sobie przed dogrywką, że jest wszystko okej. Chcieliśmy takiego meczu – wielkiego, we Wrocławiu, dogrywka… To są piękne chwile! Nikt nie pamięta meczu, gdy wygrałeś dwudziestoma. To mało istotne rzeczy. Powiedzieliśmy sobie w oczy, że to jest piękna sprawa. To trzeba po prostu dowieźć. Ten mecz był bardzo emocjonalny, stąd też taka duża przewaga – podkreślił szkoleniowiec Anwilu.

Jeszcze dłużej trwała konferencja prasowa z udziałem nowego trenera Śląska. Zresztą, całość możecie odsłuchać tutaj. Gdy na koniec, poza kamerami, zapytaliśmy Miodraga Rajkovicia o chęć dłuższej, a zarazem bezpośredniej rozmowy, odpowiedział krótko i wymownie. “Whenever!”. Czy wśród Was jest zapotrzebowanie na taki wywiad, co sądzicie?

George Clooney

Piotr Janczarczyk

obserwuj na twitterze

Autor wpisu:

George Clooney

Piotr Janczarczyk

obserwuj na twitterze

POLECANE

tagi

Aktualności

Los Angeles Lakers pokonali na wyjeździe New Orleans Pelicans 110:106. Tym sposobem “Jeziorowcy” zapewnili sobie awans do play-offów, a w pierwszej rundzie zmierzą się z Denver Nuggets. Z kolei Pelicans zagrają o ósme miejsce na zachodzie z Sacramento Kings, którzy rozbili Golden State Warriors aż 118:94. Dla “Wojowników” porażka oznacza koniec sezonu.
17 / 04 / 2024 6:38
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami