Powrót Johna Walla – głowa biega szybciej niż nogi

Share on facebook
Share on twitter

John Wall wrócił do gry szybciej niż pierwotnie zakładano. Z nim na parkiecie Washington Wizards byli lepsi, ale ostatecznie polegli w Nowym Jorku z Knicks 88:90.

(Fot Wikipedia)
(Fot Wikipedia)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Po półrocznej przerwie i operacji kolana, której poddał się latem, John Wall w końcu zameldował się na boisku. Nieco szybciej niż wynikało to ze wstępnych deklaracji, jednak w przedsezonowym debiucie wyglądał na całkiem zdrowego.

Kilka razy po swojemu, z łatwością minął Brandona Jenningsa i choć głowa momentami biegła szybciej niż nieco zardzewiałe nogi, w których zdarzyło mu się zaplątać, to zaprezentował się nieźle. W nieco ponad 15 minut gry zdobył 8 punktów (4/9 z gry), rozdał 4 asysty, zebrał 3 piłki i zaliczył przechwyt. Kiedy był na boisku, Wizards byli 11 „oczek” na plusie, ale najwidoczniej przebywał na nim zbyt krótko, aby goście zdołali wyjść górą z tego pojedynku.

Zagrał również Marcin Gortat, który w niedzielę nie trenował z zespołem ze względu na naciągnięty mięsień pośladka. Po boisku biegał tyle samo czasu co Wall i również zapisał na swoim koncie 8 punktów, z tym że przy stuprocentowej skuteczności z gry (4/4). Dodatkowo zanotował również 3 zbiórki i asystę.

Najlepiej w obozie waszyngtońskim wypadł Bradley Beal, autor 17 punktów, ale to nie od niego, a od zmienników zależały losy spotkania. Druga połowa meczu była bardzo wyrównana. Prowadzenie przechodziło z jednej drużyny na drugą, a w czwartej kwarcie tylko na moment przekroczyło ono granicę 3 „oczek”. Jak na mecz przedsezonowy emocje były więc wyjątkowe. Niektórym nawet udzieliły się one trochę za bardzo.

https://www.youtube.com/watch?v=pIvgq7pRoAM

Niewiele zabrakło, a w Madison Square Garden mielibyśmy dodatkowe 5 minut gry. W decydującej akcji Lance’owi Thomasowi wystarczyło jednak wymusić przewinienie Danuela Hause’a Jr. i trafić dwa rzuty wolne na wagę zwycięstwa.

Pod nieobecność Derricka Rose’a, który ma teraz na głowie toczącą się w Los Angeles sprawę sądową, wśród gospodarzy brylowali Carmelo Anthony (19 pkt., 4/5 z dystansu) oraz Kristaps Porzingis (15 pkt., 6 zb., 2 bl.).

Ciekawą rzeczą w kontekście nowych Knicks jest zdecydowane większe poleganie na rzutach dystansowych. W rozgrywkach 2015/16 zajęli 23. miejsce w lidze pod względem średniej oddawanych trójek (21,5) i 20. w ich skuteczności (34,6%). Natomiast w preseason jak na razie oddają ich co mecz 29,3 i trafiają na 40,9% skuteczności, co w obu przypadkach daje im 7. lokatę.

Na początku miesiąca pisaliśmy o ekscytacji Jeffa Hornacka związanej z poprawą w tym elemencie gry Porzingisa. W poprzednim sezonie Łotysz trafił 81 z 243 oddanych prób zza łuku (33,3%). Po wakacyjnej przerwie w trzech sparingach zanotował 6/13, co daje mu 46,2%, a i tak wskaźnik ten zepsuł sobie właśnie występem przeciwko Wizards, w którym na 6 rzutów miał tylko jeden celny.

Takie czasy, wszyscy chcą być jak Łukasz Koszarek i bezczelnie „walić tróje”.

https://www.youtube.com/watch?v=lLpopVGy_Iw

Mateusz Orlicki

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

POLECANE

tagi