Press Virginia – zaskoczyć, zabrać, zagryźć. Co na to Gonzaga?

Share on facebook
Share on twitter

W Sweet Sixteen Bulldogs trafili na jeden z najbardziej niewygodnych zespołów NCAA – nikt nie broni tak, jak West Virginia, przed Gonzagą duże wyzwanie.

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Mecz w San Jose, którego stawką jest awans do Elite Eight, rozpocznie się 40 minut po północy czasu polskiego. Będą w nim oczywiście polskie akcenty, bo naprzeciw siebie staną Przemysław Karnowski i Maciej Bender, ale rywalizacja będzie zapewne tylko teoretyczna. Szanse na to, by 20-letni podkoszowy West Virginia pojawił się na boisku, są minimalne.

Okaże się też dopiero, jaki wpływ na przebieg meczu będzie miał Karnowski, którego czeka znów ciężkie spotkanie. Z South Dakotą i Northwestern Polak momentami nie radził sobie w tłoku, ponad połowę czasu gry przesiedział na ławce, w sumie zdobył 19 punktów i 7 zbiórek.

Tymczasem West Virginia to najbardziej skrajnie grająca drużyna NCAA. Ciągła, agresywna obrona na całym boisku, podwajanie graczy z piłką, odcinanie od podań, kontrolowany chaos – to wyzwanie, z którym musi zmierzyć się Gonazaga. Ciężko będzie jej grać ulubione „do środka i na zewnątrz” z użyciem Karnowskiego.

Tyle strat, co celnych rzutów

Bob Huggins, trener West Virginii, jeden z najbardziej zwycięskich szkoleniowców w historii NCAA, wymyślił ten styl gry w obronie w 2014 roku. Dwa lata po tym, jak jego Mountaineers zostali przeniesieni do konferencji Big 12. Początkowo grało im się w niej ciężko, wygrywali niewiele spotkań, przez dwa lata nie załapali się do finałowego turnieju.

Dlatego Huggins przedefiniował grę zespołu w defensywie, od rozgrywek 2014/15 West Virginia broni na całym boisku. Teraz, w trzecim sezonie dobrych tego efektów, jego zespół nazywany jest Press Virginia. I wszystko jasne.

Założenia są proste – gdy rywal wybija piłkę zza linii końcowej, wychodzimy wysoko, odcinamy każdego z czterech graczy na boisku. Patrzymy, kto dostanie piłkę i napadamy. Czasem odpuszczamy podwojenie gracza, który nie kozłuje i nie zdecyduje się na przeprowadzenie piłki. Rozgrywających łapiemy zawsze, najlepiej spychając ich do rogu, do linii bocznej.

Koszykarze to kupili, ćwicząc presję non stop są gotowi na to pod względem fizycznym. Nacisk, odcięcie od podań, uniemożliwienie długiego podania, nacisk…

Efekty są widoczne – rywale Mountaineers popełnili w tym sezonie 724 straty, tylko trochę mniej niż ich łączna liczba celnych rzutów (806). Przeciwnik West Virginii popełnia średnio 20,1 straty na mecz.

Na dodatek sami Mountaineers wiele strat nie popełniają – mieli 442, ich pressingiem nie zaskoczysz. Zespół Hugginsa ma w tym sezonie bilans 28-18, w ogólnokrajowych rankingach zajmował 13. miejsce. I został pierwszym od pięciu lat, który w trakcie sezonu pokonał nr 1 (Baylor) i nr 2 (Kansas).

Nie dać zagonić się do rogu!

No dobra, co na to Gonzaga?

Bulldogs są bardzo dobrym zespołem, jednym z najlepszych w kraju, mają bilans 34-1. W dwóch pierwszych rundach wygrywali mecze tylko momentami grając dobrze, ale to też umiejętność – zwyciężyć, gdy nie idzie. Jak jednak grać z tak skrajnie broniącym zespołem?

Najprostsza odpowiedź – ograniczyć sytuacje, w których trzeba wybijać piłkę zza linii końcowej, odebrać Mountaineers możliwość ustawienia tej zabójczej obrony. Czyli – świetnie bronić i zbierać piłki po niecelnych rzutach rywali.

Zresztą w tym elemencie, w zbiórkach, Gonzaga powinna mieć przewagę – głównie za sprawą Karnowskiego i jego bardzo dobrego zmiennika Zacha Collinsa. Bulldogs są szóstym najlepszym zespołem NCAA na tablicach.

Jeśli jednak rywale punkty zdobędą i ustawią się do pressingu, Gonzaga musi uważać. Po pierwsze: mocno wychodzić do piłki, z odepchnięciem rywala, by znaleźć sobie trochę miejsca. Po drugie: nie dać się zagonić do rogu, to często początek końca. Po trzecie: atakować obronę, rozrywać ją, wymuszać faule.

Przełamanie pressingu może prowadzić do łatwych punktów z szybkiego ataku, w którym Bulldogs mieliby przewagę. Jeśli to się będzie udawało, Huggins będzie zmuszony do zmiany obrony i Gonzaga będzie bliżej swojej ulubionej gry, która często zaczyna się od podania do Karnowskiego i reakcji na to, co robi defensywa.

Gonzaga z presją sobie radzi, ale…

Gra West Virginii sprawia, że przez 40 minut musisz być nastawiony na atakowanie, a mi się wydaje, że w tym właśnie jestem najlepszy – mówi Nigel Williams-Goss, najlepszy koszykarz Gonzagi. – Ciągle musimy myśleć o następnej akcji, koncentrować się na tym, by ona wyszła. Bo pomyłki na pewno się zdarzą i chodzi o to, by trzymać się razem, grać dalej.

Gonzaga nie miała w tym sezonie wielkich problemów ze stratami – średnio popełniała 11,3 w meczu, a więc niewiele. Z South Dakotą miała ich 9, a z Northwestern – 14.

W całym sezonie Bulldogs grali przeciwko pressingowi na całym boisku w 102 posiadaniach. Zdobyli z nich 125 punktów, przy 56 proc. skuteczności z gry. Stratami zakończyło się 13 proc. tych akcji.

Ale Bob Huggins zaznacza, że w tej obronie nie chodzi tylko o straty. – To gra, która zmusza rywala do ciągłej ciężkiej pracy przy przeprowadzaniu piłki, do harowania na znalezienie dobrej pozycji do rzutu. To obrona, która zabiera rywalom siłę z nóg.

Gonzaga stoi zatem przed sporym wyzwaniem.

Łukasz Cegliński

POLECANE