Przebudzenie Dwighta Howarda, Hawks dogonili Wizards

Share on facebook
Share on twitter

W trzech pierwszych meczach zdobył w sumie 18 punktów, ale w czwartym rzucił 16 i zaliczył 15 zbiórek. Atlanta Hawks pokonali Washington Wizards 111:101, w serii jest 2-2.

Dwight Howard (fot. Wikimedia Commons)

W takich butach grają gwiazdy NBA – zobacz >>

Dwight Howard odżył, Marcin Gortat (2 punkty, 18 zbiórek, 3 asysty, 3 bloki) raczej mu nie przeszkodził. Środkowy Hawks dobrze zagrał szczególnie w pierwszej połowie, w dwóch kolejnych posiadaniach miał mocne wsady. W sumie trafił 6 z 14 rzutów i 4 z 5 wolnych – nie był to może występ gwiazdorski, ale był to poważny wkład od środkowego, który w pierwszych trzech meczach był niewidoczny, a momentami stał w cieniu Gortata.

Ale Howard nie był jedyną siłą gospodarzy w poniedziałkowym meczu. Hawks wygrali dzięki zrównoważonej grze w ataku, w której wielu graczy dołożyło coś od siebie. 19 punktów, 9 zbiórek i 7 asyst miał Paul Millsap, Dennis Schroeder dodał 18 „oczek”, a 16 z ławki rzucił Kent Bazemore.

A taki Jose Calderon w 20 minut dał drużynie 10 punktów i 5 asyst, z nim na boisku Hawks byli +29.

Wizards? Na poziomie zagrał tylko obwód – Bradley Beal rzucił 32 punkty, a John Wall dodał 22 i 10 asyst. Goście mieli 9 punktów przewagi na początku drugiej kwarty, ale ostatecznie przegrali ją aż 15:31. Po wyrównanej trzeciej części, Hawks odskoczyli w czwartej.

Teraz, przy remisie 2-2, seria wraca do Waszyngtonu. Kluczowy mecz nr 5 – w środę.

Poniedziałkowe wyniki play-off:

Toronto Raptors – Milwaukee Bucks 118:93, stan rywalizacji 3-2
Atlanta Hawks – Washington Wizards 111:101, stan rywalizacji 2-2
Portland Trail Blazers – Golden State Warriors 103:128, stan rywalizacji 0-4, awans Warriors

W takich butach grają gwiazdy NBA – zobacz >>

https://www.youtube.com/watch?v=Po05-qUpgIU

POLECANE

Zespół z Gdyni, licząc PLK i EuroCup, przegrał 5 meczów z rzędu, a w ostatnich 4 nie zdobył nawet 70 punktów. Brak drugiego rozgrywającego mocno się teraz odbija na zmęczeniu i grze pozostałych zawodników, jednak – naszym zdaniem – decyzja o zatrudnieniu Armaniego Moore’a ma sens.

tagi