Przegrany sezon Karola Gruszeckiego

Share on facebook
Share on twitter

Rok temu był na fali, pojechał na EuroBasket, podpisał kontrakt z mistrzem Polski. Po sezonie w Stelmecie jest jednak dalej od kadry niż był – nie będzie go w 12 na eliminacje.

Karol Gruszecki (Fot. Andrzej Romański/Plk.pl)
Karol Gruszecki (Fot. Andrzej Romański/Plk.pl)

Jednego nie można Karolowi Gruszeckiemu odmówić – ambicji. Po bardzo dobrym sezonie w Enerdze Czarnych, dla których rzucał po 14,6 punktu na mecz, miał różne opcje do wyboru i zdecydował się na Stelmet. Mistrza Polski, zespół euroligowy, z bardzo dobrym trenerem i największym dla siebie w Polsce konkurentem do miejsca w składzie – Mateuszem Ponitką. Gruszecki uznał, że to dla niego wybór najlepszy, kolejny krok w rozwoju.

Po roku trzeba jednak stwierdzić, że kroku do przodu nie było. Owszem, Gruszecki został mistrzem Polski, zadebiutował w Eurolidze, ale w żadnych rozgrywkach szału nie zrobił. W PLK miał kilka dobrych meczów, np. trzeci finałowy z Rosą w Radomiu (16 punktów), ale był w cieniu Ponitki, niewiele od niego zależało. Grał średnio po 21 minut, zdobywał po 7,5 punktu, był siódmym strzelcem zespołu.

W Eurolidze i Eurocup Gruszecki wyglądał na zagubionego, pod presją obrony na europejskim poziomie, miał słabą skuteczność (18/68 z gry, w tym 9/43 za 3). W sumie zdobył 53 punkty w 20 meczach. Przebojowość i ofensywna wszechstronność, którą pokazywał grając w Słupsku, pozostała wspomnieniem.

Gruszecki nie wywalczył też miejsca w reprezentacji. Rok temu znalazł się w kadrze na EuroBasket, na mistrzostwach nawet wszedł na boisko, ale podczas tegorocznych przygotowań znalazł się na marginesie składu meczowego – wystąpił w 6 sparingach, średnio po nieco ponad 7 minut w meczu, trafił tylko jeden rzut z gry (na 6 prób), nie pokazał nic, by zasłużyć na większą szansę. Jego miejsce zajął zdecydowanie bardziej przebojowy i produktywny Michał Sokołowski po dobrym sezonie w Rosie, Gruszeckiemu statusem bliżej teraz do Michała Michalaka.

Gruszecki zostaje w Stelmecie, z którym rok temu podpisał dwuletni kontrakt. Ambitny gracz na pewno zyskał trenując u Filipovskiego w zorganizowanym systemie – pytanie, czy będzie miał szansę pokazać to w najbliższym sezonie. Mistrz Polski ma wielu graczy na jego pozycji – Thomasa Kelatiego, Przemysława Zamojskiego, Armaniego Moore’a oraz Akselisa Vairogsa. Wywalczenie ważniejszej roli w zespole znów będzie trudne.