Mamy quadruple-double – tego w Polsce jeszcze nie było!

Share on facebook
Share on twitter

Mariusz Konopatzki, niespełna 21-letni obwodowy Asseco Gdynia, zdobył 10 punktów, miał 12 zbiórek, 10 asyst, a także 10 przechwytów w meczu II ligi z TKM Włocławek (115:61). I przeszedł do historii.

Mariusz Konopatzki (fot. Mariusz Mazurczak/Assecogdynia.pl)

PLK – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

W trakcie meczu nie czułem, że tak to w statystykach wygląda, ale w drugiej połowie ktoś mi szepnął, chyba nasz lekarz, że jestem blisko. Grałem dalej, starałem się jak najlepiej. Ja nie jestem jakimś fanem statystyk, nie oglądam ich, nie śledzę. Po prostu gram w kosza – mówił nam po sobotnim meczu Mariusz Konopatzki.

Dla maniaków statystyk jego osiągnięcie to jednak coś wielkiego. Od kiedy w Polsce prowadzone są oficjalne obserwacje meczowe, quadruple-double nikt nie zaliczył, wydarzeniem jest samo triple-double. W tym sezonie, na trzech poziomach rozgrywkowych od PLK po II ligę, mieliśmy tylko trzy: Tomasza Balcerka (Gryf Goleniów), Daniel Olszewski (Shmoolky) i właśnie Konopatzkiego.

Obwodowy Asseco – na stronach ligi i związku opisywany jako rzucający lub niski skrzydłowy, ale zwykle gra jako jedynka – w pierwszym meczu rozgrywek II ligi zaliczył 29 punktów, 14 zbiórek, 12 asyst z Tarnovią i było to największe z dotychczasowych triple-double w Polsce. Miał wtedy także 6 przechwytów, teraz dobił do 10.

O przechwyty jest oczywiście najtrudniej. Zbierać zawsze potrafiłem, asysty lubię i to mi wychodzi. Punktów nigdy dużo nie rzucałem, ale swoje trafiam – mówi Konopatzki, który w II lidze ma teraz średnio 14,5 punktu, 6,6 zbiórki, 8,0 asysty oraz 4,1 przechwytu. Rezerwy Asseco z bilansem 14-8 są na trzecim miejscu w grupie C.

Jak wyglądał mecz z TKM, najgorszym zespołem w tabeli (bilans 2-20)? – No właśnie na początku nie było łatwo. Strzelec gości trafił nam cztery trójki w pierwszej kwarcie, z czego trzy przy naprawdę niezłej obronie. Mieliśmy mecz pod kontrolą, do przerwy było 58:42, ale trener Mateusz Żołnierewicz powiedział nam, że musimy przycisnąć w obronie, wyjść agresywnie, grać w defensywie pressingiem. No i tak zrobiliśmy, z tego wzięła się duża przewaga.

Konopatzki grał w tym meczu przez niespełna 30 minut, a we wzmocnionym graczami z PLK Asseco błysnęli też Filip Put (31 punktów, 8 zbiórek, 7 asyst), Wojciech Czerlonko (25 punktów i 8 asyst) oraz Łukasz Frąckiewicz (24 i 11 zbiórek). Do historii przejdzie jednak Konopatzki.

Pochodzi z Kwidzyna, gdzie zaczynał grać w kosza w czasach, gdy miejscowy Basket walczył o ekstraklasę, a w końcu do niej awansował. – Chodziłem do podstawówki, gdzie była klasa piłki ręcznej dla dziewczyn i koszykówki dla chłopców. Mieliśmy fajną grupę, a jak poszliśmy do gimnazjum, to połączyliśmy się w jeden zespół z chłopakami z jeszcze dwóch innych szkół. I zaczęliśmy błyszczeć w Polsce – graliśmy w finałach mistrzostw Polski kadetów, a potem juniorów – opowiada Konopatzki.

I śmieje się, że w Kwidzynie był na boisku człowiekiem od wszystkiego. – Mam 192 cm wzrostu, a w drużynie byłem jednym z najwyższych – w defensywie grałem przeciwko podkoszowym, w ataku rozgrywałem. Musiałem i zbierać, i podawać, i rzucać. Pewnie stąd wzięła się ta moja wszechstronność.

Na początku liceum do Kwidzyna, do Konopatzkiego, przyjechał trener Arkadiusz Miłoszewski, który wówczas pracował w SMS PZKosz Władysławowo. – Namawiał mnie na przejście do tej szkoły, a ja, po naradzie z rodzicami, uznałem, że to dobry pomysł. Ale potem pojawiła się dość szybko opcja przejścia do Asseco Gdynia i też się zdecydowałem. Dobrze się czuję w tym klubie – dodaje koszykarz.

W drugoligowych rezerwach gra drugi sezon, ale zadebiutował też już w PLK – w minionych rozgrywkach pojawił się w dziewięciu spotkaniach, teraz wystąpił już w 16. Średnio gra po 7 minut, rzuca po 1,6 punktu. – Na początku ciężko było mi przeskoczyć z poziomu II ligi i koszykówki młodzieżowej do seniorów, ale trener Frasunkiewicz ufa mi coraz bardziej, dostaję szanse, staram się jak mogę – mówi Konopatzki, który z Polpharmą potrafił zdobyć 7 punktów oraz zaliczyć 3 zbiórki i 3 asysty w 17 minut.

Co uważa za najsilniejszy element swojej gry? – Wydaje mi się, że bardzo dobrze podaję, dużo widzę. Nie zależy mi na punktach w statystykach, cieszą mnie asysty – mówi Konopatzki.

Łukasz Cegliński

PLK – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

Legia obudziła się za późno, Stal po prostu była lepsza w tym półfinale. W spotkaniu numer 3 gospodarze z Ostrowa potwierdzili swoją wyższość i pokonali drużynę z Warszawy 95:87. Arged BM Slam Stal od 28 kwietnia rywalizować będzie w finale PLK z Enea Zastalem Zielona Góra.
17 / 04 / 2021 19:45

NBA

Profesjonalny obóz koszykarski w wakacje. Do Ustki na PolskiKosz.pl Camp już w lipcu zapraszają trener główny Mihailo Uvalin oraz Kamil Chanas. Codziennie treningi pod okiem fachowców, świetna atmosfera i pobyt w atrakcyjnej miejscowości nad morzem. Trwają zgłoszenia, są jeszcze wolne miejsca!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Nie widział nawet obręczy, kiedy oddawał rzut za 3 punkty na zwycięstwo. Niemal stracił równowagę i w ostatniej chwili zdążył wypuścić piłkę z rąk, a ta jakimś cudem wpadła do kosza, co Luka Doncić zdołał już zobaczyć. Mavericks wygrali dzięki temu 114:113 z Memphis Grizzlies.
15 / 04 / 2021 10:34
Kilka dni po historycznym meczu w Warszawie, w którym na zakończenie sezonu regularnego Legia pokonała Kinga 137:43, także w Turcji doszło do wyjątkowo jednostronnego spotkania. W niedzielnym meczu na szczycie (to nie żart) Fenerbahce Stambuł wygrał z osłabionym Pinarem Karsiyaka aż 117:59.
Tomislav Gabrić Wielkanoc zapamięta na długo. Zaledwie 3 godziny po ogłoszeniu informacji o podpisaniu kontraktu były gracz Enea Astorii zadebiutował w niemieckim Oldenburgu. Jego nowy zespół wygrał w Wuerzburgu aż 116:66, a reprezentant Chorwacji w ciągu 18 minut zdobył… 20 punktów.