Radosław Hyży milczy, ale walczy – Nysa zaczęła wygrywać

Share on facebook
Share on twitter

Zespół z Kłodzka objął, gdy ten z bilansem 1-11 leżał na dnie I ligi. Z ostatnich 10 meczów wygrał jednak połowę i patrzy w górę tabeli.

(Fot. RadioWroclaw.pl)

PLK, Euroliga, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >> 

Po 25 kolejkach – na pięć przed zakończeniem rundy zasadniczej – sytuacja Doralu Nysy Kłodzko wciąż jest zła (bilans 6-19 i przedostatnie miejsce), ale już nie tragiczna. Drużyna Radosława Hyżego zaczęła wygrywać i w meczach play-out, w których zagrają zespoły z miejsc 11-16, wcale nie będzie na straconej pozycji.

W środę Nysa pokonała u siebie już niemal pewną udziału w play-off Jamalex Polonię 1912 Leszno 94:91. Gracze Hyżego dobrze rzucali z dystansu (12/26), zaliczyli aż 30 asyst, popełnili tylko 10 strat.

Trenerze, gratuluję wygranej. Proszę powiedzieć, gdzie pana zdaniem dokonała się największa zmiana w zespole po tym, jak pan go objął? Z czego wynika lepsza gra? – pytam trenera Nysy.

Ale to jest Radosław Hyży, tu nie ma łatwych rozmów.

Zadał mi pan kilka pytań, ale nie zapytał mnie pan, czy chcę na nie odpowiedzieć – usłyszałem w słuchawce.

W I lidze do trenerów się nie dzwoni, to nie jest PLK. Jednemu z dziennikarzy już odpowiedziałem, że nie mam nic do powiedzenia. Tak postanowiłem, że nie rozmawiam. Nie widzę najmniejszego sensu udzielania wywiadów.

Ciężko się ze mną rozmawia, wiem, że jestem ciężki. Przepraszam, ale przyjąłem takie zasady. Po czterdziestce jakieś trzeba mieć. Dziękuję za wyrozumiałość – dodał z uśmiechem Radosław Hyży.

Spójrzmy zatem na jego zespół, który w 2017 roku ma bilans 5-5 i wygrywał u siebie z SKK Siedlce, Pogonią Prudnik, Kotwicą Kołobrzeg, Zniczem Pruszków i teraz z Polonią. W Kłodzku uległ tylko silnemu GKS Tychy, ale tylko 76:78.

I wygląda na to, że Hyży nastawił swój zespół na atak, przynajmniej w domu – w zwycięskich tegorocznych meczach w Kłodzku Nysa rzucała odpowiednio 79, 99, 100, 89 i 94 punkty. Korzysta z dobrej formy Marcina Blumy czy Aleksandra Leńczuka, ale też ze specyfiki hali.

Wiedzą o tym wszyscy rywale – kosze w Kłodzku to konstrukcje starego typu, zwisające z sufitu. Przyjmują generalnie wszystko, obręcz klei, choć oczywiście trzeba wiedzieć, jak rzucać. Gracze Nysy wiedzą, spójrzmy na ich skuteczność trójek w 2017 roku – w domu to świetne 42,5 proc. (66/155), a na wyjazdach słabiutkie 21,3 (22/103).

Nysa, która u siebie gra także bardzo walecznie na całym boisku, wykorzystuje każdą możliwą przewagę i w Kłodzku radzi sobie coraz lepiej. Musi jednak zacząć wygrywać na wyjazdach, gdzie na razie ma 0-11. Do utrzymania to konieczne, bo do play-out Nysa przystąpi bez przewagi boiska.

Jeśli się jednak w obcej hali przełamie, jeśli zdoła się utrzymać, to może Radosław Hyży coś powie?

Łukasz Cegliński

PLK, Euroliga, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >> 

POLECANE