Rajon Rondo – wróciła najlepsza wersja playoff

Share on facebook
Share on twitter

Dawno niewidziany, przez wielu uwielbiany, przez innych zapomniany. Rajon Rondo na początku serii Pelicans z Blazers to nie jest mit, ani legenda – to prawdziwa historia.

Rajon Rondo / fot. wikimedia commons

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w takich zagrać! >>

O tym, że Rajon Rondo uwielbia grać wtedy, kiedy światło świeci najjaśniej, wiedzieliśmy już od dawna. Jeszcze w barwach Boston Celtics swoje najlepsze mecze notował, gdy transmitowała je ogólnokrajowa telewizja. Na wyższy poziom wchodził także w fazie play-off, przez co dorobił się przydomku „Playoff Rondo”. Od jego najlepszych momentów w NBA minęło już jednak sporo czasu, a Rondo głównie przez różnego rodzaju kontuzje nie świecił w ostatnich latach tak mocno jak kiedyś.

Jeszcze w 2013 roku rozgrywający został wybrany przecież głosami fanów do Meczu Gwiazd, ale ostatecznie w nim nie zagrał, gdyż kilka tygodni przed wydarzeniem zerwał więzadło i stracił cały sezon. Rok później pożegnał się z Bostonem, spędzając kolejne lata w barwach Mavs, Kings i Bulls (w każdym klubie spędził po jednym sezonie), zanim latem ubiegłego roku nie podpisał umowy z Pelikanami. Nowy Orlean zdaje się być idealnym dla niego miejscem, o czym Rondo przekonuje się podczas trwającej fazy play-off.

Pelicans wygrywają bowiem 2-0 w serii z wyżej rozstawionymi Portland Trail Blazers, a sam Rondo jest kluczową postacią w drużynie Alvina Gentry’ego. Aż 17 asyst w wygranym 97-95 meczu numer jeden (to rekord w playoffs klubu z Nowego Orleanu) oraz flirt z triple-double w meczu numer dwa (111-102), w którym 32-latek zapisał na konto 16 punktów, 10 zbiórek oraz 9 asyst.

Anthony Davis przez lata mógł narzekać na brak pomocy, a gdy w końcu ją otrzymał, to DeMarcus Cousins doznał kończącej sezon kontuzji. Pelicans radzą sobie jednak bez podkoszowego, a prowadzenie 2-0 w serii z Blazers to w dużej mierze zasługa Jrue Holidaya oraz Rondo właśnie. Znakomita kontrola tempa doświadczonego rozgrywającego oraz jego świetna współpraca z dwójką pozostałych liderów Pelikanów powodują, że drużyna z Nowego Orleanu może sprawić dużą niespodziankę.

Rondo nie tylko świetnie odnajduje się bowiem w szybkiej grze Pelicans, nadając tempo kontratakom zespołu, ale również bardzo dobrze dostarcza piłki dla Davisa, a jego obecność na parkiecie powoduje, że Holiday nie musi już zajmować się obowiązkami rozgrywającego. Trener Gentry pozwolił Rondo być w pełni sobą i po dwóch meczach serii z Blazers to się opłaca. A sam weteran odwdzięcza się nawet trafianiem z dystansu (celna trójka na 108-100, która przypieczętowała wtorkowe zwycięstwo New Orleans), co przecież przez lata było jego najsłabszą stroną.

Tomek Kordylewski

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w takich zagrać! >>




POLECANE

BM Slam Stal sensacyjnie pokonała Arkę, a potem pewnie ograła Polpharmę. Widać lepszą grę i większą energię na boisku, co sprawia, że zespół prowadzony przez Łukasza Majewskiego powinien powoli piąć się w górę. Nieoficjalnie mówi się też o kolejnych transferach.

tagi