Rajon Rondo wygląda świetnie w Chicago

Share on facebook
Share on twitter

Kibice wytykają mu niepewny rzut i słabszą niż przed laty postawę w obronie, ale nowi koledzy są nim zachwyceni. Rajon Rondo w obozie Chicago Bulls robi jak na razie prawdziwą furorę.

rondo
fot. wikimedia commons

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>

Tercet złożony z Rajona Rondo, Dwyane’a Wade’a oraz Jimmy’ego Butlera nie zdążył jeszcze rozegrać ani jednako spotkania, ale już wywołuje nie lada emocje. Wielu ekspertów jest zdania, że dogadać się na parkiecie będzie im bardzo trudno. Przede wszystkim dlatego, że wszyscy trzej lubili dotychczas mieć piłkę w rękach, a to rodzi wątpliwości co do tego, jak będą się nią dzielić. Poza tym żaden z nich nie należy również do wybitnych strzelców z dystansu, co ma być poważnym problemem w kontekście rozciąganie obrony rywali.

Zawodnicy Bulls do sprawy podchodzą jednak zupełnie inaczej. Wszyscy deklarują, że nowe rozgrywki wywołują u nich stan ekscytacji, a trener Fred Hoiberg i dwaj koledzy Rondo z obwodu wręcz nie mogą się nachwalić swojego nowego rozgrywającego. Wrażenie zrobić miał już na samym wejściu.

– Ma najlepszy głos w zespole – mówił o 30-latku Hoiberg – Kiedy na parkiecie masz rozgrywającego, który może poprowadzić cię do czegoś i mówi do innych graczy w taki sposób, a w dodatku pilnuje, aby każdy robił co do niego należy w defensywie, to buduje całą atmosferę.

Sporym ryzykiem wobec byłego mistrza NBA miał być właśnie jego wpływ na chemię w szatni, wszak w przeszłości zdarzało mu się popadać w konflikty z trenerami czy też innymi koszykarzami. Póki co nic nie wskazuje na to, aby miał psuć atmosferę w Wietrznym Mieście. Ma już 30 lat, niewykluczone więc, że z podobnych skłonności po prostu wreszcie wyrósł.

Po trzech trudnych sezonach okupionych najpierw kontuzją zerwania ACL, a potem sprzeczkami z Rickiem Carlislem w Dallas, zaliczył bardzo dobry rok w barwach Kings, dla których w 72 meczach notował średnio najlepsze w lidze 11,7 as., 11,9 pkt., 6 zb. i 2 prz., trafiając najlepsze w karierze 36,5 % rzutów z dystansu.

W minionym sezonie jego asysty zapewniały drużynie co mecz 27,1 pkt – 2,4 pkt. więcej niż w przypadku drugiego w tej klasyfikacji Johna Walla. W ogóle w każdym spotkaniu podawał w sumie aż 74 razy, co oznacza, że bezpośrednio po 15,8% jego podań Kings zdobywali punkty. To trzeci najlepszy wynik w lidze w kolejnej rubryce statystycznej.

Fakty czy laurki?

Dwyane Wade grał w swojej karierze m.in. z Garym Paytonem czy Goranem Dragiciem, ale to właśnie Rondo nazywa najlepszym boiskowym generałem, z jakim kiedykolwiek miał do czynienia.

– Jest super mądry – tak mówił o nim z kolei Jimmy Butler. – On widzi na parkiecie różne rzeczy jeszcze za nim one się wydarzą, co znacznie ułatwia każdemu jego robotę […] Z góry przepraszam Rajona już teraz. Pewnie nieraz zrobi mnie w konia tymi swoimi cholernymi podaniami. To jest niewiarygodne, on widzi wszystko. Obrońca zrobił zły krok, więc myślę sobie, że odda rzut, ale nie – on chce, żebyś to ty zdobył punkty. To niesamowite uczucie. Więc przepraszam Rajon, bo z pewnością zaliczysz przeze mnie jakąś stratę.

Ligowy status Rondo w ostatnich latach nieco osłabł. Obok Wielkiej Trójki z Bostonu był kluczowym członkiem mistrzowskiej ekipy z 2008 roku. Cztery razy wystąpił w Meczu Gwiazd i uchodził za jednego z najlepszych rozgrywających, mimo że zwykle miał spore problemy z rzutem.

Jego kariera zwolniła wraz z zerwaniem więzadła krzyżowego przedniego (ACL) w styczniu 2013 roku. Po powrocie zaczął grać bardziej asekuracyjnie, zwłaszcza w defensywie, co od razu przykuło uwagę obserwatorów. Potem Celtics oddali go do Dallas, gdzie nie potrafił dogadać się z trenerem. Odżył w ostatnim sezonie w dziwnym Sacramento, ale dopiero teraz wraca do zespołu, który ma większe aspiracje.

Mateusz Orlicki

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>

POLECANE