Ranking sił NBA – kto ściga Warriors?

Share on facebook
Share on twitter

Na drugim miejscu za Golden State naszym zdaniem Spurs, potem Cavs, a Washington Wizards z Marcinem Gortatem na wysokiej, szóstej pozycji. Oto pierwsze wydanie rankingu siły drużyn NBA.

fot. wikimedia commons

Tissot – niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >

1. Golden State Warriors (46-8)
Zdecydowany numer 1 obecnie, co wynika z tego, ze mają tak szerokie możliwości w ataku, że nawet gdy ktoś ma gorszy okres, to inny zawodnik wchodzi w jego miejsce. Poza tym tylko 2 drużyny po 54 meczach w historii miały lepszy bilans. Warriors sezon temu i Bulls z rozgrywek 95/96.

2. San Antonio Spurs (41-13)
Spurs złapali trochę zadyszkę, bo tak trzeba nazwać tylko 6 zwycięstw w ostatnich 10 meczach. Grają jednak od blisko miesiąca bez kontuzjowanego Pau Gasola. Kawhi Leonard wciąż gra jak potencjalny MVP ligi, nieco ożywienia jest w formie Tony’ego Parkera, ale do optymalnej formy jeszcze dużo potrzeba.

3. Cleveland Cavaliers (37-16)
Był czas konfliktów medialnych, gdzie LeBron domagał się rozgrywającego, potem kłócił się z Charlesem Barkleyem, do tego Cavs nie byli w stanie wygrywać i ich odbiór nieco się popsuł. Teraz jednak wydają się wracać na właściwe tory. Mały uraz leczy Kevin Love, ale mam wewnętrzne przeczucie, że chodzi o odpuszczenie weekendu gwiazd i odpoczynek bardziej niż prawdziwą kontuzję.

4. Boston Celtics (35-19)
9-1 w ostatnich 10 meczach z jedyną, dość niespodziewaną porażką w Sacramento. Sprzyjał im też trochę terminarz, bo z drużyn z bilansem dodatnik pokonali Houston, Raptors bez DeRozana, Clippers bez Paula i Jazz, ale mimo wszystko Isaiah Thomas i czwarte kwarty to coś, co pozwala im być aż tak wysoko. Teraz czas na Danny’ego Ainge’a i jego ruch, żeby z nowym zawodnikiem pójść jeszcze wyżej.

5. Houston Rockets (40-17)
Długo się wahałem czy ustawić Rockets już tutaj, ale pięć kolejnych wygranych, co prawda nie z najlepszymi, przesądziło sprawę. James Harden wciąż w formie do walki o tytuł MVP, ale coś czuję, że jakiś transfer się jeszcze pojawi. Pojawiły się plotki o Serge’u Ibace.

6. Washington Wizards (32-21)
9-1 w ostatnich 10 spotkaniach, a jak przedłużyć sprawdzanie to aż 16-3 w ostatnich 19 spotkaniach. Wizards są na fali, ale wciąż grają mocno okrojonym składem. Wrócił na szczęście Ian Mahinmi, ale Francuz na razie mało gra z dwóch powodów. Pierwszy to świetna forma Marcina Gortata, a drugi to spokojne wprowadzanie do gry po kontuzji.

7. Utah Jazz (34-21)
Mam wrażenie, że potencjał Jazz jest zdecydowanie wyższy niż siódme miejsce, ale potrzebuję większego potwierdzenia. Sam mam problem z tym, że za rzadko oglądam ich mecze. O spadku za Wizards zdecydowały porażki z Mavericks i Celtics w ostatnich dwóch meczach.

8. Memphis Grizzlies (33-23)
Pod względem poziomu mógłbym postawić znak równości między nimi, a Jazz. Są jednak o oczko niżej, bo do ich optymalnego poziomu brakuje im mniej niż Jazz. Tak naprawdę potrzebny jest Chandler Parsons w normalnej dyspozycji. Na dzisiaj Grizzlies z jego niewielkim udziałem grają maksimum tego co mogą.

9. LA Clippers (33-21)
Gdyby wiadomo było, że Chris Paul już nie wróci, to Clippers polecieliby o kilka miejsc niżej. A tak to wciąż utrzymują się wysoko, bo Blake Griffin szybko złapał formę i na razie prowadzi drużynę do zwycięstw z zespołami bez formy, albo po prostu słabymi. Ale jeszcze niedawno nawet tego nie było, więc jest progres.

10. Atlanta Hawks (31-23)
Kryzys z przełomu listopada i grudnia już dawno za Hawks. Zdarzają im się ostatnio wpadki, ale z silnymi drużynami. Z Kings przegrali 1 punktem, a wcześniej lepsi od nich byli Jazz, Heat i Wizards, czyli drużyny bardzo mocno lub bardzo na fali.

11. Toronto Raptors (32-23)
Bez DeMara DeRozana Raptors zdecydowanie obniżyli loty, ale po jego powrocie też nie jest za różowo. Dzisiaj przegrali 1 punktem z Pistons, a po meczu Kyle Lowry powiedział, że wie co powinno się zmienić w drużynie, ale jest profesjonalistą i zachowa to dla siebie.

12. Indiana Pacers (29-25)
Trochę po cichu, trochę zapomniani Pacers zanotowali ostatnio serię dobrych meczów. Wygrali nawet 7 spotkań z rzędu i byliby przed Raptors, a może nawet Hawks, ale trzy ostatnie starcia z Cavaliers, Wizards i Bucks przegrali.

13. Oklahoma City Thunder (31-24)
Za Thunder jeden z dwóch najważniejszych meczów w sezonie – pierwszy powrót Kevina Duranta. Byłą porażka, ale też w ostatnim tygodniu było zwycięstwo z Cavaliers. Brak Enesa Kantera daje się mocno we znaki, bo Victor Oladipo chyba jednak powinien być maksymalnie trzecią opcją w ataku drużyny NBA grającej o poważnej cele.

14. Miami Heat (24-31)
13 zwycięstw z rzędu i wreszcie porażka z Sixers grającymi bez Joela Embiida. Mimo wszystko Heat przeskoczyli w ostatnich tygodniach o dobre 10 miejsc wyżej. Gdybym robił ten ranking 17 stycznia przed meczem z Rockets, walczyliby o 27, może 28 miejsce. Teraz przed nimi najważniejsze chwile, czy walczą o play-off, czy walczą o wysoki wybór w drafcie.

15. Denver Nuggets (24-30)
Nikola Jokic od Bożego Narodzenia jest bestią. 22,9 punktu, 10,1 zbiórki, 5,3 asysty, do tego 59,7% z gry i 40,0% za trzy punkty. Nie robi wsadów, nie skacze za wysoko, ale jest wybitnie inteligentny. A do tego Nuggets dali mu nowego zmiennika. Za niepokornego Jusufa Nurkicia dostali Masona Plumlee, chyba drugiego najlepiej podającego obecnie centra w NBA.

16. Dallas Mavericks (22-32)
8-3 w ostatnich 11 meczach, naprawdę solidna gra Dirka Nowitzkiego, świetne wejście w drużynę Yogiego Ferrella i znów wszyscy wierzą w Ricka Carlisle’a. Do tego do zdrowia wrócił Deron Williams, a Mavericks do pierwszej ósemki niewiele brakuje. Ktoś jeszcze pamięta, że zaczęli sezon od 3-15?

17. Detroit Pistons (26-29)
Pistons są drużyną, której nie jestem w stanie oglądać, bo mnie po prostu nudzą. Ale ostatnio zaczęli przynajmniej wygrywać ze słabeuszami, jak Lakers czy Sixers. Wreszcie udało się też ograć kogoś lepszego jak Raptors ostatniej nocy. Może jeszcze jest nadzieja dla Tłoków.

18. Portland Trail Blazers (23-31)
Być może to kwestia oczekiwań po poprzednim sezonie, ale Blazers wciąż są dla mnie za słabi. Dodatkowo gdy wreszcie Terry Stotts znalazł dobre miejsce dla Evana Turnera na boisku i w rotacji, ten złamał rękę. Nowym otwarciem będzie gra z nowym środkowym – Jusufem Nurkiciem. Da na pewno więcej punktów drużynie, ale też zmusi Damiana Lillarda bardziej do rozgrywania.

19. Sacramento Kings (23-32)
Kings wygrali 4 z ostatnich 6 meczów – z Warriors, Celtifcs, Hawks i Pelicans. Przegrali z beznadziejnymi Suns i raczej lecącymi w dół Bulls. I gdzie tu logika?

20. Chicago Bulls (26-29)
Kontuzja Jimmy’ego Butlera, coraz częstsze odpoczynki Dwyane’a Wade’a, a do tego słaba atmosfera. Nic się w tej drużynie nie klei. Przynajmniej Shaquille O’Neal jest zadowolony.

21. Milwaukee Bucks (23-30)
Stracili do końca sezonu Jabariego Parkera, wrócił za to do zdrowia Khris Middleton. Weekend Gwiazd to dla nich świetna wiadomość. Co prawda stracą na kilka dni Giannisa Antetokounmpo, który wystąpi w All-Star Game, ale reszta drużyny może poświęcić ten czas na treningi. Dobrze by im też zrobiły dwa zwycięstwa w najbliższych meczach, dzisiaj z Pistons i w środę z Brooklyn Nets.

22. Minnesota Timberwolves (21-34)
Wolves zakończyli styczeń wygrywając 5 z 6 meczów. W lutym jak na razie mają bilans 2-5, stracili Zacha LaVine’a, a w jego miejsce mają Lance’a Stephensona. Tom Thibodeau jak zwykle musi się ratować tego typu zawodnikami – Nate Robinson pozdrawia ciepło.

To są buty Carmelo Anthony’ego – zobacz >>

23. New York Knicks (23-33)
Carmelo Anthony jest regularnie pytany o to, czy zagrał już ostatni mecz w barwach Knicks, w perspektywie zespołu więcej się mówi o konflikcie między Jamesem Dolanem, a Charlesem Oakleyem niż o grze drużyny. Ale może to dobrze, bo ta gra fatalnie. Właściciel Knicks, żeby poprawić sobie PR zaprosił byłych graczy na mecz ze Spurs. Cóż za entuzjazm:

View post on imgur.com

24. New Orleans Pelicans (21-34)
Na koniec grudnia już było znośnie, już było 14-21, ale potem znów przyszły serie porażek i Pelicans znów polecieli w dół. Zdecydowanie muszą wygrywać mecze z bezpośrednimi rywalami o ósme miejsce na zachodzie, tak jak w niedzielę z Kings.

25. Charlotte Hornets (24-30)
10 porażek w ostatnich 11 meczach, a jedyne zwycięstwo kosztem Brooklyn Nets i to też w bólach. Hornets zatrzymali się i zdecydowanie potrzebują świeżej krwi.

26. Philadelphia 76ers (20-34)
Bez Joela Embiida też się da wygrywać, o czym przekonali się Sixers w starciach z Magic i Heat. Nie wiadomo tylko czego kierownictwo Szóstek tak naprawdę chce osiągnąć w tym sezonie. Na pewno chcą w tym sezonie zobaczyć na boisku jednocześnie Embiida i Bena Simmonsa. Nie oni jedni.

27. Los Angeles Lakers (19-37)
O Lakers wreszcie jest cicho, zniknęli w ligowej szarzyźnie, przegrywają swoje mecze i mają trzeci najgorszy bilans w lidze. Szanse na utrzymanie swojego wyboru w drafcie zatem wciąż są realne.

28. Orlando Magic (20-36)
Od 28 grudnia mają bilans 5-18. W mediach pojawiły się już informacje, że GM drużyny – Rob Hennigan, zostanie rozliczony ze swojej pracy w najbliższe wakacje.

29. Phoenix Suns (17-38)
Jeden Devin Booker to zdecydowanie za mało. Tym bardziej, że pomimo jego popisów strzeleckich Suns wygrali 2 z ostatnich 11 meczów.

30. Brooklyn Nets (9-45)
To jeszcze NBA, czy już NBDL – liga farmerska?

Piotr Zarychta, Twitter

Tissot – niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >>

POLECANE

BM Slam Stal sensacyjnie pokonała Arkę, a potem pewnie ograła Polpharmę. Widać lepszą grę i większą energię na boisku, co sprawia, że zespół prowadzony przez Łukasza Majewskiego powinien powoli piąć się w górę. Nieoficjalnie mówi się też o kolejnych transferach.

tagi