• Home
  • PLK
  • Ranking sił PLK (na papierze) – Anwil, potem Cukier i Stelmet

Ranking sił PLK (na papierze) – Anwil, potem Cukier i Stelmet

Share on facebook
Share on twitter

Prawie wszystkie drużyny pierwszej szóstki się wzmocniły, rywalizacja powinna być zacięta i ciekawa. Naszym zdaniem, faworytem ligi po zbudowaniu składów jest Anwil, a spadek o kilka pozycji zaliczy Stal.

Kamil Łączyński (fot. Andrzej Romański/Plk.pl)

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>

Pełny „ranking sił” będzie można zrobić tuż przed sezonem, po komplecie sparingów każdej z drużyn. W przypadku zespołów z czołówki jest nieco łatwiej – zazwyczaj zatrudniają zawodników rozpoznawalnych, których można łatwiej ocenić na podstawie dotychczasowych karier, osiągnięć i klubów.

Dlatego prezentujemy prognozowane Top 6 PLK – właśnie na podstawie potencjału zbudowanych składów i dotychczasowego dorobku – drużyn oraz graczy.

1. Anwil Włocławek

Jeśli mistrz Polski buduje mocniejszy skład niż rok wcześniej, powinien być teraz faworytem do obrony tytułu. Lekkim zaskoczeniem jest, że zmiany kadrowe były aż tak głębokie, ale z drugiej strony dokonano wyborów „bezpiecznych”, zatrudniając graczy o sprawdzonej już w Europie reputacji.

Można zrozumieć sympatię kibiców do graczy, którzy pomogli zdobyć złoto (np. Airington, Almeida), ale ich następcy, jak Vladimir Mihailović, Chase Simon czy Walerij Lichodiej mogą być koszykarsko lepsi. Tak samo Michał Michalak, choć nie wyszedł mu hiszpański epizod, powinien być lepszym koszykarzem niż ten, którego pamiętamy z gry np. w Turowie.

Polska rotacja, mimo znaku zapytania przy Jakubie Parzeńskim, także wygląda na silniejszą, niż rok wcześniej. Dodajmy kontynuację pracy trenera Igora Milicicia i mamy faworyta następnych rozgrywek.

2. Polski Cukier Toruń

Zgodnie ze swoją, cenioną w środowisku, tradycją, „Pierniki” nie dokonywały rewolucji w składzie, ale udało się zanotować znaczące wzmocnienia. Przemysław Karnowski jest lepszym koszykarzem, niż wydaje się to wielu internetowym kibicom i (jeśli będzie zdrowy), w warunkach PLK powinien robić znaczącą różnicę.

Udało się zatrzymać, całkiem bogaty, polski skład, z którego znacząca część będzie także w „roku kontraktowym”, co sprzyja mobilizacji i dbałości o formę. Ściągnięty do prowadzenia gry, Robert Lowery wygląda bardzo dobrze w sparingach, CV też ma przyzwoite i raczej nikt nie będzie tęsknił za Glennem Coseyem.

Brak awansu do fazy grupowej europejskich pucharów nie byłby dobrą wiadomością, ale dla Cukru będzie jednocześnie małą przewagą na krajowych boiskach, łatwiej będzie o wypracowanie sobie wyższej pozycji przed playoff. Także w Toruniu atutem powinna być też kontynuacja pracy trenera Mihevca.

3. Stelmet Enea BC Zielona Góra

Stelmet zrobił trochę zmian we właściwym kierunku, jeśli idzie o charakter drużyny. Będzie nieco więcej młodości i atletyzmu, kosztem doświadczenia i dorobku graczy. Ostatnie ruchy (dodani jeszcze Litwin Kacinas i Amerykanin DeVoe) sugerują, że w Zielonej Górze wiedzą też, iż tak intensywny sezon wymaga szerokiej kadry. Problem w tym, że – niezależnie od liczby zawodników – czasu na normalne treningi drużynie będzie regularnie brakować.

Niektórzy gracze, już w sparingach wyglądają dobrze – Markell Starks powinien być godnym następcą Jamesa Florence’a. Ale często z nowymi zawodnikami wiążą się jednak znaki zapytania – czy to z racji młodego wieku, europejskiego debiutu czy nowej roli w zespole (Michał Sokołowski). Pewną niewiadomą jest też trener, który – co widać w sparingach i deklaracjach – jest zwolennikiem szybkiej, ofensywnej gry.

Wobec zwiększonego obciążenia, jakim jest liga VTB, Stelmet sprawia wrażenie zespołu innego, ale na zbliżonym poziomie do ubiegłorocznego. Miejsce w lidze też może być zbliżone do ubiegłorocznego. Tym bardziej, że klub z Zielonej Góry jest organizacją o dość specyficznej kulturze zarządzania, co powoduje zwiększone ryzyko wystąpienia pozasportowych zawirowań w trakcie sezonu.




4. Arka Gdynia

Większy budżet, głośne transfery – z drużyny środka tabeli zespół Przemysława Frasunkiewicza staje się pełnoprawnym kandydatem do walki o medale. Z jednej strony ściągnięto graczy o olbrzymim, jak na PLK, potencjalne ofensywnym – James Florence, Davidas Dulkys i Josh Bostic będą postrachem każdej obrony, a jest jeszcze przecież Jakub Garbacz. Jednocześnie, jeśli chodzi o defensywę, mamy 2 klasowych podkoszowych o imponujących gabarytach – Łapetę i Upshawa.

Trochę gorzej może być z grą w ataku bliżej kosza, zanosi się, że zespół z Gdyni, znów w sporym stopniu uzależniony będzie od rzutów za 3 punkty. Tym bardziej, że czwórki, jak Flip Dylewicz, też raczej są przywiązane do gry na dystansie.

O połączenie ligi z grą w pucharach nieco mniej można się obawiać, ponieważ od kilku sezonów Asseco/Arka imponuje fizycznym przygotowaniem graczy. A przetarcie w meczach z rywalami z naprawdę wysokiej, europejskiej półki, powinno zaprocentować w decydującej fazie PLK.

5. King Szczecin

„Morskie Wilki” w poprzednim sezonie zaliczyły postęp i w tym powinny być jeszcze mocniejsze. Dalej pracować będzie trener Mindaugas Budzinauskas, pozostawiono większość drużyny, wzbogacając ją o elementy pasujące do układanki – twardych, walecznych zawodników.

King może być nieco słabszy pod koszem od drużyn z czołówki, choć Martynas Sajus jak na nasza ligę, wyróżniającym się środkowym był już w czasie Polpharmy, a treningi w Żalgirisie powinny zaprocentować. Szczecinianie powinni być za to szczególnie mocni pod względem obrony na obwodzie, a nowy Łotysz Kacpars Vecvagars powinien być jednym z lepszych rozgrywających w lidze. Rozwijający się Jakub Schenk to zaś większa elastyczność w polskiej rotacji i postać pasująca charakterologicznie do ekipy „Budzika”.

Drużyna ze Szczecina na papierze wygląda na zbliżoną poziomem do Stali, a jej minimalna przewaga to właśnie kontynuacja pracy i charakter drużyny.

6. BM Slam Stal Ostrów Wlkp.

Wicemistrzowie Polski na 6. miejscu w notowaniu – to efekt mniejszego budżetu i zapewne nieco mniejszych oczekiwań, ale wcale nie oznacza to, że „Stalówka” nie może włączyć się do walki o medale. Kilka tygodni temu zapowiadało się na budowę nieco przypadkowego składu na zasadzie „bierzemy tych, którzy są jeszcze na rynku”, ale ostrowianie całkiem pozytywnie zaskoczyli i zgrabnie wybrnęli z opóźnienia.

Jeśli tylko Shawn King wciąż jest w stanie grać na poziomie sprzed 2 sezonów, a amerykańscy strzelcy (Scott i Hamilton) zaaklimatyzują się w Ostrowie i PLK, może być ciekawie. Po niedawnym dodaniu Daniela Szymkiewicza polska rotacja wygląda satysfakcjonująco. Niektóre karty są już zgrane, ale wciąż Stal ma też graczy (Michał Nowakowski!), którzy będą chcieli coś udowodnić.

Z jednej strony drużyna zbudowana w kilkanaście dni zupełnie od zera, z drugiej – Wojciech Kamiński będzie miał więcej czasu na pracę na treningach, po raz pierwszy od lat nie łącząc ligi z europejskimi pucharami. Talentu ofensywnego z pewnością wystarczy, zobaczymy, jak dobrą uda mu się zbudować obronę.

Tomasz Sobiech

(Pełny ranking sił z wszystkimi 16 drużynami opublikujemy tuż przed sezonem)

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>