Ranking sił PLK – od Anwilu do Polpharmy

Share on facebook
Share on twitter
Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.
Michał Sokołowski i Krzysztof Sulima / fot. A. Romański, plk.pl

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

1. Anwil Włocławek (bilans 2-0)

Anwil ma zdecydowanie największy potencjał w składzie – tak naprawdę 6-7 zawodników może danego dnia zdobyć 20 punktów. Obwodowy tercet liderów – Tony Wroten, Chase Simon i Ricky Ledo, to ogromny problem dla każdej defensywy rywali, a przecież w składzie jest jeszcze kilku wyborowych strzelców. Możliwości atletyczne tego zespołu też są niesamowite ja na PLK, a co za tym idzie, im dalej w las (sezon), tym obrona powinna być lepsza. Ciężko sobie obecnie wyobrazić mecz w naszej lidze, w którym Anwil nie będzie faworytem.

2. Asseco Arka Gdynia (bilans 2-0)

Mecz inauguracyjny w Stargardzie może nie był najpiękniejszy, ale już wygrana w Eurocup, czy czwarta kwarta przeciwko Treflowi Sopot pokazały, że w tym zespole drzemie spora moc. Josh Bostic jest liderem, jakiego chciałby każdy trener w lidze, a duża rola Jamesa Florence’a z zeszłego sezonu rozłożona jest teraz na kilku graczy, co tylko sprawia, że Arka może być bardziej nieprzewidywalna. Z uwagi na mobilniejszych środkowych i spory atletyzm w składzie, także obrona gdynian powinna być znów w czołówce ligi.

3. Polski Cukier Toruń (bilans 2-0)

Zmęczeni, osłabieni, nieco bez formy – ale to i tak wystarczyło do ogrania Legii Warszawa i Enei Astorii Bydgoszcz. Choć rewelacyjnie prezentuje się Keith Hornsby, to Polski Cukier ma jeszcze duże rezerwy jeśli chodzi o grę, głównie z uwagi na kontuzje, ale także słabą dyspozycję Kyle’a Weavera. Wiele wskazuje także na to, że do zespołu z Torunia dołączy jeszcze jeden zawodnik, a co za tym idzie Twarde Pierniki w kolejnych tygodniach powinny być coraz mocniejsze.

4. Stelmet Enea BC Zielona Góra (bilans 1-1)

Wytypowanie zespołów do pierwszej trójki było raczej zadaniem łatwym, tak już ustalenie późniejszej kolejności było mocno kłopotliwe. Ostatecznie to zespół z Zielonej Góry ląduje na 4. miejscu, choć w pierwszej kolejce nie popisał się przecież w Lublinie. Mimo to potencjał w składzie jest jednak spory, większość graczy (Ludde Hakanson, Marcel Ponitka) powinno zrobić w trakcie sezonu spory postęp, a co za tym idzie – Stelmet powinien ponownie być liczącym się graczem w walce o miejsce w czwórce.

5. Trefl Sopot (bilans 1-1)

W pierwszych dwóch kolejkach sopocianie zaliczyli bardzo dobre 70 minut i 10 katastrofy z Arką Gdynia. Wydaje się, że na dziś Trefl to zespół, który może być niebezpieczny dla faworytów, a w starciach z dołem tabeli ma na tyle dużą przewagę talentu, że cel jakim są playoffy, jest jak najbardziej realny. Warto także podkreślić, że póki co, wszystkie transfery przeprowadzone przez Trefl wyglądają obiecująco.

6. Start Lublin (bilans 2-0)

Pokonanie na własnym parkiecie Stelmetu Enei BC to idealne rozpoczęcie sezonu. W porównaniu do składu z poprzedniego sezonu, widać różnicę na plus w potencjale ofensywnym zawodników zagranicznych, a i ławka rezerwowych z coraz lepszym Mateuszem Dziembą wygląda solidnie. Duet liderów Brynton Lemar i Martins Laksa może w końcu zaprowadzić Start do playoff.

7. BM Slam Stal Ostrów Wlkp. (bilans 0-2)

Bilans wygląda fatalnie, skład zdaje się być nieco chaotycznie zbudowany, a poszczególni zawodnicy są póki co nieco pod formą. Jednak to wciąż jest zespół Jacka Winnickiego, wciąż ma szereg dobrych graczy w składzie, a aktualne problemy zapewne okażą się tylko chwilowymi. Stal potrzebuje zmian personalnych, ale także zwycięstwa, które podbudowałoby cały zespół. Wydaje się, że obie te rzeczy, to kwestia najbliższych dni.

8. King Szczecin (bilans 1-1)

King znów na początku sezonu nie wygląda najlepiej, a kreowany na gwiazdę zespołu Ben McCauley jest póki co kompletnie niegotowy do gry. To wszystko powoduje, że znów pojawia się pytanie, czy tak późne rozpoczęcie przygotowań do sezonu było dobrym posunięciem. Mimo aktualnej formy potencjał w składzie każe jednak sądzić, że King będzie szedł w górę, a transfery Clevelanda Melvina i Dustina Ware’a wyglądają po pierwszych meczach na dobre wybory.

9. Legia Warszawa (bilans 0-2)

Gdyby nie mecz z Anwilem i przełamanie, typowanych na liderów, Isaaca Sosy i Michaela Finke, Legia w tym rankingu zapewne byłaby nieco niżej. Od początku sezonu wiedzieliśmy, że zespół z Warszawy ma duży potencjał w obronie, jednak cały czas brakowało ataku. Jeśli tylko dyspozycja z wtorkowego meczu zostanie podtrzymana, to Legia powinna powoli wkraczać na zwycięską ścieżkę (terminarz nie rozpieszcza).

10. MKS Dąbrowa Górnicza (bilans 2-0)

Dwa mecze wygrane, jednak naprawdę minimalnie (jeden po dwóch dogrywkach, drugi +4). Dąbrowianie, podobnie jak w poprzednim sezonie, wyglądają na zespół, który będzie się przyjemnie oglądało, a uproszczona gra i optymalne wykorzystanie liderów (Dominica Artisa, Roberta Johnsona) sprawia, że MKS na dole tabeli powinien radzić sobie naprawdę nieźle. Ze starciami z mocniejszymi rywalami może jednak zabraknąć głębi składu i centymetrów pod koszem.

11. Enea Astoria Bydgoszcz (bilans 1-1)

Astoria pozytywnie zaskoczyła w Ostrowie, ale w tym spotkaniu mogła liczyć na bardzo dobre minuty rezerwowych, które jednak regułą raczej nie będą. Bydgoszczanie mają bardzo solidny skład, ale trochę brakuje w nim na dziś lidera. A.J. Walton jest mocno niepewny w ataku i mecze z dobrą skutecznością może przeplatać z tymi na 3/14 z gry.

12. WKS Śląsk Wrocław (bilans 1-1)
Zdemolowanie HydroTrucka rozbudziło apetyty, jednak wyjazd do Dąbrowy Górniczej zakończył się porażką, co trochę obniżyło notowania Śląska. Zespół prowadzony przez Andrzeja Adamka wypadł słabo w defensywie, co było głównym powodem przegranej z MKS-em. We Wrocławiu cały czas czekają także na powrót do gry Michaela Humphreya, co powinno wzmocnić podkoszową rotację i pchnąć nieco wrocławian w górę tabeli.

13. PGE Spójnia Stargard (bilans 1-1)

W Stargardzie wciąż jest niedokończona budowa składu (brak podkoszowego), a transfery, który do tej pory zostały przeprowadzone, nie powalają na kolana. Wraz z przyjściem wielkiego sponsora jakim jest PGE, spodziewano się na pewno więcej. Jak na razie Spójnia to wielki chaos – transferowy, ale także na boisku, bowiem z gry drużyny w dwóch pierwszych kolejkach (mimo zwycięstwa z Polpharmą) ciężko być zadowolonym.

14. GTK Gliwice (bilans 0-2)

Tak jak w przypadku PGE Spójni, można mieć wątpliwości, czy skład jest dobrze zbudowany. GTK brakuje nieco głębi na pozycjach obwodowych, kiedy na trójce i czwórce minuty dla takich graczy jak Łukasz Diduszko i Payton Henson są mocno ograniczone z uwagi na wzajemną rywalizację. Brandon Tabb zrobił dobre wrażenie w początkowych meczach, jednak to może być za mało, by myśleć o lepszym miejsce niż 14.

15. HydroTruck Radom (bilans 0-2)

Potencjał zespołu nie jest duży, ławka rezerwowych jest dość krótka, a ciężar gry w bardzo dużym stopniu oparty jest na tercecie Obie Trotter, Rod Camphor i Carl Lindbom – wystarczy, że jednemu z nich przydarzy się słabsze spotkanie i HydroTruck nie będzie w stanie dotrzymać kroku nawet zespołom z dolnej połówki tabeli. Na pierwszy rzut oka wydaje się także, że Efe Odigie nie jest środkowym, jakiego szukał trener Robert Witka.

16. Polpharma Starogard Gdański

Bardzo młody, na pewno ciekawy, ale patrząc na całą PLK jednak najsłabszy skład. Polpharma z pewnością będzie walczyć i podgryzać, jednak o zwycięstwa będzie bardzo ciężko. Kamau Stokes zaskakuje pozytywnie, ale już jego obwodowy partner, Darnell Edge, raczej wielkiej furory w lidze nie zrobi. Najważniejsze jednak będą dla starogardzian bezpośrednie mecze z dołem tabeli – jeśli tam Polpharma punktów nie urwie, to widmo spadku z PLK będzie się coraz wyraźniejsze.

Grzegorz Szybieniecki

POLECANE