Ranking sił PLK – pierwszy Cukier, drugi Anwil

Share on facebook
Share on twitter

Najmocniej w lidze wygląda drużyna z Torunia, Stelmet w tym momencie znów ląduje poza strefa medalową. Polpharmę widzimy wyżej od Kinga, a najsłabsze w PLK jest obecnie Miasto Szkła Krosno.

Michael Umeh / fot. A. Romański, plk.pl

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>

1. Polski Cukier Toruń (bilans 11-3)

Torunianie grają bardzo ładnie i do tego skutecznie. Pokonali w pierwszej rundzie wszystkich innych kandydatów do medali, w tym w ostatnią niedziele nie dali szans Arce Gdynia, którą rozbili 96:73. Transfer Michaela Umeha okazał się być strzałem w 10. W 5 ostatnich meczach rzucający obrońca Twardych Pierników trafił 21 trójek na 33 oddane!

W tym momencie Twarde Piernik trafiają za 3 z najlepszą skutecznością w lidze – 42,3%. Torunianie coraz lepiej rozumieją się na parkiecie, znakomicie dzielą się piłką, co przekłada się na średnio aż 23 asyst w każdym spotkaniu – tylko Stelmet Enea BC Zielona Góra w lidze jest lepszy w tym względzie (23,9). Poza grą wciąż są Aleksander Perka, Łukasz Wiśniewski i Przemysław Karnowski, co pozwala sądzić, że zespół Dejana Mihevca może być jeszcze lepszy, zwłaszcza jeśli „Big Mamba” faktycznie wróci do formy.

2. Anwil Włocławek (bilans 11-3)

9 ligowych zwycięstw z rzędu robi wrażenie, choć nie zawsze styl mógł się podobać. Anwil gra z meczu na mecz coraz lepiej, był wyraźnie lepszy w meczu świątecznym od Stelmetu i uniknął kilku wpadek, choć były one momentami dosyć blisko. W Lidze Mistrzów zaliczył właśnie kompletnie nieudany mecz z Avellino.

Do gry wrócił Vladimir Mihailović, na parkiet wybiegł ponownie także Kamil Łączyński, a Igor Milicić ma coraz bardziej komfortową sytuację jeśli chodzi o rotację. Anwil to najlepiej zbierająca drużyna w lidze, trzecia w asystach i druga w skuteczności z gry. Jeśli włocławianie ograniczą straty (trzeci najgorszy wynik w lidze), mogą nawet po raz kolejny wygrać sezon regularny w PLK.

3. Arka Gdynia (bilans 11-3)

Co ważne z punktu widzenia gdyńskiego zespołu, Arka nie zalicza grubszych wpadek, chyba że za taką uznamy porażkę z MKS-em u siebie. W ostatnich tygodniach odpowiedzialność za grę w większym stopniu wzięli na siebie Amerykanie – Josh Bostic i James Florence. Grają doskonale, ale z drugiej strony, zespół jest dość mocno uzależniony od ich dyspozycji.

Arka oddaje i trafia najwięcej trójek w lidze, co stało się już znakiem rozpoznawalnym tego zespołu. Jednak żeby myśleć o medalach, czy przewadze własnego parkietu w potencjalnym półfinale, gdynianie muszą bardziej zbilansować swoją ofensywę. Od graczy na pozycjach 4-5 należy oczekiwać więcej, niż dają obecnie.

4. Stelmet Enea BC Zielona Góra (bilans 12-3)

Porażki, konkretnie 3 wyjazdowe mecze z kontrkandydatami do medali, można uznać za wkalkulowane, ale trudno ich nie dostrzec. Stelmet zapowiadał powrót na szczyt, ale na dziś nie ma potencjału w składzie, który pozwalałby na ponowną dominację. Bez dużego ruchu (Damian Kulig?) znów sezon może skończyć się rozczarowaniem.

Być może dojście Erica Griffina rozrusza trochę strefę podkoszową zespołu Igora Jovovicia (permanentny problem ze zbiórkami), a przecież klub z Zielonej Góry wciąż szuka jeszcze wzmocnień. Niezależnie od tego, Stelmet to najbardziej efektywny atak w lidze, najlepiej asystująca drużyna i numer 1 jeśli chodzi o skuteczność z gry.

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 

5. BM Slam Stal Ostrów Wlkp. (bilans 10-4)

Kiedy już się wydaje, że Stal niczym nie odbiega od 4 innych drużyn z czołówki, przydarza im się taki mecz jak ten w Toruniu, czy Gdyni, gdzie wyglądają jak zespół o klasę gorszy od rywali. Ostrowianie przegrali 4 mecze, wszystkie na wyjeździe i to właśnie gra poza domem jest ich największym kłopotem. Coraz więcej znaków zapytania stawianych jest także przy Mike’u Scottcie, który nie okazał się być liderem na miarę oczekiwań i zalicza fatalną skuteczność w ostatnich meczach (19/70 w 5 ostatnich spotkaniach). Po odejściu Łukasza Majewskiego, z pewnością pojawi się nowy gracz – zobaczymy, jakiej rangi będzie to wzmocnienie.

6. Polpharma Starogard Gd. (bilans 9-5)

Czy zespół Artura Gronka już można nazwać rewelacją rozgrywek? Zdecydowanie tak. Polpharma gra konsekwentnie swoją koszykówkę, napędza grę, rzuca za 3 i jak na razie przynosi to efekty. Starogardzianie aż 7 razy przekraczali barierę 100 punktów w tym sezonie, grają w największym tempie w lidze, a dwóch liderów, Justin Bibbins i Tre Bussey, jest w trójce najlepszych strzelców w lidze.

Warto pamiętać, że wciąż poza grą jest Thomas Davis, z którym drużyna wyglądała na początku rozgrywek bardzo dobrze. Porażki odnosili tylko z czołową piątką, jeśli ten trend się utrzyma, Polpharma ze spokojem awansuje do playoff i nastraszy któregoś z faworytów. Pierwszy sukces w sezonie ma już osiągnięty – zdobyła sympatię kibiców także spoza Starogardu.




7. King Szczecin (bilans 6-8)

Sezon King jest jak do tej pory dosyć wyboisty. Trener Budzianuskas z przyczyn zdrowotnych nie jest w stanie prowadzić zespołu, co z pewnością przeszkadza w prawidłowym funkcjonowaniu drużyny skonstruowanej przez niego. Bilans rozczarowuje, gra też, a transfer Tywaina McKee na razie nie wniósł pożądanych zmian.

W tak ofensywnej lidze King oddaje najmniej rzutów za 3 punkty, ale za to wymusza najwięcej fauli. Nieco archaiczny styl gry póki co jest nieskuteczny, a szczecinianie często męczą się z rywalami z dołu tabeli lub wręcz z nimi przegrywają. Nie gra się łatwo, gdy cała liga od dawna wie, że w obronie trzeba się skoncentrować przede wszystkim na Pawle Kikowskim.

8. MKS Dąbrowa Górnicza (bilans 9-7)

Jeśli problemy finansowe nie zrujnują tego sezonu, to MKS powinien po raz kolejny cieszyć się z awansu do playoff. Dąbrowianie potrafią grać skutecznie i efektownie (Mathieu Wojciechowski!) , ale też mają swoje problemy. MKS to drugi najsłabiej zbierający zespół ligi, co jest efektem dość ubogiej rotacji pod koszem. Lidera zespołu już w nim nie ma, Trey Davis opuścił klub z uwagi na zaległości finansowe. Bez zawodnika, który uzupełni po nim lukę, dąbrowianie raczej będą bez szans w walce o miejsce w ósemce. Jednak, według zapowiedzi, ma pojawić się nowy gracz na rozegraniu. Ale ile już było tych zapewnień ze strony MKS-u…

9. Legia Warszawa (bilans 7-7)

Dobry początek sezonu trochę zakrzywił obraz faktycznego potencjału zespołu ze stolicy. Legia ma przede wszystkim spore problemy w ataku – tylko Spójnia i Rosa zdobywają mniej punktów. Dobry bilans klub z Warszawy zawdzięcza piątej w lidze obronie, która jest oczkiem w głowie trenera Tane Spaseva. Kłopoty są przede wszystkim pod koszem, skąd warszawiacy zdobywają bardzo mało punktów. Bez wzmocnień (pozycja 4 i 1) playoffy raczej wydają się być nieosiągalne, ale czy przed sezonem ktokolwiek w ogóle o nich w Legii myślał?

10. TBV Start Lublin (bilans 6-8)

Joe Thomasson zachwyca, ale z nim w składzie Start wygrał tylko 2 mecze z 6. Mimo to lublinianie powinni iść w górę, a co za tym idzie aktywnie włączyć się w walkę o playoffy. Dobry sezon rozgrywa Kacper Borowski, średnio 11 punktów, jednak trzeba wymagać od reszty polskich zawodników lepszej gry. Drugi pod względem zdobyczy punktowych jest Mateusz Dziemba, średnio 7,1 punktu i słabiutkie 24% za 3.

Start to czwarta najgorsza drużyna w lidze pod względem skuteczności i jeśli w tej kwestii nie będzie poprawy, David Dedek i cały klub z Lublina znów prawdopodobnie wylądują poza najlepszą ósemką.

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 

11. Trefl Sopot (bilans 3-11)

Fatalny początek sezonu to jedno, ale potencjał w składzie to drugie. Wydaje się, że przyjście trenera Toijali, a przede wszystkim Sasy Zagoraca i Jonte Flowersa dodało drużynie jakości i twardości oraz pozwoli wygrzebać się z dna tabeli. Zwłaszcza niepozorny Słoweniec imponuje. Zagorac pokazuje, że nie przez przypadek znalazł się w reprezentacji, która potem sięgnęła po Mistrzostwo Europy.

Coraz lepiej prezentuje się także Łukasz Kolenda, który w ostatnich meczach był jednym z najlepszych graczy Trefla. Na papierze sopocianie są dużo lepsi niż wskazuje na to bilans, czas to potwierdzić na parkiecie. Może się jednak okazać, że czołowa ósemka odjechała już za daleko.

12. GTK Gliwice (bilans 5-9)

Patrząc na skład, jaki udało się w Gliwicach skompletować, to 5 zwycięstw w 14 meczach wydaje się być małym rozczarowaniem. GTK ma wielu strzelców dystansowych, ale miewają oni spore problemy z regularnością. Największe jednak problemy zespół prowadzony przez Pawła Turkiewicza ma w obronie. GTK to czwarta najgorsza obrona w lidze, a także zespół, który zalicza najwięcej strat w PLK.

Każdy kolejny tydzień powinien działać na ich korzyść, a zawodnicy, którzy dołączyli w trakcie sezonu powinni wyglądać coraz lepiej, co w konsekwencji musi się przełożyć na zwycięstwa. W przeciwnym wypadku posada trenera Turkiewicza może być zagrożona.




13. Rosa Radom (bilans 5-9)

Rosa wygrała 5 meczów z 14 i to chyba odzwierciedlenie ich możliwości, a może nawet wynik ponad stan. Dobra pierwsza piątka i fatalna ławka rezerwowych, tak można byłoby zdefiniować zespół Roberta Witki. Koszykarze wchodzący z ławki zdobywają średnio niecałe 25 punktów, co jest mizerny wynikiem. Szansą na poprawę w tym względzie jest najnowszy transfer gruzińskiego reprezentanta – Dudy Sanadze.

Rosa ma najgorszą skuteczność z gry w lidze, tylko Spójnia zdobywa mniej punktów, a tylko GTK więcej popełnia strat. Mimo to, spadkiem z ligi raczej w Radomiu nie powinni się martwić.

14. AZS Koszalin (bilans 3-11)

Od przyjścia na ławkę trenerską Marka Łukomskiego AZS wygrał 3 mecze i już nie wygląda jak zespół, który miałby problemy w 1. lidze. Odblokował się Drew Brandon, a skuteczność zaczęli łapać obwodowi strzelcy. Do tej pory AZS oddawał najwięcej rzutów wolnych w lidze i trafiał mniej trójek tylko od Kinga Szczecin. Do zespołu doszedł właśnie Torey Thomas, długo poszukiwany rozgrywający. Oznacza to, że sezon zostanie dograny w lepszym stylu, raczej bez troski o utrzymanie.

15. Spójnia Stargard (3-11)

Zespół ze Stargardu co prawda ograł Anwil, ale w innych meczach nie wyglądał na zespół dobry i ułożony. Spójnia zdobywa najgorsze w lidze 74,4 punktu, najgorzej rzuca za 3, ostatnia jest także w asystach. Atak jest mocno oparty o poczynania Anthony’ego Hickeya, co czasem pozwala postraszyć rywali, jak choćby ostatnio Stal, a czasem prowadzi do klęski.

Transfery zagraniczne wyglądają na mało przemyślane, bo jak inaczej nazwać dodanie Roda Camphora, kolejnego rozgrywającego, do zespołu, gdzie nie ma ani jednego niskiego skrzydłowego. Spójnia walczy ambitnie w każdym meczu, ale za samą ambicję nikt punktów w tabeli nie przyznaje.

16. Miasto Szkła Krosno (2-11)

Na ostatnim miejscu ląduje zespół z Krosna, który ma najgorszy bilans w lidze i w ostatnich meczach wygląda po prostu najsłabiej. Przyjście Jaquana Newtona niewiele wniosło – w 4 meczach zdobył 9 punktów, a środków na kolejne wzmocnienie pewnie nie ma, co widać chociażby po ławce trenerskiej, na której Mariusz Niedbalski został bez asystenta.

Jabarie Hinds ma dobre momenty, podobnie Mihailo Sekulović (przerwa do marca z uwagi na kontuzję), czy Maciej Bojanowski, ale to wciąż za mało, by wygrywać w PLK. Sporo transferowych pomyłek, trochę pecha, ograniczone środki w budżecie – sytuacja w Krośnie nie wygląda optymistycznie.

Grzegorz Szybieniecki, @gszyb

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>