Ray Allen i te cholerne liny z finału z 2013 roku

Share on facebook
Share on twitter

San Antonio Spurs prowadzili 3-2 i 95:92 na 19 sekund przed zakończeniem szóstego starcia w Miami. Część kibiców zdążyła już opuścić trybuny. „Sugar Ray” grał do końca.

(Fot. Wikimedia Commons)
(Fot. Wikimedia Commons)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Po 18 sezonach spędzonych na ligowych parkietach, Ray Allen ostatecznie ogłosił decyzję o zakończeniu kariery. A przecież jeszcze niedawno ratował Miami Heat w finałach przeciwko San Antonio Spurs.

Piszę dziś do ciebie te słowa jako 41-letni człowiek, który odchodzi z gry. Piszę je do ciebie jako człowiek, który jest w całkowitej zgodzie z samym sobą – napisał w emocjonalnym liście do młodszego siebie na łamach The Players’ Tribune.

Ponad dwa lata, od zakończenia przegranych przez Heat finałów w 2014 roku, świat czytał kolejne spekulacje dotyczące ewentualnego dołączenia weterana czy to do zespołu walczącego o tytuł, czy też młodej drużyny, w której będzie mógł służyć dobrą radą. Nie doczekał się. Po Kobem Bryancie, Timie Duncanie oraz Kevinie Garnecie „pas” powiedział również Allen. To trudny rok dla fanów NBA z przełomu wieków.

Z drugiej strony, to chyba dobrze, że odchodzi akurat teraz. Finałów 2014 wygrać się nie udało, ale aura wokół Allena wciąż przecież tak naprawdę nie ostygła jeszcze po wydarzeniach, które miały miejsce rok wcześniej. Po tym, jak w meczu nr 6 kluczowej serii przeciw „Ostrogom” odwołał ceremonię dekoracji nowych mistrzów, trafiając jeden z najwspanialszych rzutów w historii koszykówki.

Przypomnijmy. Spurs prowadzili 3-2 i 95:92 na 19 sekund przed zakończeniem szóstego starcia w Miami. Część kibiców zdążyła już opuścić trybuny, a nawet wyjść z hali, a przy liniach bocznych zaczęli gromadzić się pracownicy obiektu trzymający w rękach żółte liny, którymi po końcowej syrenie odgrodzić mieli trybuny od parkietu. Standardowa procedura na wypadek ceremonii wręczenia trofeum Larry’ego O’Briena.

Ostatnią szansę i piłkę w swoich rękach mieli jednak gospodarze i wciąż aktualni mistrzowie NBA. Rzucać miał LeBron James. Heat mieli na tę okoliczność specjalną zagrywkę, po stokroć szlifowaną wcześniej na treningach. I rzeczywiście LBJ wyszedł na czystą pozycję, dostał podanie, ale chybił. Szczęśliwie piłkę zebrał jednak wtedy Chris Bosh, który momentalnie odegrał ją do odskakującego do rogu „Sugar Raya”. Dalszy ciąg historii znacie.

– Zabierajcie stąd te cholerne liny – krzyknął po celnym rzucie do personelu przygotowującego się do dekoracji, dając do zrozumienia, że to jeszcze nie koniec. I miał rację. Heat zwyciężyli po dogrywce 103:100, a dwa dni później przed niewierną widownią hali American Airlines Arena w Miami wygrali również decydujący siódmy pojedynek i obronili tytuł mistrzowski.

– Widzisz, gdzie jest linia, nawet jeśli na nią nie patrzysz. Robię to już tak długo, że ta przestrzeń jest dla mnie ogromna – tłumaczył potem w rozmowie z „USA Today” zapytany o to, jakim cudem udało mu się zrobić te kilka idealnych kroków w tył i trafić akurat między linię rzutu za trzy punkty a tę wyznaczającą koniec boiska.

To był drugi i ostatni tytuł mistrzowski wywalczony przez Allena. Po pierwszy sięgnął w 2008 w barwach Boston Celtics. Prócz dwóch wspomnianych zespołów grał również dla Seattle SuperSonics i Milwaukee Bucks, którzy w 1996 roku pozyskali go z Minnesota Timberwolves, wymieniając go za Stephona Marbury’ego.

Allen 10 razy wystąpił w meczu gwiazd, pozostaje też liderem klasyfikacji strzelców z dystansu. Na przestrzeni 18 rozegranych sezonów trafił w sumie 2973 trójek – o 413 więcej niż drugi w zestawieniu Reggie Miller. W całej karierze może się także pochwalić statystykami na poziomie 18,9 pkt., 4,1 zb., 3,4 as., 1,1 prz. oraz 40-procentową skutecznością zza łuku.

Mateusz Orlicki

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

https://www.youtube.com/watch?v=fOqmjFlW6AY

POLECANE

Już po 3 kolejkach odchodzi trener Jacek Winnicki, cały zespół ukarano finansowo, rozwiązano kontrakty z Yancym Gatesem i Grzegorzem Surmaczem, a Jay Threatt i Nikola Jevtović zostali zawieszeni. W Ostrowie po tych czystkach trzeba będzie budować zespół od nowa.