Reggie Miller – z Tennessee na wielką scenę

Reggie Miller – z Tennessee na wielką scenę

Share on facebook
Share on twitter
Jednej z najlepszych strzelców w historii koszykówki w dzieciństwie bliżej był kalectwa niż zawodowego sportu. Wybitna siostra i twarde wychowanie pomogły mu dotrzeć na szczyt. Dzięki temu, na boisku Reggie Miller nie bał się nikogo i niczego.
Reggie MIller / fot. wikimedia commons

SportsMedic we Wrocławiu. Specjaliści na ratunek stawom >>

Tego wieczora na parkiecie The Flamingo, najlepszego klubu nocnego lat 50 w Memphis, nie było piękniejszej pary. Saul Miller delikatnie prowadził śliczną Carrie Turner w takt przeboju „Startdust” śpiewanego przez Nat King Cole’a. Wygląda to na scenę wyciętą z taniego harlequina, ale tak naprawdę rozpoczęła się wtedy historia jednej z najbardziej utytułowanych  rodzin koszykarskich w USA: państwa Millerów.

Armia zamiast boiska

Segregacja rasowa w latach 50 w Tennesee miała się w najlepsze. Nie mogło być inaczej, bo przecież w tym stanie, a dokładnie w miejscowości Pulaski, powstał w 1865 roku Ku Klux Klan. To tutaj w autobusie komunikacji miejskiej pierwsze cztery miejsca zarezerwowane były dla białych, pozostałe mogły być zajmowane przez czarnych.  Wyjście z getta wymagało wielkiego wysiłku i samodyscypliny. Tego akurat ani Carrie, ani Saulowi nie brakowało. 

Saul Miller długo się wahał: prawie dwa metry wzrostu oraz atletyzm pozwalały mu myśleć o koszykówce zupełnie na poważnie. Wycinki z gazet z tamtego okresu mówiły, że w Lemoyne College gra “clutch shooter” z prawdziwego zdarzenia . Talentowi koszykarskiemu nie ustępował ten muzyczny: grywał z królem bluesa B.B. Kingiem, na równi oceniano go z Johnem Coltrane’m, mistrzem saksofonu. 

Ostatecznie jednak, myśląc poważnie o utrzymaniu rodziny, wybrał … mundur Sił Powietrznych amerykańskiej armii. Carrie była dyplomowaną pielęgniarką, co z dzisiejszej perspektywy wydaje się być nijakim osiągnięciem, ale 65 lat temu w Memphis często była jedyną czarną pielęgniarką na oddziale.

Reggie niczym Forrest

Reggie Miller urodził się już w Riverside, w Kalifornii (1965 rok). Był czwartym dzieckiem państwa Miller, później dołączyła jeszcze do nich Tammy. „Reggie będzie miał problemy z chodzeniem, a o uprawianiu sportu w ogóle nie ma mowy’ – taką diagnozę usłyszeli Saul i Carrie od lekarzy. 

Deformacja biodra oznaczała konieczność poruszania się w specjalnych szelkach z metalowymi uchwytami (kojarzycie Forresta Gumpa?) od szóstego miesiąca do 5. roku życia.

Mogłam przyjść zmęczona po nocnej zmianie, ale dzieci zawsze miały na śniadanie owsiankę” – z dumą mówiła w wywiadzie dla Los Angeles Times Carrie Miller. „I tak przez 20 lat” – dodaje.

Prawdziwym szeryfem w rodzinie był jednak Saul. „Tak jest” – takiej odpowiedzi spodziewał się usłyszeć od swoich dzieci. Rozrywka tak, ale po odrobieniu lekcji. Czwórka? Co to za ocena. Nie wiadomo, czy Saul wiedział, co to jest “pruski rygor”, ale precyzyjnie go stosował. 

Saul Jr, najstarszy z dzieci, odziedziczył talent muzyczny po ojcu. Służył w Air Force, a raczej w zespole jazzowym, który był częścią Sił Powietrznych – The Airmen of Note. O ironio – kilkadziesiąt lat wcześniej odrzucono tam podanie jego ojca. Darrell Miller rozegrał 224 spotkania dla California Angeles w Major League Baseball. Tammy, najmłodsza z rodzeństwa, grała w siatkówkę, ale zrezygnowała z niej na rzecz kariery w koncernie farmaceutycznym. Koszykówkę pokochali Cheryl oraz Reggie.

U boku niezwykłej siostry

Dzisiaj Reggie mówi jasno: najwięcej zawdzięczam swoje siostrze. Kuśtykając mógł tylko obserwować, jak jego starsza o 17 miesięcy siostra jest poniewierana na przydomowy boisku przez Darrella. Ta, w myśl zasady ojca, nie skarżyła się, tylko walczyła.  

Gdy Reggie mógł już biegać z piłką dostał twardą lekcję od siostry, która zupełnie nie brała pod uwagę, że jej brat jeszcze niedawno był inwalidą. To wtedy przyszła gwiazda Indiana Pacers nauczyła się “trash talkingu”, to wtedy, chcąc uniknąć kolejnego bloku Cheryl i szydery, nauczył się swojego charakterystycznego rzutu (Cheryl nazywała go “rainbow shot”, ładnie, prawda?).

Lekcje od Cheryl przydały się i to bardzo. Okazało się, że w szkole średniej jest łatwiej niż na boisku z siostrą. Tak naprawdę to rywalizacja z nią pchała go do przodu. Pewnego dnia uradowany Reggie wpadła do domu krzycząc od progu: „zdobyłem 39 punktów!”. Cheryl ze spokojem odpowiedziała: „a ja  105”

Reggie wybiegł z domu krzycząc „to nie jest fair. Nie jestem w stanie z nią rywalizować!”. Do dzisiaj żadna kobieta nie zdobyła więcej punktów w jednym meczu, a Cheryl jest legendą żeńskiej koszykówki.

.

Lekcje od Lakersów

Mimo, że Reggie Miller ze swoim zespołem ze szkoły średniej nie miał sobie równych w Kalifornii, to propozycji stypendiów nie był tak wiele. Ale ta ze strony UCLA była jego wymarzoną. „Każdy chłopak z Kalifornii chce tutaj grać” – nie ukrywał zadowolenia. 

Cheryl trafiła po sąsiedzku do USC Trojans. I znowu była kilka kroków przed nim: zdobyła ze swoją ekipą dwa razy mistrzostwo NCAA. Kibice złośliwie przy każdej próbie rzutu Reggie’go krzyczeli: „Cheryl, Cheryl”.

 „Reggie bardzo chciał pokazać fanom, że nie jest mięczakiem” – wspomina Jack Haley, kolega z drużyny. Miller zdobył dla Bruins 2095 punktów (3. miejsce na liście, za McLeanem oraz Jabbarem).

Kolejne cenne lekcje Reggie otrzymywał podczas wakacyjnych campów, na których spotykali się gracze NBA. Magic Johnson, Byron Scott i Michael Cooper wzięli go pod swoje skrzydła. „Nigdy nie widziałem zawodnika, który pracował tak ciężko” – mówił Magic Johnson w filmie „Beyond the  Glory: Reggie Miller”. „Oni nauczyli mnie jednego – wygrywaj, wygrywaj za wszelką cenę” – dodaje Miller.

Wróg na wielkiej scenie

The Knick Killer” znał już zasady gry w NBA. Wiedza ta był przydatna od pierwszego dnia: w 1987 roku Indiana Pacers wybrali go z numerem 11, ale kibice oczekiwali, że Donnie Walsh (prezydent klubu w tamtym czasie) postawi na Steve’a Alforda, lokalnego gwiazdora. „Podobała mi się ta sytuacja, bo lubię kontrowersje” – opisywał swoją reakcję w książce „Lubię być wrogiem”.

Reggie Miller nie zmienił się. W NBA, tak jak na podwórku Riverside, nie bał się niczego i nikogo. John Starks? Phew, dla mnie starcie z Jordanem jest prawdziwym wyzwaniem. Spike Lee? Kto? 

Miller uwielbiał grać w Madison Square Garden (zerknij TUTAJ>>), bo świetnie czuł się na wielkiej scenie. Saul i Carrie nauczyli go szacunku dla innych (nigdy nie odmawiał udziału w akcjach charytatywnych), ale i też odwagi w wyrażaniu swojego zdania. To zaprowadziło go do Hall of Fame (2012).  No i podobnie jak Cheryl, ma dwa ważne złote medale: mistrzostw świata oraz Igrzysk Olimpijskich. 

Daniel Szczypior

POLECANE

tagi

NBA

Drugi odcinek #StrefaChanasa na rozpoczęcie koszykarskiego sezonu 2020/21! Gośćmi Kamila są: trener Mihailo Uvalin oraz Radosław Hyży, był znany zawodnik, a obecnie także trener. Czego spodziewają się po zespołach ekstraklasy?

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Trwa tworzeniu planu na stworzenie ligi 3×3 już w czerwcu – w porannym programie w Polsat Sport zdradził prezes PZKosz, Radosław Piesiewicz. Przy braku sportu na żywo taka inicjatywa wydaje się być racjonalna i może przynieść wiele korzyści.
1 / 05 / 2020 11:53