PRAISE THE WEAR

Rewelacyjny Żalgiris coraz bliżej raju

Rewelacyjny Żalgiris coraz bliżej raju

Litewska drużyna nie przestaje zadziwiać w Eurolidze. Po efektownym zwycięstwie w Kownie z Olympiakosem 80:60, potrzebuje jeszcze tylko 1 wygranej, aby awansować do Final Four w Belgradzie.

Sarunas Jasikivicius / fot. Euroleague

Wielkie obniżki na wszystkie produkty NBA – tylko do 27 kwietnia! >>

Żalgiris niespodziewanie wyrwał jedno zwycięstwo z dwóch meczów w Pireusie, po niesamowitym spotkaniu numer 1, zakończonym dogrywką. Przed kompletem publiczności (14.5 tysiąca widzów) w hali w Kownie nie zawiódł, wychodząc na prowadzenie 2:1 w serii rozgrywanej do 3 zwycięstw.

Świetnie zagrali wysocy gracze gospodarzy. Środkowy Brandon Davies, z którym Żalgiris niedawno przedłużył już kontrakt na następne sezony, zdobył 18 punktów. Weteran Paulius Jankunas trafił 5/5 z gry, miał 13 punktów i 6 zbiórek. W ekipie z Kowna grę świetnie prowadził Kevin Pangos, a jego zmiennik Beno Udrih w zaledwie 13 minut zanotował 6 asyst.

Żalgiris kontrolował mecz do tego stopnia, że na końcówkę mógł wpuścić rezerwowych, w tym znanego z PLK Martynasa Sajusa.

Wyżej notowany Olympiakos znów nie poradził sobie z dobrą, zespołową obroną Litwinów, kiepski dzień miały legendy greckiego basketu. Vassilis Spanoulis zdobył 14 punktów, ale miał 0/6 z dystansu. Georgios Printezis zanotował jedynie 1/8 z gry.

Mecz numer 4 odbędzie się w czwartek, również w Kownie. Żalgiris staje przed realną szansę sprawienia największej niespodzianki tego sezonu Euroligi.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

Wielkie obniżki na wszystkie produkty NBA – tylko do 27 kwietnia! >>




Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

Boston Celtics potwierdzili swoją absolutną dominację w NBA, deklasując na własnym parkiecie Golden State Warriors aż 140:88. W tym samym czasie Minnesota Timberwolves przegrała z Los Angeles Clippers 88:89, tracąc prowadzenie w Konferencji Zachodniej na rzecz Oklahomy City Thunder, która ograła Phoenix Suns 118:110.
4 / 03 / 2024 7:32
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami