PRAISE THE WEAR

Richardson graczem Kinga? To już nieaktualne…

Richardson graczem Kinga? To już nieaktualne…

Siedem dni trwała współpraca Kinga Szczecin z Willem Richardsonem. 24-letni Amerykanin wraca do domu.

fot. Andrzej Romański / plk.pl

– Już od dłuższego czasu szukaliśmy drugiego zawodnika na pozycję PG. Kogoś, kto zagra na piłce. Will na pewno dobrze to robi. Dobrze gra akcje typu pick’n’roll. Jest leworęczny i ma też dobry rozmiar do grania w basket. Przyjeżdża do nas z dużą energią! – zapowiadał ten transfer Arkadiusz Miłoszewski.

Energii było jednak za mało albo wręcz za dużo. Richardson nie spełnił oczekiwań. Po zaledwie tygodniu jego kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron. Tę informację klub ze Szczecina potwierdził w niedzielny wieczór.

W takim razie trener Miłoszewski ma przed sobą nowe zadanie – znaleźć zastępstwo dla Amerykanina. Richardson miał być zmiennikiem Andrzeja Mazurczaka na pozycji numer jeden. Jak już wiemy – nie będzie. 24-latek ze Stanów Zjednoczonych co prawda podpisał już swój pierwszy profesjonalny kontrakt, natomiast na zawodowy debiut jeszcze poczeka. A King? A King znów ma czterech obcokrajowców – Morrisa Udeze, Tony’ego Meiera, Zaca Cuthbertsona oraz Jhonathana Dunna. Zespół Arkadiusza Miłoszewskiego wciąż jest niepokonany w sparingach. Wczoraj pokonał Suzuki Arkę Gdynia 90:84, a najlepszym punktującym był Zac Cuthbertson.

George Clooney

Piotr Janczarczyk

obserwuj na twitterze

Autor wpisu:

George Clooney

Piotr Janczarczyk

obserwuj na twitterze

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami