Rio: Delly kontra Teo – Australijczyk dogonił Serba

Share on facebook
Share on twitter

Australijski wyrobnik i serbski wirtuoz spotkają się w półfinale igrzysk. Tylko że tym razem role są odwrócone – na razie to Matthew Dellavedova jest w Rio większą gwiazdą niż Milos Teodosić.

Matthew Dellavedova (Fot. FIBA.com)
Matthew Dellavedova (Fot. FIBA.com)

Nie jest tak, że wynik półfinału zależy tylko od nich – obaj mają obok siebie potężnych, skutecznych środkowych (pojedynek Andrewa Boguta z Miroslavem Radujlicą też będzie ciekawy), Australia ma Patty’ego Millsa, a Serbia Bogdana Bogdanovicia. Ale to rozgrywający często nadają ton grze – to, jak zagrają dzisiaj Dellavedova i Teodosić, będzie bardzo ważne.

Tymczasem jeszcze kilka lat temu zestawienie tych dwóch graczy w jednym zdaniu wydawałoby się pomyłką. Starszy o trzy lata, obecnie 29-letni Teodosić, wypłynął jako pierwszy i to bardzo mocno. Transfer do Olympiakosu w wieku 20 lat, znakomity EuroBasket 2009, nagroda dla MVP Euroligi rok później, przejście do CSKA Moskwa, z którym gra o najwyższe cele, a w 2016 roku wygrał w końcu Euroligę. „Teo” to gwiazda europejskiej, a nawet światowej koszykówki.

Teodosić dyryguje, świetnie podaje, trafia ważne rzuty, prowadzi do zwycięstw. W 2014 roku zdobył z Serbią srebro na mistrzostwach świata, w Europie jest graczem wyjątkowym, nie zdecydował się jednak – mimo propozycji – na grę w NBA. Nie wiadomo, czy sprawdziłby się za oceanem, ale na taki sprawdzian na pewno zasłużył.

Dellavedova w USA postanowił się sprawdzić bardzo szybko – z Australii, w której był jednym z bardziej utalentowanych młodzieżowców (10.1 punktu na MŚ do lat 19, gdzie jego zespół był czwarty), wyjechał w wieku 19 lat. Przez cztery lata studiował i grał w St. Mary’s College w Kalifornii – został jego najlepszym strzelcem i asystującym w historii, rozegrał najwięcej meczów. W drafcie nie został wybrany, ale przebił się do Cavaliers przez Ligę Letnią.

I tak właśnie Dellavedova gra – nie ma tyle talentu, co Teodosić, ale walczy, podejmuje wyzwania, haruje w obronie, pracuje nad postępami. W finałach NBA grał solidnie, momentami dobrze. Po kilku nieczystych zagraniach przylgnęła do niego w NBA łatka gracza złośliwego, który może zrobić krzywdę. Utarło się zatem, że „Teo” to wirtuoz, geniusz, zwycięzca, a „Delly” – wredniak, gracz chamski, beztalencie. Niesłusznie.

Na igrzyskach „Delly” pokazuje tylko świetny basket – w sześciu meczach zdobywał po 10.3 punktu i 7.7 asysty, miał średnio tylko 1 stratę. Statystyki byłyby wyższe, gdyby nie odpoczywał z Wenezuelą i Chinami. Trafił 57% rzutów z gry, w tym 53% za 3. Jego asysty nad kosz do wysokich, czy seriami trafiane trójki, podłamują rywali.

Teodosić w Rio średnie ma podobne – rzuca po 11.0 punktu, ma po 5.8 asysty, ale rzuca z dużo gorszą skutecznością. Serb trafił w Rio tylko 30% rzutów z gry (35% za 3). Może przeszkadza mu uraz palca odniesiony w sparingu z Argentyną pod koniec lipca? Serb ma na igrzyskach przebłyski i fantastyczne asysty, ale nie jest w formie, z której go znamy.

Obaj panowie zagrali już przeciwko sobie w grupie – Dellavedova w wygranym 95:80 meczu wypadł znakomicie: 23 punkty, 13 asyst, 2 przechwyty, zero strat. Teodosić miał wtedy 17 punktów (5/14 z gry) i 3 asysty. Teraz zagrają o finał – mecz Australia – Serbia rozpocznie się o północy czasu polskiego z piątku na sobotę.

POLECANE

tagi