Rodney Hood – szansa, która przyszła za późno?

Share on facebook
Share on twitter

Ostatni miesiąc play-off spędził głównie na ławce rezerwowych. Gdy w końcu dostał swoją szansę, odpowiedział bardzo dobrą grą. Rodney Hood pokazał charakter i umiejętności, ale dla Cavs może być już po prostu za późno.

Rodney Hood / fot. wikimedia commons

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >>

Dziś wielu zastanawia się, dlaczego trener Ty Lue tak późno zdecydował się zaufać zawodnikowi, którego Cleveland Cavaliers sprowadzili przed trade deadline jako wzmocnienie ławki. Rodney Hood miał swoje problemy, zasłynął tym, że nie chciał wejść na parkiet w wygranym już przez Cavs meczu, a długa absencja spowodowała, że zapomniał wręcz, jak solidnym (przynajmniej w ataku) koszykarzem kiedyś był.

Z tego też powodu, jak zdradził w rozmowie z dziennikarzami, w ostatnich tygodniach często oglądał skróty swoich dobrych występów jeszcze w barwach Utah Jazz. Tylko to przypominało mu, że jego miejsce naprawdę jest w NBA. Tegoroczna faza play-off ułożyła się mocno nie po myśli Hooda, ale przed meczem numer trzy Lue w końcu postanowił dać zawodnikowi szansę.

Hood odpłacił się swoim najlepszym meczem w playoffs. Zdobył 15 punktów, trafiając 7 z 11 rzutów i świetnie dostając się pod kosz Warriors – przypomniał, że jest jednym z niewielu graczy Cleveland, którzy sami potrafią wykreować sobie pozycję do rzutu. I jednym występem pokazał się lepiej niż Jordan Clarkson przez całą fazę posezonową, ale zdaje się, że jest już za późno. Wsparcie od Hooda nie pomogło bowiem Cavaliers, którzy nie uchronili się przed trzecią porażką w finałach.

25-latek tylko w meczu numer 3 spędził na parkiecie 26 minut, czyli znacznie więcej niż w dwóch spotkaniach w Oakland (trzy… sekundy w G1 oraz cztery minuty w G2). Szybko okazało się, że Hood jest poważnym zagrożeniem dla defensywy Warriors, ale podobać mogła się także jego aktywność w obronie. Dość powiedzieć, że w drugiej połowie był tym, na którego LeBron James mógł liczyć najbardziej.

Jednak w końcówce to Kevin Durant z pomocą Stepha Curry’ego załatwili sprawę i to Warriors prowadzą już 3-0, będąc o krok od kolejnego tytułu. Zdaje się więc, że Hood został odkurzony z ławki zdecydowanie za późno, ale jako że za kilka tygodni wejdzie on na rynek jako zastrzeżony wolny agent i poszuka nowego kontraktu to… przynajmniej dla niego – lepiej późno niż wcale.

Tomek Kordylewski

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >>




POLECANE

BM Slam Stal sensacyjnie pokonała Arkę, a potem pewnie ograła Polpharmę. Widać lepszą grę i większą energię na boisku, co sprawia, że zespół prowadzony przez Łukasza Majewskiego powinien powoli piąć się w górę. Nieoficjalnie mówi się też o kolejnych transferach.

tagi