Rosa nie do obrony – za Czarnymi, za Startem

Share on facebook
Share on twitter

Przegrali cztery mecze z rzędu, mają dziurawą obronę, zawieszają się jak komputery w latach 90. Radomianie dryfują w dolne rejony tabeli.

Patrik Auda (fot. Tomasz „Fijołek” Fijałkowski)

PLK, NBA – obstawiaj na UNIBET i wygrywaj kasę! >>

Chciałbym przeprosić naszych kibiców za grę. Myślę, że wszystkim ciężko się patrzyło na naszą grę, zarówno w ataku i w obronie. Nie możemy tak grać, nie wiem… Coś nie działa, musimy to mocno przeanalizować, bo sytuacja jest bardzo słaba.

No jest, trener Rosy Wojciech Kamiński na konferencji po ostatniej porażce z AZS oczywiście powiedział prawdę. Jego zespół przegrał czwarty mecz z rzędu w PLK. Kolejno: z Treflem, ze Stelmetem, w Dąbrowie Górniczej i w sobotę z ekipą z Koszalina. Trzej pierwsi rywale to drużyny mocne lub w formie, ale nie o same porażki chodzi, lecz także o styl.

Natomiast ten ostatni mecz z AZS (75:92) to już naprawdę duża wtopa, którą w niewielkim stopniu usprawiedliwiają kontuzje Roberta Witki i Jarosława Trojana.

Bo z nimi czy bez – Rosa w ostatnich tygodniach jest po prostu słaba. To widać, słychać i czuć.

Najbardziej w defensywie, radomianie nie bronią. Pięciu ostatnich rywali – dodajmy wygrany dzięki znakomitej skuteczności za trzy mecz w Szczecinie – rzucało im kolejno 94, 93, 80, 89 i 92 punkty. Średnio aż 89,6!

Lepiej bronią nawet Czarni

I pamiętajmy, że mówimy o drużynie, która w minionych sezonach była czołowym – jeśli nie najlepszym – zespołem obrony w PLK. Rosa Kamińskiego w sezonie 2014/15 miała pierwszy DRtg w lidze (95,9), potem była słabsza tylko niż Stelmet Saso Filipovskiego (95,2), a w poprzednich rozgrywkach znów była na czele (99,3).

Trzy sezony z rzędu, to nie przypadek – odpowiednie założenia, dobra organizacja i kilku dobrych obrońców (Sokołowski) były znakiem firmowym drużyny „Kamyka”. Teraz, po 8 spotkaniach Rosy, jej efektywność obrony to marne 112,2, dopiero 10. wynik w lidze. Lepiej w defensywie grają m.in. Czarni.

Wszystko zaczyna się od rozgrywającego Ryana Harrowa, a potem łatanie dziur nie wychodzi – rywale Rosy trafiają dobre 39,3 proc. rzutów z dystansu, pod koszem też radzą sobie nieźle, bo radomianie nie mają dobrych obrońców wśród wysokich. Są jednym z najrzadziej blokujących zespołów ligi.




Darnell był jaki był – ale był!

Mankamenty na obronie się nie kończą – potencjalni liderzy grają nierówno, ostatnio i Kevin Punter, i Ryan Harrow, i Patrik Auda, i Michał Sokołowski miewali słabe mecze, do każdego można mieć zastrzeżenia w skali całego sezonu. Punter kiepsko rzuca za trzy (4/26 w serii porażek), Harrow ma niewiele więcej asyst niż strat (22 – 14), Auda i Sokołowski rzadko biorą na siebie ciężar gry.

O braku wysokich już wspominaliśmy – w poprzednim sezonie do Darnella Jacksona można było mieć zastrzeżenia, ale nie ma wątpliwości, że Amerykanin w polu trzech sekund zagrożenie sprawiał, a w razie podwojeń potrafił nieźle podać. Teraz pod koszem nie ma, kogo podwajać.

Igor Zajcew ma atut w postaci rzutów z dystansu (na razie 36 proc. skuteczności), ale pod koszem radzi sobie słabiej, Robert Witka jest przydatny w coraz mniejszym stopniu, a Jarosław Trojan – jeśli w ogóle gra – spisuje się gorzej niż w Lublinie (obecnie: 9 minut, 2,0 punktu i 3,4 zbiórki, 30 proc. z gry).

Atak nieefektywny

Słabość w polu trzech sekund, którego przeciwnicy nie muszą wyjątkowo pilnować, oznacza mniej miejsca na obwodzie, skąd Rosa rzucać lubi. Radomianie oddają średnio aż 27,8 trójek na mecz, ale trafiają tylko 32,4 proc. – to jeden z najgorszych wyników w lidze. Nic dziwnego, że ORtg Rosy także jest poza ósemką – 108,2 punktu daje jej dopiero 11. miejsce, tuż za… Startem Lublin.

Do tego wszystkiego dochodzą te niesłychane przestoje (50:98 w drugich połowach ze Stelmetem i w Dąbrowie), które dopełniają kiepski obraz drużyny na początku sezonu. Jest dokładnie tak, jak powiedział po porażce z AZS Kamiński – bardzo słabo.

Powodów do paniki nie ma, można też brać poprawkę na intensywny momentami kalendarz Ligi Mistrzów. Sezon jeszcze długi, kilka zwycięstw może poprawić sytuację. W najbliższym czasie Rosa gra w Krośnie i w Lublinie, a potem u siebie z Turowem, Czarnymi i Legią – potencjałem przewyższa każdą z tych drużyn, ale żeby wygrywać, trzeba zacząć grać lepiej w basket. A jeśli mierzy się wyżej – pomyśleć jednak nad porządnym środkowym.

ŁC

PLK, NBA – obstawiaj na UNIBET i wygrywaj kasę! >>




POLECANE

W Stargardzie szybko znaleziono zastępstwo dla Kamila Piechuckiego. Nowym trenerem PGE Spójni ma zostać Jacek Winnicki, który po 3. kolejce został zwolniony z BM Slam Stali Ostrów. To właśnie przeciwko swojemu byłem klubowi będzie debiutował.

tagi