Rosa przegrała po przerwie, ale walczyła do końca

Share on facebook
Share on twitter

Świetna, wygrana 32:23 druga kwarta dała nadzieję, ale to Medi Bayeruth kontrolowało mecz w drugiej połowie. Radomianie gonili jednak rywali do końca i w 8. kolejce Ligi Mistrzów przegrali tylko 85:90.

Kevin Punter, Michał Sokołowski, Daniel Szymkiewicz (fot. basketballcl.com)

PLK, NBA – obstawiaj na UNIBET i wygrywaj kasę! >>

Rosa jest najgorszym zespołem rozgrywek (bilans 1-7), ale praktycznie w każdym meczu gra kilka bardzo dobrych minut. W Bayeruth było tak w drugiej kwarcie, gdy trafiali Kevin Punter (14 z 21 punktów do przerwy) oraz Ryan Harrow (10 z 13 w pierwszej połowie), a nieźle grał też Patrik Auda. Radomianie zakończyli tę część zrywem 16:7 i do przerwy nieoczekiwanie prowadzili 48:46.

Ale, niestety, w trzeciej kwarcie wszystko wróciło do normy, gospodarze – trzeci obecnie zespół Bundesligi – wygrali ją aż 30:15. Powiększała się ich przewaga na deskach (w całym meczu Medi miało 15 zbiórek w ataku), dobrze grali obwodowi Gabe York i John Cox. A w Rosie, dla odmiany, zupełnie zablokowali się Punter i Harrow, a przez cały mecz niewidoczny był Michał Sokołowski.

Rosa znów miała problem z trójkami – w pierwszej kwarcie było to 0/5 z dystansu, a w drugiej połowie 1/10. Rzuty z dystansu wpadały tylko w drugiej kwarcie, bez nich ciężko było rywalizować z solidnym zespołem z Bayeruth. W ostatnich minutach radomianie zbliżyli się do gospodarzy, ale im nie zagrozili.

Najwięcej punktów dla Rosy zdobył najrówniej grający Auda (22 i 7 zbiórek), a za 15 minut znów pochwalić można Szymona Szymańskiego (6 zbiórek, efektowny wsad z powietrza). Przebłyski w obronie miał także Daniel Szymkiewicz (4 asysty), ale to wszystko i tak było zdecydowanie za mało, by wygrać w Bayeruth.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC

PLK, NBA – obstawiaj na UNIBET i wygrywaj kasę! >>




POLECANE

Zespół z Gdyni, licząc PLK i EuroCup, przegrał 5 meczów z rzędu, a w ostatnich 4 nie zdobył nawet 70 punktów. Brak drugiego rozgrywającego mocno się teraz odbija na zmęczeniu i grze pozostałych zawodników, jednak – naszym zdaniem – decyzja o zatrudnieniu Armaniego Moore’a ma sens.

tagi