Rosa Radom, czyli dryfowanie bez kapitana

Share on facebook
Share on twitter

Przykład Rosy Radom pokazuje jak wiele może się zmienić w trakcie jednego roku. Jeszcze nie tak dawno klub grał w eliminacjach Ligi Mistrzów i walczył o medal w Energa Basket Lidze, a obecnie… No właśnie, o co teraz walczy Rosa Radom?

Robert Witka / fot. Tomasz Fijałkowski, fiolek.art.pl

Back on the Court – najlepszy sprzęt na nowy sezon! >>

– Prawdopodobnie o utrzymanie płynności finansowej – zauważył pan Staszek.
Potwierdzałyby to przeprowadzone przed sezonem transfery, które delikatnie mówiąc na kolana nie powalają. Czy w Radomiu jest aż tak krucho z kasą?
– Pani Krysiu, czy pani może? – zaczął prezes Rosy.
– Panie prezesie, ale tak tutaj? Teraz? – odpowiedziała lekko zmieszana pani Krysia.
Tak tutaj. Czy pani może sprawdzić jaki jest stan naszego konta?
– No nie jest za dobrze. Musimy szukać oszczędności.

Poszukiwania oszczędności rozpoczęto od wykreślenia z listy płac Michała Sokołowskiego, który przeszedł do Zielonej Góry. W Radomiu zdawali sobie sprawę, że sokół jest gatunkiem chronionym, ale z drugiej strony nie mogli wciąż trzymać ptaszka na uwięzi. Co nie zmienia faktu, że pożegnanie z Michałem było naprawdę trudne.
– Płakali, wszyscy płakali – powtarzał pan Zbyszek, właściciel klubowego sklepiku. – Nie było osoby, której by nie było szkoda rozstania. Płakał prezes, płakał wiceprezes, płakała sprzątaczka i nawet grafik płakał jak projektował pożegnalną grafikę dla Michała.

Trudno w tej chwili wyobrazić sobie Rosę bez Michała Sokołowskiego, tak jak ciężko sobie wyobrazić Dolce bez Gabbana, Żwirka bez Muchomorka czy Teleexpress bez Macieja Orłosia.
– To ostatnie to chyba jednak nie aż tak ciężko. Orłoś nie prowadzi już tego programu i jakoś znaleźli dla niego zastępstwo… – zauważył pan Staszek.

No racja, ale w Radomiu zadanie jest o wiele trudniejsze, ponieważ odejście Michała nie było jedynym rozstaniem. Z klubu odszedł również dotychczasowy trener Wojciech Kamiński. To pożegnanie również nie należało do łatwych.
– Ostatnie tak dramatyczne pożegnanie widziałam, gdy Jack żegnał Rose. A teraz Wojtek żegnał Rose. Cóż za analogia… – westchnęła jedna z fanek Rosy.
Powoli, powoli. Jack i Rose byli na Titanicu, który zatonął, a Rosa Radom nie tonie. Przeciwnie, pojawił się nawet nowy kapitan statku, czyli Robert Witka, który został nowym szkoleniowcem zespołu. Czeka go jednak niezwykle trudne zadanie, gdyż jego poprzednik osiągnął historyczne sukcesy zdobywając wicemistrzostwo, Puchar i Superpuchar Polski. A Rosa była najlepiej blokującym zespołem. Niestety tylko na Twitterze.

No ale wróćmy już do spraw czysto sportowych. W zespole z Radomia na kolejny sezon zostali: Szymon Szymański, Marcin Piechowicz, Wojciech Wątroba, Mateusz Szczypiński i Filip Zegzuła. Polską rotację uzupełnił jeszcze Artur Mielczarek i…
– Jarosław Trojan – wtrącił pan Staszek.
No właśnie nie. Jarosław Trojan wrócił co prawda z wypożyczenia do Dąbrowy Górniczej, ale postanowił kontynuować swoją karierę poza strukturami Rosy.
– Jadę do Włoch – zakomunikował Jarek.
Tych pod Warszawą? – spytał zarząd.
– Nie. Tych prawdziwych.
– Jarek, przecież ty nie umiesz po włosku.
– Umiem.
– No to powiedz coś po włosku.
– Wezuwiusz.
– Dobra, rób co chcesz. Znajdziemy kogoś na Twoje miejsce.

Tak się złożyło, że w przeciwnym kierunku, czyli z ziemi włoskiej do ziemi radomskiej, podążył inny Polak – Daniel Wall.
Skład uzupełnili ponadto Obie Trotter, Hanner Mosquera-Perea oraz Cullen Neal.
– Blado to wygląda – powiedział pan Staszek, patrząc na tego ostatniego.
Nie ma co skreślać chłopaka. W sparingach spisywał się całkiem nieźle.
– Pomoże nam awansować do fazy grupowej FIBA Europe Cup – cieszył się prezes Kardaś.

No nie wiem. Z takim składem, to nawet święty Boże nie pomoże przejść tych Finów. Co zresztą stało się faktem, bo Rosa odpadła z zespołem Kataja Basket przegrywając w dwumeczu aż 27 punktami. Pocieszający jest fakt, że teraz można spokojnie skupić się na lidze, powalczyć o górną ósemkę. I to w dodatku w nowym domu, ponieważ na wykończeniu jest nowa hala.
– Nowa i już na wykończeniu? – zdziwił się pan Staszek.
Na wykończeniu, ukończeniu, zależy od odbioru. W przypadku hali z tym ostatnim raczej nie powinno być problemów. Gorzej będzie z odbiorem nowej drużyny przez kibiców. Burzy raczej nie będzie, bo przed burzą nie ma rosy, ale…
– W moich typowaniach Rosy nie ma też w górnej ósemce.
Zobaczymy. Nie ma co skreślać drużyny z Radomia. W końcu wygrali z SKK Siedlce…

Michał Szczyżański

W ramach cyklu, Autor przed sezonem w luźniejszej formie przybliża kolejne zespoły PLK. Ukazały się już:

Spójnia Stargard, czyli hell’s basket i ogłoszenia drobne >>
Legia Warszawa – fortuna kołem się toczy, a żona dla Australijczyka >>
Miasto Szkła Krosno, czyli po szklanie i…. legendy NBA na Podkarpaciu >>
GTK Gliwice – jest rewolucja, muszą być ofiary >>
AZS Koszalin – cień Phila i Himilsbach z serbskim >>
Polpharma Starogard Gdański, czyli skomplikowany związek i Młode Wilki >>
Arka Gdynia, czyli Familiada oraz tajemnica polsilvera >>
Trefl Sopot, czyli milczenie jest oznaką zgody >>
TBV Start Lublin, czyli stay tuned with lubelska ferajna >>
King Szczecin, czyli stabilizacja i nowe szaty Króla >>
MKS Dąbrowa Górnicza, czyli przepraszam, czy tu weryfikują? >>




Back on the Court – najlepszy sprzęt na nowy sezon! >>

POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.