PRAISE THE WEAR

Rosa wraca do wielkiej gry – piąta wygrana z rzędu!

Rosa wraca do wielkiej gry – piąta wygrana z rzędu!

King w czwartej kwarcie bardzo dobrze grał w defensywie, miał zryw 14:0, zbliżał się do wygranej i… Zwycięstwo 68:63 pojechało do Radomia, bo w decydujących akcjach goście byli lepsi.

Daniel Szymkiewicz (fot. Przemysław Nowak/PfotoN)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Było niespełna dwie minuty do końca, King prowadził 63:61 i od kilku akcji popisowo grał w obronie. Kolejna akcja Rosy wyglądała źle – goście grali długo, żaden z ich graczy nie potrafił minąć rywala. Piłkę na obwodzie, metr za linią trójek, dostał w końcu Daniel Szymkiewicz, musiał rzucać. I trafił!

Po chwili Darnell Jackson potężnie zablokował Marcina Dutkiewicza i w kolejnej akcji wykonał mocny wsad po asyście Michała Sokołowskiego. King dostał trzy ciosy, przegrywał 63:66 i już się nie podniósł. Trójka Pawła Kikowskiego sprzed Kima Adamsa była niecelna.

I tak, po trudnych momentach w czwartej kwarcie, Rosa wywalczyła piątą wygraną z rzędu. Zespół, który w ostatnich tygodniach stracił trzech amerykańskich obwodowych, radzi sobie coraz lepiej, z bilansem 13-9 już zrównał się z piątą w tabeli Dąbrową, którą podejmie u siebie w niedzielę. I będzie faworytem.

W Szczecinie radomianie zaczęli dobrze – po poprzednim meczu Rosy pisaliśmy o „nieśmiertelnym Robercie Witce” i co? Szanowny Pan Robert wcale nie zamierzał zwalniać. W pierwszej połowie był niemal nie do zatrzymania – w 9 minut na parkiecie zdobył 14 punktów, przy skuteczności 6/6 z gry.

King swoim zwyczajem próbował narzucić szybsze tempo, ale miał problem z dobra obroną Rosy na obwodzie. Para Szymkiewicz – Sokołowski wręcz maltretowała Russella Robinsona, który już do przerwy miał 4 straty na koncie, a radomianie mieli szanse na łatwe punkty z kontrataków.

Kingowi w grze pomagały utrzymać się nowe nabytki z Siarki – Travis Releford i Zach Knowles wykorzystywali swoje możliwości atletyczne, natomiast słabiej znów wypadał Zach Robbins, na którego patentu poszukuje wciąż trener Marek Łukomski – przez chwilę ustawił go nawet na czwórce w parze z Knowlesem, ale nic to drużynie nie dało.

Do przerwy, po wspaniałym rzucie Filipa Zegzuły z własnej połowy, Rosa prowadziła 38:32. A drugą połowę zaczęła od mocnej obrony i ucieczki od rywala na 11 punktów (47:36) i podobny dystans utrzymała do 30. minuty – m.in. dzięki bardzo dobrze wykonywanym rzutom wolnym (20/26), których duża liczba brała się momentami z bezradności gospodarzy w obronie.

Jednak czwarta kwarta była właśnie defensywnym popisem Kinga! Gospodarze zaliczyli zryw 14:0 głównie dlatego, że zatrzymywali Rosę w kolejnych akcjach pod własnym koszem. Nie przegrywali akcji jeden na jednego, wymusili dwa błędy 24 sekund. Po drugiej stronie boiska trafiali Kikowski i Marcin Dutkiewicz, King zbliżał się do wygranej.

Do czasu. Szymkiewicz trafił kluczowy rzut, a Jackson dobił rywali pod koszami. Rosa wygrała po walce, ale zasłużenie. Po 14 punktów zdobyli dla niej Jackson i Witka, w Kingu najskuteczniejszy był Kikowski – 16 punktów.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC, TS

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami