• Home
  • PLK
  • Roszady w Treflu – która czwórka odejdzie?

Roszady w Treflu – która czwórka odejdzie?

Share on facebook
Share on twitter

Sopocianie testują rozgrywającego, ale ciekawsze ruchy mogą się wydarzyć pod koszem. Jednak by Trefl wzmocnił porządny środkowy, odejść będzie musiała jedna z czwórek.

stamenkovic
Pedja Stamenković, fot. basketbg.com

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>

W poniedziałek w Sopocie pojawił się Pedja Stamenković. 28-letni Serb ostatnio grał w Bułgarii, a teraz jest na testach – ma zagrać w weekendowych sparingach w Starogardzie. Nie wiadomo, do kiedy zostanie w Trójmieście. Po co Stamenković jest w Treflu, skoro w zespole są Anthony Ireland i Paweł Dzierżak?

Po prostu potrzebujemy rozgrywającego innego typu. Pedja dopiero będzie z nami trenował, sprawdzimy go, w tej chwili nie mogę więcej powiedzieć – mówi Zoran Martić.

Trenerowi Trefla do roli typowego rozgrywającego nie pasują ani Ireland, ani Dzierżak. Amerykanin jest graczem wartościowym, ale zdaniem Marticia w jego naturze leży raczej zdobywanie punktów, a nie podawanie. Ireland podać potrafi, ale drużyna potrzebuje kogoś, kto ma w tym elemencie lepsze wyczucie i podejmuje lepsze decyzje. Natomiast Dzierżak nie jest jeszcze na poziomie, którego oczekuje trener.

W Sopocie ambicje sięgają play-off, po transferze Filipa Dylewicza presja jest odczuwalna, więc Martić chce mieć doświadczonego rozgrywającego, który może poprowadzić grę na solidnym poziomie i obok którego Ireland będzie mógł grywać momentami jako rzucający.

Roszady na obwodzie w żadnym stopniu nie zamaskują jednak problemu najważniejszego – Trefl nie ma porządnego środkowego, w składzie są za to czterej wysocy skrzydłowi: Nikola Marković, Filip Dylewicz, Marcin Stefański i Grzegorz Kulka. Marković i Stefański mogą grać na środku, ale raczej od biedy.

Czy Trefl planuje testy środkowego? – To trudny temat, nie wiem, co odpowiedzieć. Nasza sytuacja finansowa nie jest dobra. Zresztą to nie do mnie to pytanie – mówi Martić.

Myślimy o tym, ale nie chcemy sprowadzać pierwszego lepszego środkowego, wysokiego gracza, który będzie skakał. Zależy nam na dobrym graczu, który na tej pozycji zrobi różnicę. Jednak możliwe jest to tylko w ramach naszego obecnego budżetu – mówi dyrektor sportowy Trefla Tomasz Kwiatkowski.

Innymi słowy – po zatrudnieniu Dylewicza Trefl nie ma już pieniędzy na porządnego środkowego, a byle jakiego nie chce. Taki transfer będzie jednak możliwy tylko wtedy, jeśli odejdzie jedna z czwórek. Która? Paradoksalnie najłatwiej wyobrazić sobie odejście Markovicia, który wygląda na dobrego podkoszowego i wszyscy w klubie są z niego zadowoleni. Dylewicz i Stefański to zadomowione w Trójmieście twarze klubu, a odejście Kulki nie zrobiłoby w budżecie miejsca na porządnego środkowego.

Trefl zapewne rozpocznie sezon taką formacją podkoszową, jaką ma. W pierwszym meczu w Ergo Arenie jej możliwości przetestują Julian Vaughn i Adam Hrycaniuk ze Stelmetu Zielona Góra.

ŁC

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>