Rudy Gobert: Jestem najlepszym środkowym w NBA!

Share on facebook
Share on twitter

24-letni Francuz z Utah Jazz postawił odważną tezę, ale na jej obronę ma kilka solidnych argumentów. W ostatnich meczach gra bardzo dobrze, a najwięksi rywale przeciw niemu – dużo słabiej niż zwykle.

(fot. Wikimedia)
(fot. Wikimedia)

Gwiazdy NBA – to są ich buty >>

Ogrywając na wyjeździe Memphis Grizzlies 82:73, Jazz odnieśli 11 zwycięstwo w 13 ostatnich meczach. Pod nieobecność George’a Hilla wykręcili bilans 7-2 i nie da się ukryć, że ogromna w tym zasługa właśnie Rudy’ego Goberta.

W niedzielę zanotował siódme double-double z rzędu w postaci 21 punktów i 12 zbiórek. Trafił też przy tym wszystkie 9 prób z gry, a Marca Gasola, którego trener zespołu z Salt Lake City Quin Snyder określił mianem najlepszego gracza ligi ostatnich meczów, zatrzymał na 8 „oczkach” i 7 zbiórkach, pozwalając mu na trafienie raptem 4 z 22 oddanych rzutów.

Rewanż za pojedynek z połowy listopada, kiedy to Hiszpan zaaplikował Jazz 22 punkty, a Gobert skończył z ledwie 6 i 5 przewinieniami, przez które spędził na parkiecie niespełna 22 minuty, można więc uznać za udany.

Jeśli mam być szczery, w tej chwili jestem nim ja – tak francuski środkowy odpowiedział na pytanie Tima MacMahona z ESPN o najlepszego środkowego w lidze. – Ale sezon jest długi. Po prostu staram się traktować każdy mecz jako kolejne wyzwanie. Najtrudniejsze jest utrzymanie tego przez cały sezon.

Mierzący 216 centymetrów wzrostu podkoszowy udowadnia, że po podpisaniu latem czteroletniego kontraktu wartego 102 miliony dolarów, nie spoczął na laurach. Wybitnym obrońcą jest już od jakiegoś czasu, problem stanowiło odpowiednie zaangażowanie go w ofensywie, dlatego latem bardzo ciężko pracował, aby więcej dawać od siebie także po drugiej stronie boiska.

10 RZECZY, KTÓRYCH NIE WIESZ O RUSSELLU WESTBROOKU

Dużo czasu spędzić miał na siłowni, aby móc na równych warunkach rywalizować z silniejszymi graczami pod koszem i być w stanie kończyć akcje punktami. Technicznie w grze blisko obręczy najprawdopodobniej nigdy nie osiągnie poziomu zbliżonego do takiego Marca Gasola, ale sprawdza się w grze pick’n’roll i zapewnia punkty drugiej szansy (średnio 3,3 na mecz – 8. miejsce w lidze.).

Jego 69,4 proc. z gry to najlepszy wynik w NBA, biorąc pod uwagę koszykarzy, którzy oddają co mecz przynajmniej dwa rzuty. Jest drugim blokującym (2,7 bl.) i siódmym zbierającym (11,6) ligi, a w ostatnich 13 spotkaniach także drugą opcją ofensywną drużyny. Zapracował w nich bowiem na linijkę 15,1 pkt., 12,9 zb. i 3,2 bl., a to wszystko przy rewelacyjnej skuteczności z gry na poziomie 76,5 proc. Kiedy przebywał na parkiecie, Jazz w sumie byli w tym czasie aż 130 punktów na plusie.

Z danych ESPN wynika również, że przy okazji pięciu pojedynków z Hassanem Whitesidem, Dwightem Howardem, Karlem-Anthonym Townsem, DeMarcusem Cousinsem oraz Markiem Gasolem stoczonych na przestrzeni ostatniego miesiąca jego rywale zdobywali średnio tylko 11,2 punktu przy 30-procentowej skuteczności z gry. On sam zaliczał w tych meczach po 14 pkt., 13,2 zb. i aż 4 bl., trafiając 77,4 proc. swoich rzutów, a Jazz z nim w grze byli 66 „oczek” do przodu. Patrząc na te osiągi, można zrozumieć, skąd wzięło się takie a nie inne myślenie u młodego Francuza.

A wraz z Gobertem kwitną także Jazz. Bo choć od początku sezonu wciąż nie mają do dyspozycji pełnego składu, to z bilansem 18-10 wdrapali się już na 5. miejsce w konferencji. W ostatnich 13 meczach mieli czwarty atak i trzecią obronę w lidze, dzięki czemu na każde sto posiadań byli średnio o 13,1 pkt. lepsi od rywali.

A we wtorek w Oakland czeka ich poważny sprawdzian z wielkimi Golden State Warriors.

To są buty gwiazd NBA – możesz takie mieć >>

Mateusz Orlicki

POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.