Rudy Gobert – potwór z Utah czeka na polską kadrę

Share on facebook
Share on twitter

Choć francuski center Utah Jazz gra rewelacyjny sezon, nie załapał się do Meczu Gwiazd. Ciekawe, jak robiącego wciąż postępy środkowego zatrzymają podkoszowi reprezentacji Polski na tegorocznym Eurobaskecie.

(fot. Wikimedia)

Tissot – niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >

Ze względu na przerwę na Weekend Gwiazd Rudy Gobert ma teraz aż 9 dni odpoczynku. A nie powinien – jego nieobecność w niedzielnym spotkaniu to spore rozczarowanie nie tylko dla fanów Utah Jazz.

Na pierwszą piątkę nie miał co liczyć, ale na miejsce na ławce rezerwowych środkowy zespołu z Salt Lake City niewątpliwie zasłużył. Zwłaszcza jeśli takowe znalazło się dla DeAndre Jordana.

Najwidoczniej jednak głosujący trenerzy uznali, że Clippers muszą mieć w All-Star Game przynajmniej jednego przedstawiciela, a w obliczu kontuzji Chrisa Paula oraz Blake’a Griffina trzeci w kolejce naturalnie był Jordan. No i szansę debiutu otrzymał także klubowy kolega Goberta, Gordon Hayward, co prawdopodobnie dodatkowo obniżyło poziom poparcia wśród ankietowanych.

Nie bez przyczyny Jazz już w listopadzie postanowili dopełnić formalności i podpisali z Francuzem czteroletnie przedłużenie kontraktu warte 102 miliony dolarów. Po sezonie jego agent mógłby bez większych problemów wyciągnąć od nich lub innego klubu 8 milionów więcej, a tak dodatkowe 6-8 „baniek” mają jeszcze szansę zaoszczędzić, jeśli nie będą musieli wypłacić mu zawartych w umowie bonusów.

Obok Haywarda Rudy Gobert to najważniejsza postać drużyny. O jego wartości defensywnej wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu. Teraz jeszcze dodatkowo wzrosła. Największy obecnie zasięg ramion w NBA (236 cm) robi swoje i sieje postrach wśród atakujących kosz rywali. Ze średnią 2,5 „czapy” na mecz 24-latek jest najlepiej blokującym graczem w lidze.

Największy postęp zrobił jednak po drugiej stronie parkietu. Poza asystami i przechwytami poprawił swoje osiągi we wszystkich kategoriach statystycznych. W 57 spotkaniach notował przeciętnie 12,9 punktu (+3,8 względem poprzednich rozgrywek) i 12,6 zbiórki (+1,6) przy najlepszej w karierze skuteczności z gry na poziomie 64,2 proc., gwarantującej mu 5. miejsce wśród wszystkich graczy w lidze, którzy co mecz oddają przynajmniej pięć prób.

Dodatkowo poprawił się na linii rzutów wolnych – z 56,9 na 66,2 proc. W każdym meczu stawia też średnio aż 5,9 zasłony, po której punkty zdobywa któryś z kolegów, i tylko Marcin Gortat (6,7) jest pod tym względem lepszy. Jego przydatność w ofensywie definiuje również fakt, że tylko dwóch zawodników – Andre Drummond i Dwight Howard – na atakowanej desce zbiera więcej piłek niż reprezentant Francji (3,9).

To są buty gwiazd NBA – możesz takie mieć >>

Jego ogromny postęp w ataku oraz wartość, jaką stanowi dla piątej siły Zachodu (bilans 35-22), nie zdołały mu jednak zapewnić miejsca w gronie 12 najlepszych najbardziej popularnych koszykarzy konferencji. Wciąż zachowuje jednak spore szanse na dwa inne odznaczenia.

Wspomniane statystyki, a raczej ich wzrost względem kampanii 2015/16, stawiają go bowiem w jednym szeregu z Giannisem Antetokounmpo i innymi kandydatami do nagrody dla gracza, który na przestrzeni ostatniego roku poczynił największy postęp (MIP). Jeszcze przed chwilą murowanym faworytem do tej statuetki był Grek, ale kłopoty, jakie dotknęły jego zespół, mogą – choć wcale nie muszą – mu nieco zawadzić.

Jeszcze większe szanse Rudy Gobert ma jednak w plebiscycie dla najlepszego obrońcy. Przed rokiem w głosowaniu przeprowadzonym wśród przedstawicieli mediów wylądował dopiero na miejscu siódmym. Tym razem jury powinno być mu bardziej przychylne. Zwłaszcza w obliczu dodatkowej motywacji, jaką niewątpliwie był dla niego brak powołania do Meczu Gwiazd.

Rudy Gobert to ostoja formacji defensywnej Quina Snydera. Formacji, która na sto posiadań traci średnio 101,6 punktu i tylko Spurs prezentują aktualnie większą efektywność po tej stronie parkietu. W dodatku gdy francuski podkoszowy jest w grze, wartość ta jeszcze spada do 99,7. Bez niego w tej samej próbie Jazz tracą aż 6,2 punktu więcej.

Na przełomie sierpnia i września Gobert będzie podporą reprezentacji Francji w trakcie Eurobasketu, m.in. w meczu z Polską. Szykuje się nie lada wyzwanie!

Tissot – niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >

Mateusz Orlicki

POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.