Russell, dzięki – zagrałeś kosmiczny sezon!

Share on facebook
Share on twitter

Wziął na plecy cały zespół Oklahoma City Thunder i wniósł go do play-off rozgrywając po drodze masę znakomitych spotkań. I nawet jeśli czasem irytuje, to nie można go nie doceniać – oglądaliśmy historyczny sezon Russella Westbrooka.

Russell Westbrook (fot. Wikimedia Commons)

W takich butach rekordy bił Russell Westbrook – zobacz >>

We wtorek rzucił 47 punktów, miał 11 zbiórek i 9 asyst – to wszystko było za mało, by pokonać Rockets w Houston, Thunder przegrali 99:105 i odpadli przegrywając serię 1-4. Oczywiście wróciły w tym meczu stare klimaty – słaba skuteczność Westbrooka (tylko 5/18 za trzy), duża liczba strat (7) i kiepskie fragmenty drużyny, gdy odpoczywał.

Ale umówmy się – to, że Thunder w tej serii walczyli (poza pierwszym meczem wszystkie kolejne były zacięte, zespół z Oklahoma City trzy spotkania przegrał łączną różnicą 14 punktów), to, że w ogóle byli w play-off, to zasługa tylko i wyłącznie Russella Westbrooka.

Chwilę po zakończeniu jego sezonu warto sobie przypomnieć, czego dokonał:

– miał średnie triple-double (31,6 punktu, 10,7 zbiórki oraz 10,4 asysty ), czyli coś, czego NBA nie widziała od sezonu 1961/62 i wyczynu Oscara Robertsona. To było jednak inne granie, w szybszym tempie, o takie statystyki było łatwiej

– z drużyną przeciętniaków awansował do play-off z bilansem 47-35

– zaliczył rekordowe 42 triple-double w sezonie zasadniczym, w play-off dodał trzy kolejne

– został królem strzelców ligi ze wspomnianą średnią 31,6 punktu na mecz

– 21 razy rzucał ponad 40 punktów, pięciokrotnie zdobywał 50 lub więcej (licząc z play-off)

– na przełomie marca i kwietnia miał cztery mecze, w których rzucał kolejno 41, 43, 45 i 48 punktów

– jego rekord to 58 punktów w meczu z Portland (121:126)

– rozgrywał niemożliwe końcówki, takie jak np. niedawno w Denver, gdzie miał 50 punktów, 16 zbiórek, 10 asyst, zdobył ostatnie 14 punktów dla Thunder i trafił zwycięskiego buzzer beatera z 11 metrów

Można go nie lubić, można uznawać, że poluje na statystyki, a jego skuteczność bywa irytująco słaba. Ale nie można nie doceniać tego, co zrobił w tym sezonie.

Jednym z najlepszych w historii, jakie dane nam było obejrzeć.

W takich butach rekordy bił Russell Westbrook – zobacz >>

POLECANE

Kilka efektownych momentów nie powinno przysłonić faktu, że Kristaps Porzingis początki w Dallas Mavericks ma trudne. Otrzepanie rdzy po kontuzji i oswojenie się z nowym systemem wymaga czasu, ale nie wszystkie problemy da się sprowadzić właśnie do tych dwóch czynników.

tagi