Russell Westbrook przeleciał nad wieżami

Share on facebook
Share on twitter

Prawie 70 punktów duetu Cousins – Davis okazało się niewystarczające na szalonego Russella Westbrooka, który sam zdobył 41, zanotował kolejne triple double i poprowadził Thunder do zwycięstwa 118:110.

To są buty Russella Westbrooka – chcesz je mieć? >>

Statystycznie liderzy Pelicans wypadli świetnie. DeMarcus Cousins miał 31 punktów, 10 zbiórek i 3 asysty. Anthony Davis zebrał 38 punktów, 7 zbiórek, 4 asysty oraz przechwyt. Przy okazji ustanowił także rekord klubu w liczbie punktów zdobytych w jednej kwarcie. Robili wszystko, aby wreszcie odnieść pierwsze wspólne zwycięstwo. Oto, co miał im w tej kwestii do powiedzenia Russell Westbrook.

https://www.youtube.com/watch?v=FxNFevkPj0s

– Stary, to było szalone. Cieszę się, że jestem po jego stronie – mówił po meczu nowy gracz Thunder, Doug McDermott.

Pelicans nie mieli na niego odpowiedzi, zwłaszcza w kluczowym fragmencie spotkania. 21 z 41 swoich punktów lider gospodarzy zdobył w samej czwartej kwarcie, w której trafił 7 z 10 oddanych prób z gry. Co prawda, w całym meczu przestrzelił 6 z 8 rzutów z dystansu i miał też 9 strat, ale gdy trzeba było, znów wziął ciężar meczu na swoje barki. Był agresywny, atakował kosz, dzięki czemu m.in. 12 razy stawał na linii rzutów wolnych (11/12).

Prócz zdobyczy punktowej na swoim koncie zapisał także po 11 zbiórek i asyst, zaliczając już 29. triple double w tym sezonie. Kontynuuje swą pogoń za legendami. Tym razem zrównał się z Wiltem Chamberlainem pod względem liczby triple double z przynajmniej 40 „oczkami”. Obaj na przestrzeni swoich karier zaliczyli po 7 takich występów, a niedościgniony Oscar Robertson miał ich aż 22.

Co do nowych Dwóch Wież z Nowego Orleanu, wciąż ewidentnie brakuje im należytego wsparcia. Jedynym graczem Pelicans, który prócz nich dobił do progu 10 punktów, był rezerwowy E’Twaun Moore.

Sporo do życzenia w niedzielę pozostawiała jednak również postawa w defensywie. Dość powiedzieć, że jedyny blok po stronie zespołu gości zanotował tego dnia… Jrue Holiday.

„Boogie” natomiast po dwóch meczach względnego spokoju znów przypomniał kibicom o swoim nieposkromionym charakterze. Po małym zgrzycie ze Stevenem Adamsem już w 32 sekundzie meczu został ukarany przewinieniem technicznym (Adams też), a w ogóle po upływie zaledwie 95 sekund pierwszej kwarty miał już na koncie także dwa normalne faule.

Gdyby nie problemy z przewinieniami, które ostatecznie w ostatniej kwarcie definitywnie wykluczyły go z udziału w zawodach, z pewnością spędziłby na boisku więcej niż 21 minut i mógłby bardziej pomóc drużynie. A tak, Pelicans z nim w składzie przegrali już po raz trzeci, a on sam ze względu na 18. „dacha” w tym sezonie nie będzie mógł wystąpić w kolejnym spotkaniu.

W takich butach wymiata Russell Westbrook >>

Mateusz Orlicki

POLECANE