Russell Westbrook dalej ściga się z Jamesem Hardenem

Share on facebook
Share on twitter

Może i bez świątecznego triple-double, ale rozgrywający Thunder i tak rozegrał kolejne wielkie spotkanie, w którym zanotował 31 punktów i aż 15 asyst, a jego zespół ograł Timberwolves 112:100. W lidze jest jeszcze tylko jeden człowiek, który kręci takie liczby.

(fot. Wikimedia)
(fot. Wikimedia)

Russell Westbrook i jego buty >>

Russell Westbrook, potem James Harden i długo, długo nikt. Rozgrywający OKC właśnie rozegrał swój piąty mecz w tym sezonie na przynajmniej 30 „oczek” i 15 asyst (dokładając 7 zbiórek, więc do triple-double zabrakło niewiele). Harden miał do tej pory cztery takie występy. Poza nimi żaden gracz nie zaliczył choćby jednego!

Po prostu wychodzę na boisko i dobrze się bawię – mówił po meczu. – Nie wiem, czy bawię się najlepiej w życiu, ale z pewnością można to zaliczyć do czołówki. Głównie dzięki grupie chłopaków, jaką tutaj mamy. Wszyscy są tak nieegoistyczni, każdy chce osiągać wielkie rzeczy, każdy chce stawać się lepszy. Jesteśmy młodzi i mamy to szczęście, że możemy grać w tę grę. Nie pozostaje ci nic innego, jak mieć w tym ubaw.

W klasyfikacji strzelców ze średnią 31,7 pkt. po 31 meczach Westbrook wysunął się na pozycję lidera. Jest też drugi – za Hardenem – w asystach (10,9) i 13. w zbiórkach (10,4). Jest zdecydowanie najlepszym zbierającym wśród zawodników obwodowych. W najlepszej szesnastce wszyscy pozostali to podkoszowi, głównie centrzy.

Ze średnimi statystykami na poziomie triple-double trudno więc uniknąć rozmowy o szansach lidera Thunder w kontekście nagrody MVP. Zwłaszcza, że utrzymując dotychczasową dyspozycję, drużyna z Oklahoma City ma szansę, aby zaatakować próg 50 zwycięstw. Ich obecny bilans to 19-12, przy czym zaznaczyć trzeba, że z 15 ostatnich spotkań wygrali aż 11.

10 RZECZY, KTÓRYCH NIE WIESZ O RUSSELLU WESTBROOKU

W niedzielę on i jego zespół wykorzystali największą słabość gości z Minnesoty, czyli drugie połowy, a konkretnie trzecie kwarty. To właśnie w tym fragmencie meczu Thunder powiększyli przewagę do dwucyfrowej wartości i do końcowego gwizdka kontrolowali już wynik.

Nie pomogło 26 punktów Karla-Anthony’ego Townsa, ani 23 Andrew Wigginsa. W kluczowym momencie rywale mieli Westbrooka, który młodym wilkom Toma Thibodeau skutecznie wybijał z głowy wszelkie szalone myśli o podgonieniu wyniku.

28-letni rozgrywający swój udział miał przy wszystkich ostatnich 18 punktach swojego zespołu. Przez 6 końcowych minut sam uzbierał ich 12, a przy 6, które padły łupem kolegów, zaliczał asysty. Najwięcej wsparcia otrzymał od podkoszowych – Stevena Adamsa (22 pkt.) oraz wchodzącego z ławki Enesa Kantera (20 pkt.), którzy wspólnie trafili 17 z 22 oddanych rzutów z gry.

MO

POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.