Ryan Harrow – magik, którego dopiero poznamy

Share on facebook
Share on twitter

– Na meczach pokazuje na razie 50-60 proc. tego, co jest w stanie zagrać. On naprawdę potrafi zrobić wrażenie – mówi Wojciech Kamiński o nowym rozgrywającym Rosy.

Ryan Harrow (fot. T. Fijałkowski, fiolek.art.pl)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Amerykanin jest w Radomiu od miesiąca, zagrał w sześciu spotkaniach. Średnio rzuca po 14,0 punktu trafiając 47,8 proc. rzutów z gry (w tym dobre 42 proc. za trzy), a także 92 proc. wolnych. Do tego ma po 3,2 zbiórki oraz 3,8 asysty i w zależności do sytuacji może grać jako rozgrywający lub rzucający.

Ale poza tym, że jest efektywny, Ryan Harrow jest przede wszystkim efektowny.

W trakcie miesiąca już co najmniej kilka razy zagrał tak, że otworzyły nam się szerzej oczy lub nawet opadła szczęka. Sugestywne zwody ciałem, świetny kozioł, który wyprowadza w pole rywali, wejścia, za którymi przesuwa się cała obrona, wreszcie niebanalne zachowania w trudnych sytuacjach – niewielu mieliśmy ostatnio graczy w PLK, którzy popisywali się w taki sposób techniką.

 – Potrafi zrobić wrażenie, naprawdę. Na treningach robi takie rzeczy, że naprawdę można się zdziwić. Na meczach pokazuje na razie 50-60 proc. tego, co jest w stanie zagrać – mówi o Amerykaninie Wojciech Kamiński.

Niektóre akcje Harrowa budzą podziw wśród kibiców, konfuzję u przeciwników i niezrozumienie u sędziów. W meczu ze Startem Lublin rozgrywający Rosy świetnie oszukał rywala przy linii bocznej, gdy puścił mu piłkę pod nogami i uciekł dwóm przeciwnikom na raz. Jeden sędzia żadnego błędu nie widział, nie wiadomo, co zobaczył drugi.

Większość koszykarzy, gdy jest podwajana przy linii bocznej, panikuje, albo przynajmniej wycofuje się, oddaje piłkę. A Ryan nie – on w takich sytuacjach próbuje atakować, potrafi wykorzystać technikę do tego, by ograć dwóch rywali, stworzyć przewagę – opisuje Kamiński.

I chwali Harrowa za to, że nie jest to typ gracza, który myśli tylko o rzucaniu. – Oczywiście, jeśli mecz, akcja, układają się tak, że Ryan ma pozycję do rzutu, do minięcia, to wie, co ma robić. Ale on naprawdę lubi szukać kolegów, lubi grać dla drużyny. Czasem nawet woli to, od rzucania. I ja generalnie takie podejście popieram, ale mówię mu czasem, że drużyna potrzebuje jego decyzji rzutowych – dodaje trener Rosy.

Rosa wciąż walczy o jak najlepsze rozstawienie przed play-off i być może będzie czarnym koniem finałowej fazy sezonu. Tym bardziej, że Harrow powinien grać coraz lepiej. Raz, że dopiero zgrywa się z zespołem, poznaje kolegów i wraz z większą znajomością drużyny, powinien jej bardziej pomóc, a dwa, że niedawno urodziła mu się córka, przez co Amerykanin mógł być trochę rozkojarzony.

– Wiadomo, jak to jest – spędził kilka dni z rodziną w szpitalu, mógł być niewyspany, trochę zmęczony. Do Włocławka dojechał dopiero w dniu meczu, zagrał z marszu. Jesteśmy z niego zadowoleni, ale wiemy też, że Ryan może dać nam dużo więcej – mówi Kamiński.

Łukasz Cegliński 

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

POLECANE

Zespół z Gdyni, licząc PLK i EuroCup, przegrał 5 meczów z rzędu, a w ostatnich 4 nie zdobył nawet 70 punktów. Brak drugiego rozgrywającego mocno się teraz odbija na zmęczeniu i grze pozostałych zawodników, jednak – naszym zdaniem – decyzja o zatrudnieniu Armaniego Moore’a ma sens.

tagi