Rzeszów znów wygrywa – Marcelinho Huertas w formie!

Share on facebook
Share on twitter

Stolica Podkarpacia na kilka lat zniknęła z ogólnopolskiego basketu, ale niedawno na nią wróciła – pod nowym szyldem. SSK, beniaminek II ligi, właśnie wygrało cztery mecze z rzędu.

Krzysztof Banyś i Konrad Strzępek (fot. SSK Rzeszów)

Buty, w których wymiana Kyrie Irving – możesz je mieć! >>

Krzysztof Banyś może być z siebie zadowolony, nawet bardzo. W czterech ostatnich meczach rzucał kolejno 17, 25, 31 i 36 punktów, a jego zespół wygrał każde z tych spotkań.

Ok, to jest ten moment, w którym zdecydowana większość czytelników pyta: „Kim, do cholery, jest Krzysztof Banyś?!” Odpowiadam pokornie, do niedawna sam nie wiedziałem. To mierzący 184 cm wzrostu 33-letni rzucający z Rzeszowa, wychowanek miejscowego Oriona, były gracz drugoligowego AZS Politechnika Rzeszowska, obecnie czołowy strzelec II ligi ze średnią 19,0 punktu na mecz.

Na początku sezonu, w meczowej relacji na stronie Polonii Bytom, rywala z grupy C, napisano o nim – z przekreśleniem, znaczy pół żartem – „Marcelinho Huertas”. Określenie oczywiście na wyrost, styl gry inny, ale coś magnetycznego w tym porównaniu jest. Na dodatek coś mnie tknęło, sprawdziłem i proszę bardzo: Krzysztof Banyś urodził się 25 maja, czyli tego samego dnia, co słynny Brazylijczyk. W 1984 roku, rok później niż były gracz NBA, i bardzo daleko od Sao Paulo, ale jednak.

Wracając do jego formy w ostatnich meczach – 27,2 punktu, 5,5 zbiórki, 6,2 asysty oraz 2,2 przechwytu, 13/22 za trzy, bilans zespołu 4-0. Wystarczający impuls do tego, by zerknąć, co dzieje się w Rzeszowie.

Były medale, była pustynia

Podkarpacie to silny region pod względem koszykarskim – Siarka Tarnobrzeg, Miasto Szkła Krosno i Sokół Łańcut balansują na granicy PLK i I ligi. Dwa pierwsze zespoły zaliczały niezłe sezony w ekstraklasie, ten trzeci od lat jest mocarzem na trochę niższym poziomie.

A wcześniej w PLK – także z dobrymi osiągnięciami – grały przecież Stal Stalowa Wola, Polonia Przemyśl czy Znicz Jarosław.

Jednak wyjątkowe miejsce na koszykarskiej mapie nie tylko Podkarpacia, ale i całej Polski, zajmuje Rzeszów. Przecież Resovia w latach 70. sześć razy kończyła sezon z medalem, w 1975 roku wywalczyła mistrzostwo Polski. Oprócz złota ma także trzy srebra i dwa brązy.

Tylko że Resovia nie istnieje. Z ekstraklasy spadła w 1988 roku, potem długo rywalizowała na jej zapleczu, ale gdy w sezonie 2008/09 zajęła ostatnie miejsce w I lidze z bilansem 3-30, po prostu się rozpadła. Zadłużona część wielosekcyjnego molocha od blisko dekady nie ma drużyny.

Z II ligi zniknęła też drużyna AZS Politechnika Rzeszowska, która w latach 2010-13 osiągała wyniki dające miejsce w środku tabeli. Na kilka lat Rzeszów kompletnie wycofał się z ogólnopolskiej gry w basket.




Początek w Błażowej

Teraz wraca, trochę okrężną drogą. Koszykówka z tego miasta nie zniknęła – istnieje liga amatorska, grupy młodzieżowe ma AZS Politechnika, działa Akademia Resovia Basket, w której trenerem jest m.in. Piotr Miś, wychowanek Resovii, a potem gracz m.in. Cersanitu Nomi Kielce, Legii Warszawa czy Startu Lublin. Ale do ligowego grania Rzeszów wrócił przez Błażową.

Właśnie tam, w położonym 30 km od Rzeszowa miasteczku, w 2010 roku założono Stowarzyszenie Sympatyków Koszykówki, czyli SSK. Sympatykami byli m.in. Kacper Wojtan i Łukasz Lewkowicz, czyli obecny prezes i do niedawna trener zespołu, zresztą klasowi koledzy Banysia z II LO w Rzeszowie.

Założyliśmy klub w Błażowej, bo tam mieliśmy dostęp do hali, po prostu – wyjaśnia Wojtan. – Byliśmy, wciąż jesteśmy, gronem pasjonatów, praktycznie wszyscy pochodzimy z Rzeszowa, praktycznie wszyscy graliśmy razem w kosza. Niektórzy jeszcze w Resovii, jak np. Mikołaj Sowa, inni z AZS Politechniki.

W 2014 roku SSK przeniosło się do Rzeszowa, bo formuła III ligi w Błażowej się wyczerpała, a chłopaki mieli też większe ambicje. Zastanawiano się nawet nad aktywowaniem w koszykówce nazwy Resovia, ale ostatecznie pozostano przy nowym szyldzie – bez trudnej finansowo historii.

Kiepski początek, udany styczeń

Do II ligi zespół dobijał się trzy lata, choć już w sezonie 2014/15, gdy drużynę wzmocnił m.in. Miś, zakładano awans. Udało się dopiero w 2017 roku, w finałowym turnieju w Żarach – SSK pokonało tam Stomil Olsztyn oraz miejscowy Chromik, przegrało tylko z DAAS Basket Hills Bielsko-Biała.

Błyszczał oczywiście Banyś, który w dwóch pierwszych meczach rzucał 24 i 31 punktów, a w sześciu barażowych spotkaniach rzucał przeciętnie po 24,7 punktu na mecz.

Debiut w II lidze nie był łatwy – SSK zaczęło od pięciu porażek z rzędu, w drugiej kolejce uległo na wyjeździe rezerwom MKS Dąbrowa Górnicza aż 53:103. Bywało kiepsko z obroną (rzeszowianie czterokrotnie przegrywali tracąc ponad 100 punktów), ale ostatnio idzie im nieźle – SSK postraszyło w Rzeszowie lidera AGH Kraków (57:61), ograło sąsiadów z tabeli z Przemyśla, Krakowa i Rybnika, a ostatnio zwyciężyło w Sosnowcu z silniejszym Zagłębiem (112:107).

Banyś w tym ostatnim meczu? 36 punktów, 8 zbiórek, 8 asyst i tylko jedna strata w 37 minut gry. 12/20 z gry, w tym 5/7 za trzy, 15 wymuszonych fauli rywali.




Marcelinho czeka na Polonię

SSK – już z nowym trenerem, bo jeszcze jesienią Lewkowicza zastąpił Paweł Lenik – awansowało na ósme miejsce w tabeli, ma bilans 8-13. – Ale to nasz pierwszy sezon, chcemy się po prostu utrzymać – zaznacza Wojtan, który zresztą na początku sezonu grał w zespole. – Zrezygnowałem, bo choć to liga półamatorska, to nie da się pogodzić organizacji z trenowaniem, graniem itp.

W Rzeszowie wciąż jest koszykarski potencjał, są tu ludzie, którym zależy na tym, by koszykarskie tradycje się odrodziły. Ale wiadomo: dominuje siatkówka – Asseco, Developres, część miejskiego budżetu zabiera żużel, są dwa kluby piłkarskie, Resovia i Stal. My jesteśmy jednak zauważalni, dostajemy nieduże dotacje miejskie, mamy też grono sponsorów. Starcza nam na organizację, wyjazdy, drobne stypendia – dodaje Wojtan.

Drużyna, jak to w takich przypadkach często bywa, złożona jest z miejscowych weteranów, choć ważne role pełnią w niej także 22-letni podkoszowy Jakub Szubart i Konrad Strzępek. – Większość graczy pochodzi z Rzeszowa, ale mamy też zawodników np. z Przemyśla – mówi Wojtan.

W najbliższy weekend koszykarze SSK odpoczną, mecz w Sosnowcu rozegrano awansem. A potem czeka ich spotkanie u siebie z Polonią Bytom. Tę od Marcelinho Huertasa, zatem Krzysztof Banyś czeka.

Łukasz Cegliński

Buty, w których wymiana Kyrie Irving – możesz je mieć! >>




POLECANE