• Home
  • NBA
  • Sacramento Kings i 15 mln dolarów od producenta migdałów

Sacramento Kings i 15 mln dolarów od producenta migdałów

Share on facebook
Share on twitter

Sacramento Kings zostali drugim klubem NBA, który zawarł umowę sprzedaży powierzchni reklamowej na meczowych koszulkach. To trzyletni kontrakt warty 15 mln dolarów.

sacramento_kingsZnasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Blue Diamond Growers – spółdzielnia rolnicza zajmująca się produkcją migdałów – to firma z Sacramento, a jej produkt jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych z tego miasta w całych Stanach. Warto przy okazji dodać, że USA jest największym producentem migdałów na świecie, a uprawa migdałowca skupiona jest właśnie w Kalifornii. To daje nieco więcej światła na motywy, którymi kierowali się działacze klubu przy doborze kontrahenta.

O zawarciu umowy klub poinformował w poniedziałek. Obowiązywać będzie ona przez trzy sezony, począwszy od rozgrywek 2017/18, od których drużyny oficjalnie będą mogli wprowadzić taką formę reklamy. „Królowie” będą zobowiązani umieścić na meczowych koszulkach logo firmy o wymiarach 2,5 cala x 2,5 cala, czyli około 6,35 cm x 6,35 cm, w zamian za co zainkasują po 5 mln dolarów za każdy rok.

Umowa uwzględnia również dodatkową reklamę przy parkiecie hali Golden 1 Center – nowego obiektu, w którym od nadchodzącego sezonu Kings rozgrywać będą swoje mecze. W Sacramento zarobią tyle samo, co w Filadelfii (76ers na strojach umieszczą logo StubHub, internetowej platformy służącej do dystrybucji biletów) – 15 milionów dolarów.

O możliwości zawierania podobnych umów przedstawiciele wszystkich 30 drużyn wiedzą już od pięciu miesięcy. Dlaczego więc tylko dwie z nich do tej pory dobiły targu ze sponsorami? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o kasę.

Nie ma co ukrywać, że w NBA Kings oraz Sixers to na chwilę obecną jedne z najmniej atrakcyjnych rynków. Zwłaszcza w przypadku tych drugich sytuacja już niebawem może ulec znacznej poprawie, wszak dzięki pozyskaniu młodych talentów pokroju Joela Embiida i Bena Simmonsa ich notowania już zaczęły rosnąć, ale na ten moment ich pozycja w biznesowych negocjacjach wciąż nie jest do pozazdroszczenia.

Dlatego właśnie wzięły, co im zaproponowano. Poszły na pierwszy ogień. Więksi gracze mogli sobie pozwolić na zwłokę. Teraz poznali cenę wyjściową i mogą zająć twarde stanowisko w rozmowach z potencjalnymi partnerami.

Jak podaje Darren Rovell z ESPN, tacy Brooklyn Nets za zamieszczenie na swoich uniformach identycznego logo życzą sobie 25 mln dol. w trzy lata. Nowi mistrzowie z Cleveland z kolei oczekują oferty wartej 50, a Golden State Warriors aż 65 mln. dol.

Mateusz Orlicki

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>