Salary cap – pękło 100 milionów

Share on facebook
Share on twitter

Podwyżka jest mniejsza niż się spodziewano, ale jednak kluby NBA w czwartym kolejnym sezonie będą mogły wydać więcej pieniędzy na graczy.

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

O nowych limitach płac poinformował w czwartek oczywiście Adrian Wojnarowski – podał, że kluby dostały od ligi informację, że w sezonie 2017/18 salary cap wyniesie 101 mln dolarów.

To oczywiście spodziewany efekt potężnej, dziewięcioletniej umowy telewizyjnej z Turnerem i ESPN, którą opiewa na 24 mld dolarów. Kluby zarabiają więcej, więc przeznaczają wyższe kwoty na pensje.

W ciągu czterech sezonów salary cap urośnie zatem niemal dwukrotnie – w latach 2008-14 limit płac wynosił 58 mln dol., praktycznie się nie zmieniał. Od sezonu 2014/15 rósł już skokowo: 63 mln – 70 mln – 94 mln. Teraz wzrośnie do 101 mln.

Z drugiej strony jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że skok będzie wyższy – bliższy temu sprzed roku, który zaowocował masą szokujących kontraktów jak np. 70 mln za cztery lata dla Kenta Bazemora od Atlanta Hawks czy 64 mln za cztery sezony dla Timofieja Mozgowa od Los Angeles Lakers.

Ale tak czy inaczej – teraz też szykuje się gorące lato.

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>