Samotny Kemba Walker – jak zatrzymać Hornets?

Share on facebook
Share on twitter

Konstrukcja składu Charlotte Hornets stwarza ciekawy taktyczny dylemat dla ich rywali – lepiej skupić się na zabraniu za wszelką cenę piłki z rąk najlepszego zawodnika, czy spróbować powstrzymać dalszych graczy, zostawiając większe pole manewru dla lidera drużyny?

Kemba Walker / fot. wikimedia commons

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Sytuacja Hornets: Powyższy dylemat jest o tyle interesujący, że w Charlotte różnica między najlepszym w zespole Kembą Walkerem, a drugim najlepszym zawodnikiem drużyny wydaje się naprawdę ogromna. Offensive Box Plus-Minus (szacunkowa liczba punktów, na które przyczynił się dany koszykarz w odniesieniu do przeciętnego gracza, przełożona na średni zespół) 90 zawodników w tym sezonie wynosi więcej niż 0,5 przy 1000 rozegranych minut – próżno na tej liście znaleźć innego Szerszenia niż Walker, który plasuje się na 12. pozycji.

Rozgrywający Hornets nigdy w swojej karierze nie miał przyjemności gry z innym graczem, który równocześnie trafiłby do meczu gwiazd i jeżeli ten zdecydowałby się na pozostanie w Charlotte, to niewiele wskazuje, że coś w tej kwestii w najbliższym czasie miałoby się zmienić. Z drugiej strony Walker w 2019 roku spisuje się nieco gorzej niż na starcie sezonu i od stycznia kręci się wokół nadal dobrych 24 punktów i 5,5 asyst, lecz na przeciętnej skuteczności, a drużyna z nim na parkiecie wychodzi mniej więcej na 0 (i tak ma najlepszy +/- w tym czasie).

Więc w czym rzecz?: Przygotowując się do starcia z Hornets, warto zastanowić się co będzie bardziej korzystne dla zespołu: podwojenie Walkera, ale potencjalne pozostawianie dogodnych pozycji zawodnikom zadaniowym, czy trzymanie się strzelców – Szerszenie są w top-10 w zamienianiu otwartych i całkowicie otwartych rzutów – i zdanie się na umiejętności dedykowanego obrońcy. Jeżeli dysponuje się dobrym defensorem wybór wydaje się prosty. Jeśli nie, decyzja może okazać się trudniejsza i podczas wizyty Washington Wizards – 3. obrony kozłujących w pick and rollach – w Charlotte mogliśmy zobaczyć w kilku posiadaniach właśnie agresywne pułapki na Walkerze. Przyjrzyjmy się ich trzem etapom:

1. Wizards na początku spotkania po podwojeniu Walkera decydowali się na wysłanie z pomocy dodatkowego obrońcy do ścinającego centra. Goście robili to jednak na tyle nieumiejętnie, że od razu pojawiała się okazja dla kozłującego do bezpośredniego podania do pozostawionego swobodnie strzelca i m.in. w ten sposób Walker już w pierwszej kwarcie uzbierał 5 z 6 zanotowanych asyst.

2. Dlatego dosyć szybko celem Wizards stało się nie tylko zmuszenie dalszych zawodników do zamieniania na punkty pozostawianych pozycji, ale przede wszystkim sprawienie, by kto inny niż Walker odpowiadał za rozegranie w konkretnym posiadaniu. Zazwyczaj to zadanie spadnie na wysokiego stawiającego zasłonę i w tym przypadku Cody Zeller poradził sobie całkiem nieźle, szczególnie mniej więcej do połowy 2. kwarty.

Pomagała w tym początkowa niefrasobliwość obrony przeciwników – na poniższym przykładzie można dostrzec pułapkę na Walkerze, który znajduje podaniem Zellera, a ten dogrywa do ustawionego pod koszem Marvina Williamsa.

via Gfycat

Jeżeli przyjrzysz się dokładnie akcji dostrzeżesz, że obrońca odpowiedzialny za Williamsa (1) od razu czekał przy Zellerze. Dlatego też pilnujący po przeciwnej stronie strzelca Trevor Ariza znalazł się w nieciekawym położeniu – między rozciągającym grę Nicolasem Batumem, a samotnym pod obręczą Williamsem. Ariza wybrał ostatecznie pozostanie przy Batumie, przez co Williams zdobył łatwe punkty.

Zeller wykreował także co najmniej dwie otwarte trójki – jedna zamieniła się w asystę, a druga w air-balla Jeremy’ego Lamba.

3. Z czasem Wizards zaczęli zostawiać Zellerowi (lub innemu wysokiemu) nieco więcej miejsca, zabierając mu także okazje do najbardziej klarownych podań. Wprowadzili w swoich ruchach większą nieobliczalność. Wtedy zaczęły pojawiać się sporadyczne kłopoty, bo zawodnik, który nie jest wyróżniającym się podającym czy nie wiadomo jakim scorerem musiał w niekomfortowych warunkach takim się stać.

Poprawiły się rotacje Wizards. Być może wynikało to z lepszej komunikacji drużyny, by jeden z trzech graczy broniących strzelców doskakiwał do ścinającego wysokiego (1), drugi ustawiał się między parą strzelców po jednej stronie (2), a trzeci uniemożliwiał podanie do ostatniego zawodnika bez piłki (3). Brzmi to bardziej skomplikowanie niż wygląda:

Dzięki temu Wizards udało się kilka razy sprowadzić posiadanie Hornets do punktu wyjścia, odzyskać piłkę albo zmusić przeciwnika do korzystnego dla siebie rozwiązania – koniec końców lepsza będzie trudna próba Zellera czy Franka Kaminsky’ego, aniżeli otwarta pozycja za 3, czy rzut Walkera. Gracz z piłką zaczął się gubić, przez co ofensywa Szerszeni w tych posiadaniach wyglądała trochę topornie, a defensywa swoją grą narzucała atakowi wybór rzutu.

Podsumowanie: Wizards stosowali też bardziej konserwatywne schematy w obronie pick and rolli z Walkerem, niemniej w jakimś stopniu – nie jako pierwsi – uwypuklili pewne mankamenty na koźle dalszych zawodników Hornets. Drużyna z Charlotte, jak mało która w NBA, prosi o dodanie dodatkowego talentu i suma pomniejszych nietrafionych decyzji prawdopodobnie doprowadzi do 3. z rzędu sezonu bez awansu do play-offów.

Gdyby jednak Szerszeniom udało się znaleźć w najlepszej ósemce konferencji wschodniej, to główny plan na Hornets sprowadzi się do decyzji jak kryć Walkera. W końcowym rozrachunku wątpię, by miało to większe znaczenie, lecz mimo wszystko warto obserwować, czy poszczególni zawodnicy Charlotte byliby w stanie przynajmniej doprowadzić do zrewidowania przez rywala wykorzystywanego schematu.

Pytanie, czy gracze zadaniowi potrafiliby na tyle regularnie zamieniać swoje pozycje, ewentualnie wprawiać piłkę dalej w ruch, by obrona zdecydowała się na rezygnację z podwojeń, dzięki czemu otwierałoby się więcej miejsca dla Walkera. Kwestia także, czy sam Walker swoją grą zmusi rywala do pułapek. Jeżeli odpowiedzi na oba zagadnienia byłyby twierdzące, to Hornets udałoby się otworzyć te pozycje, których obrona docelowo zostawiać by nie chciała. I na tym polega historia Szerszeni w dłuższej perspektywie: za często zdarza się, że jedna ze stron – wiadomo która – zawodzi drugą.

Łukasz Woźny, @l_wozny, Podcast Autora znajdziesz TUTAJ >>

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.