Saso czyni cuda – bije mocarzy, bierze puchar

Share on facebook
Share on twitter

To największy sukces w historii Banvitu Bandirma – drużyna, której zawodnikiem jest Damian Kulig, zdobyła Puchar Turcji. A trener Saso Filipovski znów pokazał, że jest fachowcem na najwyższym europejskim poziomie.

Saso Filipovski i Jordan Theodore (fot. Facebook.com/banvitbk)

PLK – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

W niedzielę, mniej więcej w tym samym czasie, gdy Stelmet – jego poprzedni klub – zdobywał Puchar Polski w Warszawie, Banvit Saso Filipovskiego triumfował w analogicznym finale w Turcji. Zespół z Bandirmy pokonał w Ankarze Anadolu Efes 75:66. Można powiedzieć, że do trzech razy sztuka, bo poprzednie finały Banvit przegrywał – w 2007 roku z Efesem Pilsen, a w 2012 roku z Besiktasem.

Ale można powiedzieć też, że do Saso Filipovskiego sztuka, bo od kiedy doskonale znany w Polsce Słoweniec objął zespół z Bandirmy, niedoceniany Banvit jest w Turcji postrachem dla najlepszych. Zdobycie pucharu potwierdza tylko świetną formę zespołu od początku sezonu – w lidze drużyna z Damianem Kuligiem zajmuje czwartą pozycję z bilansem 13-5, a na dodatek jest postrachem ekip z Euroligi.

Tych Turcja ma aż cztery – to Fenerbahce, Anadolu Efes, Galatasaray i Darussafaka. Ale wszystkie te ekipy nie potrafią w tym sezonie grać z Banvitem – zespół Filipovskiego ma z nimi bilans 7-1. W lidze ogrywał już dwukrotnie Galatasaray i Darussafakę, a także Anadolu Efes, a w pucharze dodał zwycięstwa z pierwszą (półfinał) i ostatnią z tych drużyn (finał). Na razie Banvit przegrał tylko z Fenerbahce – liderem ligi tureckiej i czwartej sile Euroligi.

Gwiazdą Banvitu jest Jordan Theodore, który jest w tej chwili najlepszym strzelcem (20,1 punktu) oraz podającym ligi (7,4 asysty). Do tego dobrze spisują się litewskie skrzydłowy Gediminas Orelik oraz słoweński podkoszowy Gaspar Vidmar. Zmiennikiem tego drugiego jest Damian Kulig, który w 18 meczach ligowych notował solidne 8,3 punktu oraz 4,9 zbiórki grając po 20 minut.

W Ankarze, w turnieju o Puchar Turcji, Polak zdobywał kolejno 3 punkty i 4 zbiórki z Besiktasem (66:57), 10 punktów i 9 zbiórek z Galatasaray (71:68) oraz 12 punktów i 6 zbiórek z Andadolu Efesem (75:66). Wspólny mianownik tych wyników na pewno zauważyliście – tylko 63,6 punktu straconego przez Banvit. To jest gra Saso Filipovskiego!

Banvit nie tylko dobrze gra w lidze tureckiej, ale także w Lidze Mistrzów – drużyna Filipovskiego wygrała 11 z 14 meczów grupy A i awansowała do 1/8 finału, gdzie czeka na rywala. Będzie to rosyjski Avtodor Saratow lub niemiecki Oldenburg.

ŁC

PLK – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

POLECANE