To se ne vrati – gdy PLK oglądało milion osób i było źle

To se ne vrati – gdy PLK oglądało milion osób i było źle

Share on facebook
Share on twitter

Mecz Anwilu ze Śląskiem w TVP 1 obejrzało 1,3 mln widzów, ale przeciętne ligowe spotkania dobijały najwyżej do miliona, co było wynikiem słabym…

piotr_sobczynski_tvpZnasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

Sezon 2000/01 naprawdę można wspominać do znudzenia – pisaliśmy już o niepokonanym Śląsku Wrocław, o błyskotliwym Godzie Shammgodzie i o transferze wagi ciężkiej Olivera Millera.

Sezon 2000/01 był także ostatnim pokazywanym w TVP 1.

To był trzeci sezon kontraktu z TVP, który podpisano w 1998 roku. Telewizja płaciła ok. 550 tys. dolarów za sezon, choć PLK dostawała nawet lepsze propozycje – Wizja oferowała nawet 2 mln dolarów za rok! Liga postawiła jednak na większy zasięg i ogólnodostępność.

W pierwszym sezonie pokazano ponad 50 spotkań, w kolejnym – już mniej. „Meczów mniej, emocji więcej” – takie hasło na rozgrywki 1999/2000 proponował ówczesny prezes PLK Wiesław Zych. Oglądalność nie rosła, ale wszyscy byli zadowoleni, bo zarabiano duże pieniądze.

„Gazeta Wyborcza” opisywała mechanizm ich podziału między kluby, z których większość utrzymywała się właśnie z pieniędzy telewizyjnych. 50 proc. kasy z kontraktu telewizyjnego wpływało do PLK 15 września i wtedy wszystkie 16 klubów dostawało równą część. Druga transza z TVP przekazywana była do 15 marca, ale wtedy w jej podziale uczestniczyły już tylko zespoły z pierwszej ósemki po rundzie zasadniczej. Otrzymywana kwota zależna była od zajętego miejsca.

Tylko, że pozycja koszykówki w TVP słabła. W sezonie 2000/01 koszykarskie pasmo ligowe ustalono na 14.45 w niedzielę, ale PLK była na straconej pozycji. Najpierw ze względu na igrzyska w Sydney (to je transmitowano zamiast koszykówki), a potem skoki narciarskie z udziałem fenomenalnego wówczas Adama Małysza (regularnie zabierały czas antenowy).

superbasket„Super Basket” z kwietnia 2001 roku poświęcił kilka stron na przedstawienie sytuacji PLK w telewizji. – Przyszła ta smutna rzeczywistość – nie wiem czy smutna dla wszystkich kibiców, ale na pewno dla nas, dla TVP – mówił Robert Wichrowski, szef sportu w TVP 1.

Okazało się bowiem, że nie możemy przeskoczyć ponad magiczny dla ligi pułap 3 procent oglądalności. To nieco ponad milion osób. Badaliśmy to do końca stycznia. Okazało się, że średnia oglądalność, to właśnie około 3 procent, a średni udział w rynku wynosił 9 procent. Czyli tylko 9 ze 100 telewizorów włączonych o danej godzinie przełączonych było na Jedynkę.

To nas zdecydowanie nie zadowala – dodawał Wichrowski. – Tak naprawdę oznacza to, że nadając każdy inny program w tym paśmie, osiągnęlibyśmy lepsze rezultaty. Jakikolwiek teleturniej osiąga na starcie oglądalność 8-9 proc., telenowela – taki sam wynik. Że nie wspomnę o Adamie Małyszu, który porywa za sobą nawet 24 proc. widowni.

O koszykówce Wichrowski mówił jeszcze tak: – Gdyby te najsłabsze mecze miały oglądalność na poziomie tych najlepszych, a więc około 4 procent, a te hitowe spotkania obejrzałoby 6 procent widzów, to koszykówka byłaby do uratowania.

Ale w dalszym fragmencie rozmowy przyznawał, że to nie problem tylko PLK. – W TVP 1 czy 2 po prostu nie będzie miejsca na sport ligowy.

Kolejny sezon 2001/02 rozpoczął się bez PLK w jakiejkolwiek telewizji. Liga, której prezesem był wówczas Krzysztof Koralewski, nie potrafiła wynegocjować żadnej umowy.

PLK, Euroliga, NBA – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

Łukasz Cegliński

POLECANE

tagi

NBA

Czas na podniebne ewolucje! Gościem podcastu Kamila Chanasa jest Piotr „Grabo” Grabowski, profesjonalny dunker, zwycięzca wielu konkursów wsadów do kosza.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Aż ciężko uwierzyć, że w Minnesocie do dziś nie uhonorowano Kevina Garnetta. Swojej koszulki pod dachem hali Orlando Magic wciąż nie może oglądać Shaquille O’Neal. Nikt też nie docenił w ten sposób kariery Gary’ego Paytona.
19 / 02 / 2020 10:27
Brak liderów kadry – Mateusza Ponitki i Adama Waczyńskiego – udało się przykryć w jednym z meczów, dzięki rewelacyjnej grze AJ-a Slaughtera i wsparciu ze strony Michała Sokołowskiego i Aarona Cela. W spotkaniach z Izraelem i Hiszpanią traciliśmy zdecydowanie za dużo punktów spod kosza, bardzo potrzeba nam dominującego w obronie środkowego.
25 / 02 / 2020 1:08