Sędzia kalosz, ale nie dlatego Clippers wygrali w Portland

Sędzia kalosz, ale nie dlatego Clippers wygrali w Portland

Share on facebook
Share on twitter

O porażce Blazers – oprócz przegranej walki rezerwowych – bardziej przesądziła słaba skuteczność w rzutach z dystansu. Trafili tylko 4 z 18 takich prób. I przegrali 106:114.

(Fot. Wikipedia)
(Fot. Wikipedia)

Blazers ograli nas w play-off tylko przez kontuzje Chrisa Paula i Blake’a Griffina – to odpowiedź obowiązująca wszystkich związanych z lepszą z drużyn z LA minionego lata. Koszykarze z Portland, słuchając jej przez letnie miesiące, jedynie wzruszali ramionami. Niektórzy znacząco, uśmiechając się mniej lub bardziej pokątnie. Ale w czwartek Damian Lillard i spółka zostali sprowadzeni na ziemię.

Przed rozpoczęciem poprzednich rozgrywek był niezwykle zacięty mecz przedsezonowy. Później spotkanie, w którym przez błąd proceduralny i decyzję Doca Riversa do gry nie został dopuszczony CJ McCollum. Mniejsze lub większe nieporozumienia między Riversem i Terrym Stottsem. A później jeszcze seria play-off. Nic dziwnego, że w powietrzu przed meczem w Moda Center dało się wyczuć, że choć to dopiero początek sezonu, to nieco więcej niż zwykle starcie.

Paul i Griffin zagrali tak, jak na liderów doświadczonej drużyny przystało. Zgodnie zdobyli po 27 punktów. Ale to nie dzięki nim Rivers miał najwięcej powodów do zadowolenia. O zwycięstwie gości zadecydowali tak naprawdę ich rezerwowi. Speights i Crawford z pomocą trzech pozostałych kolegów zdobyli 45 punktów. To właśnie oni budowali przewagę Clippers na początku drugiej i decydującej czwartej kwarty.

Latający Blake Griffin – sprawdź jego buty >>

Dla Riversa to szczególny powód do radości, bo od kilku lat jako menedżer – i jednocześnie następca Neila Oshleya, który trzon obecnych Clippers zbudował – ponosi klęskę za klęską, starając się wzmacniać rezerwowy garnitur drużyny. Może tym razem mu się faktycznie udało?

Jeden mecz niczego nie przesądza, ale na pewno czujemy się zespołem bardziej kompletnym. Dzisiaj nasi zmiennicy dali radę – oceniał po meczu Paul.

Przewaga Clippers w rywalizacji rezerwowych była o tyle zaskakująca, że to przecież w Blazers gra dwóch najdroższych rezerwowych NBA. Allen Crabbe i Evan Turner podpisali latem kontrakty na 145 milionów dolarów, ale póki co oczekiwania spełnia jedynie ten pierwszy. Turner wciąż najczęściej wygląda niczym obce ciało w dość sprawnie funkcjonującym organizmie.

Spokojnie, to dopiero początek sezonu. Zresztą Evan zaliczył dzisiaj kilka całkiem dobrych zagrań – robił dobrą minę do przeciętnej gry partnera Lillard. – Gdy szedłem pod prysznic byłem wściekły, ale już ochłonąłem. To tylko jeden mecz. W sobotę gramy w Denver. Czy jakoś szczególnie czekam na kolejny mecz z Clippers? Niekoniecznie. Ale gdyby trzeba było, byłbym gotowy do gry i jutro rano – dodawał.

Sędziowie po zakończeniu spotkania zostali gremialnie wybuczeni. To naprawdę rzadkość w NBA. W pełni zasłużenie, bo podjęli wiele kontrowersyjnych decyzji. Ale o porażce Blazers oprócz przegranej walki rezerwowych bardziej przesądziła słaba skuteczność w rzutach z dystansu. Trafili tylko 4 z 18 takich prób.

Czy to był efekt szczególnie dobrej obrony rywali? W nie większym stopniu niż naszych przestrzelonych rzutów z dogodnych pozycji – Stotts bardziej cedził słowa niż odpowiadał na pytanie dziennikarz.

Jest naprawdę wściekły. Dawno go takiego nie widziałem – komentował dziennikarz „The Oregonian”.

Clippers rozpoczęli sezon od zwycięstwa, lecz w ich szatni nie było widać żadnych oznak choćby większego zadowolenia. Ot, reakcja „Przyszliśmy do pracy, tak jak co dzień i zrobiliśmy swoje”.

Rozgrywamy podobne mecze od tyle lat. Byliśmy już w tego typu sytuacjach… Zwycięstwo cieszy, ale sezon jest długi – nieco znudzonym głosem komentował Paul.

W takich butach gra Chris Paul – też możesz je mieć >>

Brak entuzjazmu nie może dziwić. CP3, Griffin i DeAndre grają już razem od sześciu lat, ale o występie w finale Konferencji Zachodniej wciąż jedynie marzą. Oni już po prostu czekają na play-off. Clippers nie przeszli dwóch rund nigdy od czasu, gdy 38 lat temu przenieśli się do LA.

Wiosną przyszłego roku znów nie będą wcale faworytami, gdy napotkają na drodze Golden State Warriors i/lub San Antonio Spurs. Ale mogą również znów natknąć się na Blazers. Po czwartkowym spotkaniu ewidentnie widać było, że Stotts i Lillard nie mieliby nic przeciw temu.

Michał Tomasik, Portland

*więcej tekstów autora możecie przeczytać na Dzień dobry, Portland.

POLECANE

tagi

NBA

Najlepiej czuł się na prowincji, miał duszę farmera, który po prostu musi porządnie skończyć swoją robotę. Jerry Sloan (1942-2020) był legendą Utah Jazz, ale i Chicago Bulls, jednym z najwybitniejszych i charyzmatycznych trenerów NBA.
23 / 05 / 2020 10:14
Którzy koszykarze mają dobry styl, a którzy ubierają się koszmarnie? Jak do mody podchodzą sportowcy? Kamil Chanas w najnowszym odcinku podcastu rozmawia z Michałem Karbowskim, znanym stylistą.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Najlepiej czuł się na prowincji, miał duszę farmera, który po prostu musi porządnie skończyć swoją robotę. Jerry Sloan (1942-2020) był legendą Utah Jazz, ale i Chicago Bulls, jednym z najwybitniejszych i charyzmatycznych trenerów NBA.
23 / 05 / 2020 10:14
Jednej z najlepszych strzelców w historii koszykówki w dzieciństwie bliżej był kalectwa niż zawodowego sportu. Wybitna siostra i twarde wychowanie pomogły mu dotrzeć na szczyt. Dzięki temu, na boisku Reggie Miller nie bał się nikogo i niczego.
20 / 05 / 2020 11:38
Finałowe odcinki świetnego serialu „Ostatni taniec” przyniosły wspomnienie szóstego tytułu mistrza NBA w 1998, mnóstwo barwnych perełek zza kulis , ale też bardzo mocną deklarację Michaela Jordana – gdyby został Phil Jackson i inni gracze z drużyny, on zostałby jeszcze na rok w Chicago Bulls i powalczył o siódmy tytuł.
18 / 05 / 2020 14:53
Niestety, nadszedł czas na zakończenie pięknej serii. Dziś w USA, a jutro rano w Polsce, zobaczymy 9. oraz 10. epizod serialu „Ostatni Taniec”. Historia Chicago Bulls i Michaela Jordana zwieńczona zostanie szóstym tytułem mistrzowskim w 1998 roku.
17 / 05 / 2020 11:26
Reprezentanci Polski w koszykówce 3×3 budowali formę przed turniejem kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio, ale wybuch epidemii pokrzyżował także te plany. FIBA poinformowała, że nasza drużyna zagra o awans olimpijski dopiero za rok.
22 / 05 / 2020 9:23
Basket wróci w tym samym terminie, co w Polsce, ale rozwiązanie wydaje się znacznie lepsze. Nieoficjalne informacje mówią o tym, że włoska koszykówka wróci 27 sierpnia rozgrywkami o superpuchar Włoch. Sezon regularny ligi ma się za to rozpocząć normalnie – pod koniec września.
Trwa tworzeniu planu na stworzenie ligi 3×3 już w czerwcu – w porannym programie w Polsat Sport zdradził prezes PZKosz, Radosław Piesiewicz. Przy braku sportu na żywo taka inicjatywa wydaje się być racjonalna i może przynieść wiele korzyści.
1 / 05 / 2020 11:53
Coraz więcej sygnałów mówi o tym, że igrzyska olimpijskie Tokio 2020 zostaną przełożone w związku z panującą epidemią koronawirusa. Nie będzie więc raczej turnieju reprezentacji Polski 5×5 w Kownie oraz eliminacji zespołu 3×3. Realny staje się scenariusz, że najbliższe mecze koszykówki zobaczymy dopiero jesienią.
23 / 03 / 2020 12:34