Semi Ojeleye – nagroda za odwagę trenera Stevensa

Share on facebook
Share on twitter

Aurat w takim meczu wyszedł pierwszy raz w życiu w pierwszej piątce! Semi Ojeleye dał sobie radę – zagrał bardzo solidne zawody, ładnie stawiając się Giannisowi Antetokounmpo. A Celtics objęli prowadzenie 3-2 w serii z Milwaukee Bucks.

Semi Ojeleye /fot. wikimedia commons

Wielkie obniżki na wszystkie produkty NBA – tylko do 27 kwietnia! >>

Historią wtorkowego wieczoru (wynik brzmiał 92:87) był powrót Marcusa Smarta, który po ponad miesiącu przerwy spowodowanej urazem kciuka wrócił do gry i od razu przypomniał, ile znaczy dla bostońskiej defensywy. Cichym bohaterem okazał się jednak Semi Ojeleye.

Dosłownie na kilka minut przed meczem okazało się, że trener Brad Stevens postanowił zmienić wyjściową piątkę Celtics i zamiast Arona Baynesa wstawił do niej właśnie pierwszoroczaniaka. Ojeyele, wybrany w ubiegłorocznym drafcie z 37. wyborem w drugiej rundzie, cały sezon czekał na taką szansę i w pełni wykorzystał kredyt zaufania od Stevensa.

Liczby młodego skrzydłowego może nie robią wielkiego wrażenia, bo Ojeleye zapisał na konto 5 punktów i 7 zbiórek, natomiast wrażenie robiła jego postawa w defensywie. Giannis Antetokounmpo rozegrał najgorszy w tej serii mecz i duża w tym zasługa właśnie Ojeleye. Semi znany jest ze swojej świetnej pracy nóg, szybkości i siły, z których Brad Stevens często decyduje się korzystać.

Antetokounmpo zdobył tylko 16 punktów, oddając zaledwie 10 rzutów w 41 minut gry. Stevens po meczu tłumaczył, że jego decyzja, aby przesunąć Ojeleye do pierwszej piątki nie była spowodowana tylko i wyłącznie zadaniami młodego zawodnika w defensywie, ale też faktem, że dzięki temu Al Horford mógł częściej występować w roli środkowego.

To nie pierwszy raz, kiedy Brad Stevens w tak ważnym momencie sezonu decyduje się na spore przetasowania składu – przed rokiem w pierwszej rundzie przeciwko Chicago Bulls, trener Celtów zdecydował się przesunąć do pierwszej piątki weterana Geralda Greena, a Celtics wygrali cztery mecze z rzędu i awansowali do kolejnej rundy. Tym razem swoją szansę na pięć minut dostał pierwszoroczniak.

Ojeleye to 23-letni zawodnik, grający zwykle jako niski skrzydłowego (ma 201 cm wzrostu), który ma w CV grę w NCAA pod okiem takich szkoleniowców, jak Mike Krzyzewski czy Larry Brown. W debiutanckim sezonie w NBA dał się poznać przede wszystkim jako efektywny defensor, mając spore problemy po drugiej stronie parkietu, choć w ostatnim roku na uniwerku SMU notował średnio 19 punktów, często goszcząc w zestawieniach najlepszych zagrań wieczoru.

Bardzo więc możliwe, że Ojeleye ma potencjał zostać nie tylko graczem zadaniowym od defensywy, ale też przydatnym graczem w ataku. Pomóc może gra pod Bradem Stevensem, ale z drugiej strony, w Bostonie jest już tyle siły ofensywnej, że od młodego zawodnika chwilowo nikt po prostu nie oczekuje fajerwerków w ofensywie – dotąd zdobywał średnio tylko 2.7 punktu na mecz w 15 minut gry. Tak czy siak, fani Celtics na pewno mogą zacierać ręce, bo jak na gracza z drugiej rundy draftu to Ojeleye może okazać się prawdziwą perełką.

Tomek Kordylewski

Wielkie obniżki na wszystkie produkty NBA – tylko do 27 kwietnia! >>




POLECANE