Nowa oferta powitalna PZBUK – darmowy zakład 50 zł.! >>
Astoria od pierwszych minut pokazywała, że ma pomysł na Stelmet – wymianę ciosów, bez szans na długie ataki pozycyjne. Bydgoszczanie wreszcie trochę lepiej rzucali za 3 punkty, a motorem napędowym ataku był AJ Walton, któremu dobrze posłużyła rola rezerwowego. Po ciekawej, wyrównanej pierwszej połowie było 51:50 dla Stelmetu.
Druga część to dalszy koncert Astorii. Goście dominowali na atakowanych tablicach (aż 19 zbiórek w ofensywie!), coraz lepiej trafiali z dystansu i nie przeszkodził im uraz Michała Chylińskiego. Mieli bowiem nowego bohatera – Kris Clyburn (35 punktów, 8 zbiórek) zaczął grać na niesamowitym poziomie. Trafiał trójki, wchodził na kosz, wszystko z olbrzymią pewnością siebie. Żaden z zielonogórskich obrońców nie był go już w stanie zatrzymać.
Stelmet odpowiadał doskonałą grą Ludde Hakansona (19 pkt., 6 asyst), świetną zmianę dał także Łukasz Koszarek. Astoria jednak była tak rozpędzona w ataku, że na początku 4. kwarty wreszcie dopięła swego i objęła prowadzenie, które zaczęło stopniowo rosnąć. Na 5 minut przed końcem było już 98:89 dla gości, a na 2 minuty przed ostatnim gwizdkiem – po kolejnych popisach Clyburna 105:95!
W końcówce było trochę zamieszania, ale sensacyjna wygrana Astorii nie była już zagrożona. Takie zwycięstwo z pewnością potrójnie smakuje trenerowi Arturowi Gronkowi, byłemu szkoleniowcowi Stelmetu. Bydgoszczanie zagrali swój najlepszy mecz w sezonie, a gospodarze zakończyli efektowną, ligową serię na 15. wygranych z rzędu.
Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>
RW