PRAISE THE WEAR

Sensacja we Włocławku – HydroTruck pokonuje Anwil

Sensacja we Włocławku – HydroTruck pokonuje Anwil

Grad trójek i świetny Rod Camphor dały Hydrotruckowi Radom zwycięstwo we Włocławku 82:78. Anwil znów zmarnował ponad 10 punktów przewagi w czwartej kwarcie.
HydroTruck Radom/fot. fiolek.art.pl/HydroTruck Radom

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Goście z Radomia rozpoczęli mecz bez żadnych kompleksów. Grali szybko, szukali otwartych rzutów z dystansu (HydroTruck do przerwy oddał 23 rzuty za 3 punkty i tylko 12 za 2) i co najważniejsze je trafiali, co pozwoliło im wyjść na kilka punktów przewagi. Włocławianom z kolei brakowało nieco energii w obronie i skuteczności w ataku.

Anwil przystąpił do tego spotkania mocno osłabiony. Z powodu drobnej kontuzji poza składem był Michał Sokołowski, z kolei Tony Wroten nie mógł wystąpić z uwagi na chorobę. Na ich nieobecności skorzystał Igor Wadowski, który jak tylko pojawił się na parkiecie zdobył 7 punktów.

To między innymi po jego akcjach, a także dobrze wykorzystywanego Shawna Jonesa, czy trójkach Chase Simona Anwil wyszedł na prowadzenie. Nie udało się jednak gospodarzom wypracować większej przewagi – HydroTruck w grze trzymały wciąż rzuty z dystansu, a na koniec drugiej kwarty kolejną trójkę dorzucił Rod Camphor.

Po udanym początku mocno rozochocony w ataku był Carl Lindbom, który sprawiał mnóstwo problemów Rolandsowi Freimanisowi. Coraz lepiej grał także Obie Trotter, którego trójka pozwoliła gościom zbliżyć się na zaledwie 3 punkty do Anwilu.

Przerwa na żądanie wzięta przez Igora Milicicia dała spory impuls zawodnikom z Włocławka, który szybką serią punktów (dobre minuty Freimanisa) odskoczył na +13. Po 30 minutach, po kolejnej udanej akcji Wadowskiego, Anwil prowadził 62:49.

Włocławianie w czwartej kwarcie dużo punktowali po szybkim przejściu z obrony do ataku. Przewaga jednak nie rosła, a wręcz malała, bo HydroTruck… trafiał za 3 punkty (wpadła nawet ta o tablicę Artura Mielczarka).

Anwilowi w ataku przytrafił się koszmarny zastój – straty popełniali wszyscy – od świetnego wcześniej Wadowskiego, po Ricky’ego Ledo i doświadczonego Szymona Szewczyka. Na 3 minuty do końca było już tylko +3, a mecz z Treflem nerwowo zaczął przypominać się wszystkim w Hali Mistrzów.

Na 70 sekund przed końcem był już remis, bo Camphor trafił za 3 punkty (a mógł nawet prowadzić, bo Lindbom nie trafił osobistych. Anwil w następnej akcji popełnił kolejny błąd zostawiając Marcina Piechowicza w narożniku i było +1 na 30 sekund do końca.

Bohaterem jednak został Camphor, którego akcja 2+1 wyprowadziła HydroTruck na 2 punkty przewagi na 11 sekund przed końcem. Anwil w odpowiedzi stracił piłkę (Ricky Ledo) i sensacja stała się faktem. 82:78 dla gości z Radomia.

Pełne statystyki znajdziesz TUTAJ.

GS

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami